Wielu z nich mogło jeszcze żyć..

Wielu z nich mogło jeszcze żyć..
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Od połowy października 1992 roku do połowy października roku bieżącego Urząd Stanu Cywilnego odnotował ponad 500 zgonów.
Największe żniwo śmierć zebrała w marcu (51), najmniej zaś umarło w czerwcu (28). Nikt z nieżyjących nie osiągnął wieku lansowanego w zwyczajowej pieśni urodzinowo-imieninowej, a tylko dwie panie osiągnęły granicę 95 lat, a cztery inne do takiej granicy się zbliżyły. W liczbie zmarłych osiemdziesięciolatków prawie nie ma panów, a przeciętna wieku bolesławian waha się między liczbą 63 a 64 lat, przy czym u mężczyzn obniżyła się do pięćdziesięciu z przecinkiem. Tragiczna jest wymowa liczb umieralności mieszkańców naszego miasta w sposób nienaturalny, tzn. z przyczyn innych niż starość. W przytoczonym okresie więcej niż połowa bolesławian odeszła bezpowrotnie przedwcześnie, z powodu chorób XX czy już XXI wieku. 109 osób zmarło na choroby nowotworowe (najczęściej rak jelita grubego, gardła i narządów rodnych), 150 zgonów spowodowała miażdżyca (zawały serca, wylewy, udary mózgu i schorzenia naczyń obwodowych), 30 osób zginęło w wypadkach drogowych, 12 osób popełniło samobójstwo (najczęściej powieszenie), a kilka osób zabił alkohol (zatrucia, marskość wątroby, śmiertelne upadki w zamroczeniu itp.). Niestety, w tej przerażającej liczbie nienaturalnych zgonów jest dużo (zbyt dużo) roczników do których śmierć nie powinna jeszcze mieć dostępu. Umierają ludzie nawet bardzo młodzi, a spustoszenie wśród kobiet powodują najczęściej choroby nowotworowe, zaś mężczyzn niszczy miażdżyca. Co jest przyczyną tych groźnych chorób? Najogólniej mówiąc: współczesność. Niewłaściwy, nacechowany pogonią za pieniądzem, nieunormowany tryb życia nie pozwala kobietom na właściwy odpoczynek, higienę życia czy choćby na dokonywanie okresowych badań. Mężczyzn dodatkowo niszczą stresy, napięcia, niedożywienie (lub niewłaściwe odżywianie), i – niestety – alkohol plus nikotyna.
Wszystkich nas przygnębia gospodarcza i polityczna nienormalność, co się wiąże z troską o dzień jutrzejszy. Jeśli dodamy do tego zawiść, zachłanność, brak tolerancji czy panującą tu i ówdzie arogancję i pogardę dla słabszych -to odpowiedź na przyczyny wielu tragicznych wydarzeń będziemy mieli pełniejszą. Oddając hołd zmarłym na początku listopada pomyślmy więc i o sobie i sensie naszego życia.
Wielu z nieżyjących dziś ludzi, często naszych sąsiadów czy znajomych, mogło jeszcze żyć wśród nas. Życia im już nie przywrócimy. Możemy jednak sprawić, że nie będą się powiększać liczby przedwcześnie zmarłych. Musimy tylko wlać do naszych serc więcej ciepła, serdeczności, życzliwości i zrozumienia dla innych. Żyjmy dłużej i pozwólmy innym żyć.