Złoty jubileusz biblioteki

Złoty jubileusz biblioteki
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

27 listopada 1945 r. otwarła swoje podwoje najstarsza w woj. jeleniogórskim Biblioteka Publiczna w Bolesławcu. Była to trzecia tego typu placówka na Dolnym Śląsku z siedzibą w Ratuszu. 340 książek pochodziło z darów i składek pieniężnych pierwszych w mieście Polaków oraz z niewielkiego przydziału ówczesnego Ministerstwa Oświaty. W r. 1948 liczba woluminów wzrosła do około 3.000, a z księgozbioru korzystało 218 czytelników. W dwa lata później z Biblioteki Powiatowej wydzielono Miejską BP by w 5 lat później znów się połączyć. W latach 1976 – 1989 pełni funkcję Oddziału Terenowego Biblioteki Wojewódzkiej, koordynując działalność podobnych placówek kultury w 3 gminach (Osiecznica, Nowogrodziec). Z biegiem lat i rozwojem księgozbioru dramatycznie pogarsza się sytuacja lokalowa popularnej placówki. Przełom przynosi r. 1990 i przejęcie biblioteki przez samorząd miejski, a w ślad za tym przekazanie jej obszernego budynku po zlikwidowanym żłobku. 12 listopada 1993 r. następuje uroczyste otwarcie obiektu przy ul. Sądowej 8. W rok później działalność została poszerzona o wypożyczalnię kaset video i usługi kserograficzne. Dużym osiągnięciem było otwarcie w r. 1995 galerii wystawowej "Format". Przed rokiem ze zbiorów korzystało 9.340 stałych czytelników, którzy wypożyczyli aż 265.348 woluminów (stan księgozbioru przekroczył "magiczną" cyfrę 100.000). Na pochwałę zasługuje praca z czytelnikiem w formie konkursów (także plastycznych), spotkań autorskich, promocji książek,wystaw, lekcji bibliotecznych oraz stałych cykli imprez dla dzieci. O tym dorobku mówiła w czasie jubileuszowej akademii dyrektor Wacława Skawińska, odznaczona – obok Prezydenta Miasta Józefa Króla-pamiątkowym medalem polskiego bibliotekarstwa. Były kwiaty, życzenia, serdeczne wystąpienia okolicznościowe, występy uczniów Szkoły Muzycznej i Młodzieżowego Domu Kultury. Ciepło, jubileuszowo, bo też wszechstronny dorobek imponuje. Nic dziwnego, że samorząd nie szczędzi grosza na uzasadnione potrzeby zasłużonej placówki kultury. Kolejna niespodzianka spotkała uczestników jubileuszowej fety w galerii "Format", gdzie wystawił swoje prace malarskie bolesławiecki artysta plastyk Mieczysław Kozłowski. Absolwent Wrocławskiej PWSP (wydział malarstwa, grafiki i rzeźby w pracowni A. Mazurkiewicza), specjalizuje się w malarstwie sztalugowym, architektonicznym, grafice artystycznej i użytkowej oraz projektowaniu i realizacji malarstwa w ceramice. W swoim dorobku twórca ma wiele wystaw indywidualnych: kolejno w r. 1977 w miejscowym BOK i Muzeum Ceramiki, potem na wystawie 40 – lecia we Wrocławiu, w roku 1986 – wystawa w Ośrodku Kultury Polskiej w Bratysławie, a wcześniej w Pradze, Berlinie i Karlovych Varach, rok 1988 – Budapeszt, rok 1989- Instytut Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, obecnie przygotował specjalną wystawę nowych dzieł plastycznych dla galerii "Format".Są to akwarele i pastele w cyklu nazwanym przez autora "Moje weduty" (z włoskiego – widoki), oszałamiająco piękne i dojrzałe plastycznie impresje z podróży na południe Europy. Warto przypomnieć narodziny akwareli w Anglii, bo wyspiarze byli jednymi z pierwszych, którzy jako podróżnicy – wrażliwi i kulturalni-nabywali na pamiątkę ryciny przedstawiające zabytki i pejzaże. Kolor czerni i sepii z biegiem lat wzbogacił się o wszystkie barwy aż do momentu, w którym akwarela pojmowana jest jako autonomiczny środek artystycznego wyrazu i ustępuje tylko malarstwu olejnemu. Weduty to plon fascynacji światem zainspirowany podróżami i chęcią malarskiego utrwalenia tych uroczych, niepowtarzalnych miejsc, które zapadły w świadomość wrażliwego artysty. Na sukces złożyła się doskonała znajomość warsztatu pracy i owa "iskra Boża", która wyróżnia talent od przeciętności. Mamy więc w tych pejzażach miraż rozedrganego powietrza południa, jak w dziełach impresjonistów, ogromną samodyscyplinę w precyzyjnym odtwarzaniu detali architektonicznych, zauroczenie pięknem okolicy – drzew, domów, nawet płonącej barwami tęczy wody. Zdumiewa zwłaszcza wrażliwość kolorystyczna: realistyczna i przetransponowana na dziesiątki odcieni, subtelnie i pracowicie, z benedyktyńską cierpliwością scalonych w kształcie przedmiotów. Powstały niepowtarzalne dzieła wyjątkowej urody, dziś coraz rzadsza próba u profesjonalnych twórców łączenia kanonów tradycyjnej estetyki z dynamiką stylów współczesnych. Dzieła oryginalne, dojrzałe zachwycające zarówno znawcę przedmiotu i smakosza, jak też zwyczajnego widza. Emanujący z nich bezsporny talent narzuca szacunek i nawet pokorę w ich odbiorze, wzrusza, zmusza do głębszych osobistych przeżyć, działa katarktycznie. W miniaturowej galerii mieści się wielka wystawa wybitnych prac plastycznych, którą trzeba koniecznie obejrzeć. Autorowi należą się szczere gratulacje, podobnie jak pomysłodawcom niecodziennej ekspozycji malarskiej.