Wspomnienia nauczycielki

Wspomnienia nauczycielki
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Do Bolesławca przyjechaliśmy pierwszym transportem 17 września 1945 roku z Drohobycza. Widok zrujnowanego miasta nie zachęcał do osiedlania się, toteż ówczesny Naczelnik Stacji P. Władysław Zieliński użył podstępu zapowiadając, że to koniec trasy, a wagony musi odesłać. Potem zjawili się urzędnicy Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR) tłumacząc ludziom, że Bolesławiec ma piękną przyszłość przed sobą, potrzebni są tylko ludzie. Zdecydowaliśmy na pozostanie. Ludzie byli zresztą zmęczeni sześciotygodniową jazdą. Rozbiegli się więc po mieście szukać dachu nad głową. Domy były zrujnowane, bez drzwi i okien. Część przybyłych osiedliła się przy ul. Gdańskiej, ja przy ulicy Sikorskiego 21 (mieszkam tu do dziś). Mieszkańcy poddrohobyckich wsi osiedlili się w Łaziskach bądź w Tomaszowie.
Byłam szczęśliwa, że jestem pod dachem. Gdy pewnego dnia załatwiałam coś w Magistracie (w ratuszu) poznałam P. Stefanią Tajcher, która wróciła z obozu Ravensbriick. Ucieszyła się bardzo, że jestem nauczycielką, tak jak ona. Powiedziała że musi otworzyć nową szkołę. Po paru dniach zjawił się P. inspektor Dziubiński, jeszcze w mundurze wojskowym. Sprowadziła go Pani Stefania z Legnicy. Poszliśmy do budynku dzisiejszej szkoły ekonomicznej przy ul. Komuny Paryskiej. Tu odbyła się krótka narada pedagogiczna na której postanowiono otworzyć szkołę 1 października. Pani Tajcherówna na odwrotnej stronie druków poniemieckich napisała ogłoszenie o zapisach do szkoły i przykleiła na słupie przy szkole oraz przy ratuszu.
1 października 1945 roku Tajcherówna poszła z dziećmi do kościoła (ja nie zdążyłam, bo musiałam załatwiać urzędowe formalności), a później rozpoczął się pierwszy rok szkolny. Pierwsi uczniowie to oczywiście dzieci z naszego transportu, ale były też dzieci rodziców wracających z obozów niemieckich. Pamiętam trochę nazwisk, niektóre bez imion: Irena Bojko i jej brat, Danuta Czernigiewicz, Lusia Potocka, Regina Dziemianko, Basia Dzięgielewska oraz Zubiak, Nowińska, Szulc, Dąbrowska, Pawliszak... Było chyba 38 uczniów. Po tygodniu nauki przyjechał transport z tarnopolskiego, a z nim nauczycielka Marysia Rożenko (Żamirska). Podzieliłyśmy się przedmiotami: Pani Tajcher – historię, Marysia biologię i geografię, ja – język polski. Z matematyką było różnie – każda po trosze, poziom dzieci był różny, ponieważ były w rozmaitym wieku, ale musiałyśmy sobie radzić.
Pani Stefania zazwyczaj brała jakiegoś ucznia lub kilku i z wózkiem udawała się na tzw. "rozdobędy". Przywoziła kredę, tablice, ławki, druki, jakieś papiery, aby było na czym pisać, ołówki, atrament.
Pod koniec listopada przyjechał transport ze Stanisławowa, a z nim P. Olga Zyzoń, nauczycielka. Było nas już cztery. Obydwie, z panią Rożenko przygotowałyśmy Św. Mikołaja: było przedstawienie, tańce, śpiewy. Święty Mikołaj obdarował dzieciaków skromnie, biednie, ale paczuszki były. Cała sala "Meksyku" (później "Zodiaku") była pełna. Dzieci z rodzicami, starostwo, magistrat z burmistrzem, przestawiciele partii. Władze PPRu dostarczyły nam papieru kolorowego, bibuły itp. My władzom miasta przygotowałyśmy fikuśne paczuszki od św. Mikołaja.
W budynku obecnej szkoły ekonomicznej uczyłyśmy do grudnia (45), potem przenieśliśmy się do budynku obecnej "piątki", ponieważ przyszły mrozy, a tam kaloryfery były popsute i nie było żadnego ogrzewania.
Po świętach Bożego Narodzenia Pan inspektor Dziubiński (mieszkał już w Bolesławcu), wspólnie z panią Tajcher otworzyli pierwszą klasę Liceum. Próbuję przypomnieć sobie pierwszych uczniów tej klasy; Adam Czupkiewicz, Wiktoria Czupkiewicz, Adam Humenny, Maria Ursel, Krystyna Włóczkowska, Halina Ożga, Jadzia Kucharczyk, Jadzia Galusińska, Stanisław Merdas, Tadeusz Szewczuk, Krystyna Perkowska, Marian Zieliński, andzej Markowski, Stanisław Milan, Dziubiński, Gomółka,Łapczyńska i inni, których nie zapamiętałam. Przedmiotami znów podzieliłyśmy się, z tym, że na wiosnę doszedł nauczyciel matematyki Bronisław Mazur.
W między czasie Panią Tajcher zwolniono z kierownictwa, bo przybył mężczyzna Pan Tatarczan, a razem z nim nauczycielka Pani Maria Markowska.
Tak zakończył się pierwszy rok szkolny 1945/46.