Z pamiętnika Stefanii Tajcher

Z pamiętnika Stefanii Tajcher
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Zawierucha wojny światowej, jaką rozpoczął Adolf Hitler w roku 1939 pociągnęła za sobą masę ofiar z całej Europy, a najwięcej jednak z Polski. Hitleryzm wzniecił wśród narodów nienawiść rasową i narodowościową, jakiej dotychczas historia świata nic zna. Hitleryzm w pierwszym rzędzie chciał wytępić naród słowiański, a szczególnie polski. Niemcy pierwsze bez wypowiedzenia wojny uderzyły na naszą Ojczyznę. Było to 1 września 1939 roku. W bardzo krótkim czasie zajęli całą Polskę. Pracowałam wówczas w powiecie lubelskim. Germanie, którzy szerzyli zachodnią kulturę, zaczęli w pierwszym rzędzie redukować nauczycieli i otwierać szkoły o 2 – 3 nauczycielach. Z dniem 1 I 1940 roku i ja zostałam zredukowana. Zostałam bez środków do życia. Zaczęłam więc uczyć dzieci tajnie po domach, aby mieć kawałek chleba. Niemcy postanowili w pierwszym rzędzie wytępić inteligencję pracującą. Rozpoczęły się aresztowania, łapanie na ulicach. Najpierw wszystkich wsadzili do więzień, a w miarę przepełnienia ich wywozili do obozów koncentracyjnych. Dnia 9 maja 1941 roku zostałam aresztowana przez gestapo i wywieziona do więzienia do Lublina. Straszne uczucie ogarnia człowieka przy wejściu do więzienia. Zatrzaśnięcie i zamknięcie drzwi przez dozorców, to jakby przejście przez wrota piekielne.
Trzeba ducha, żeby się nie załamać. 19 maja 1941 roku zabrano mnie do gestapo celem przesłuchania. Straszne jest przesłuchanie. Skuto mnie w kajdany, nogi związano grubą liną, położono mnie na stół, a wówczas pięciu gestapowców poczęło mnie bić. Kiedy zaczęłam krzyczeć zakneblowali mi usta swetrem, żebym nie mogła głosu wydawać. I tak wymuszali niestworzone rzeczy, o których nic miałam pojęcia. Przesłuchiwanie trwało od godziny piątej do siódmej. Byłam zbita i cała czarna. Zaprowadzili mnie do celi, gdzie febra mnie zaczęła trząść. Więźniarki, które w celi były, owinęły mnie mokrym prześcieradłem i tak się zdrzemnęłam. O godzinie dziewiątej wieczorem gestapowcy przyszli mnie zabrać z powrotem na zamek. Po przebudzeniu zaczęłam bez przerwy mdleć. Panie nie mogły ocucić. Trwało to dość długo. Gdy oprzytomniałam trochę ubrały mnie panie i samochodem wróciłam do więzienia.
Zwyczajem było u gestapowców, że każdy więzień stał obrócony twarzą do ściany, aby im się nie przypatrywać. Jednym ciągiem mdlałam, nie słyszałam mego nazwiska i po tej ceremonii sprawdzenia czy wszyscy do więzienia wrócili, podniesiono mnie i zaprowadzono do celi nr 41. W celi mdlałam przez całą noc. Jedna z więźniarek Biegowa Eugenia siedziała nade mną całą noc i cały dzień, cucąc mnie i co parę minut owijając mnie zimnymi kompresami. Zbita – nie mogłam się ruszać blisko dwa tygodnie. Ciało zaczęło mi ropieć, również ręce z kajdanów i nogi z liny, gdyż byłam bardzo ściśnięta.
Codziennie rano i w wieczór przychodził SS man do celi liczyć czy są wszystkie więźniarki. Trzeba się było ustawić w dwuszeregu i witać mówiąc "dzień dobry panie Oberwachmeister". O ile ktoś z więźniów nie mówił został natychmiast zbity, a nawet zabili. Nie mogłam podnieść oczu i patrzeć na tych oprawców, byłam więc każdej chwili przygotowana na śmierć.
Na zamku w Lublinie siedziałam do 21 września 1941 roku, oczekując każdego dnia transportu do obozu koncentracyjnego. W dniu wyżej wspomnianym wywieziono mnie do obozu koncentracyjnego do Ravensbruck. 23 września 1941 roku przybyłam do miejscowości Furstenberg. SS mani i SS mańki oczekiwali nas z ogromnymi psami, a do Ravensbruck było 4-5 kilometrów. Załadowano nas do samochodów i zawieziono do Ravensbruck. Na głównej obozowej ulicy transport 500 osób stał cały dzień bez jedzenia, a to, cośmy przywiozły z żywności, zabrano nam. Każda więźniarka musiała się zgłosić w kancelarii, podać swoje personalia, potem otrzymywała swój numer. Mój numer 7906 i od tej chwili nie było ani nazwiska, ani imienia, tylko numer. Następnie zaprowadzono każdą do kąpieli, gdzie lekarz niby to badał, nasze rzeczy nam zabrano i dano nam więzienne ubrania, tzw. pasiaki. Wielu więźniarkom obcinano włosy i mnie między innymi. Wyznaczono nam jeden blok na kwarantannę, która miała trwać 6 tygodni.
d.c.n.
(Przypominamy: Stefania Tajcher -jedna z pierwszych nauczycielek powojennych w Bolesławcu, organi-zatorka oświaty na naszym terenie).