fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Śmierć nas przeraża i zbija z tropu, nic możemy usunąć jej z pola widzenia i pojąć nie potrafimy. Nie potrafimy mówić o Zosi w czasie przeszłym. Ktoś taki jak Ona, kto nasycał swoją osobowością każdego z kim się zetknęła, nic odezwie się do nas , nie uśmiechnie nic zapyta: co u ciebie słychać, kochanie?
Trzeba zapytać, co zostaje po takim wspaniałym człowieku? I czy prawdą jest, że dopiero śmierć nadaje piękno życiu? Jeśli tak, to Zosia jest w tych, którzy Ją kochali, w tych którzy Ją znali i podziwiali. To w nas zostały wszystkie ciepłe słowa, których nikomu nic skąpiła, słowa pocieszenia, których nic szczędziła, gdy było źle. Zosia obdarowała sobą hojnie. Pamiętam jej oddanie sprawie harcerskiej; pamiętam jak pielęgnowała pamięć o ludziach, z którymi przebyła szlak bojowy. Jak Ona o tamtych czasach opowiadała... Każda rozmowa na ten temat to była piękna lekcja miłości Ojczyzny.
Zosia umiała kochać. Ludzi, świat, idee. Cała była miłością i dobrocią. Nigdy nie słyszałam niechętnego o kimś słowa. Zawsze było zrozumienie, zawsze próba łagodzenia przez kogoś wyrządzonych krzywd. Zosia umiała słuchać, serdeczna i życzliwa wszystkim, przyciągała do siebie. Nic był Jej obojętny los ludzi, z którymi kiedykolwiek się zetknęła. Umiała cenić w ludziach to, co w nich było tego godne. Dawała temu wyraz. Braliśmy od Niej mądrość i spokój, podziwialiśmy Jej umiejętność budowania obszarów miłości, akceptację świata i optymizm. Trzeba przypomnieć i to, że Zosia Kłosowska była damą. Kobietą wielkiego uroku osobistego, taktu i delikatności. I taka zostanie w naszej pamięci.
A do najbliższych, do rodziny kieruję taką oto myśl: już samo to stanowi pewną pociechę, że można rozdzielić swój smutek między wielu ludzi. A ponieważ rozdziela się między wielu, tylko niewielka cząstka smutku i rozpaczy powinna zostać przy Was. Cieszmy się, że dane nam było spotkać Zosię Kłosowską- obdarowała nas sobą, nie zmarnujmy więc tego daru.