W listopadowym nastroju. O bolesławieckich cmentarzach

W listopadowym nastroju. O bolesławieckich cmentarzach
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Za akt barbarzyństwa uznaliśmy zniszczenia cmentarzy żydowskich przez hitlerowców. A spójrzmy na to, co zrobiono w Bolesławcu po wojnie?
Władze miejskie lub powiatowe (partyjne czy administracyjne) nakazały zniszczyć malutka żydowski cmentarzyk pochodzący z dawnych wieków, a stanowiący zabytek architektury z licznymi, bardzo bogatymi płytami nagrobnymi. Cmentarza nie zniszczyli hitlerowcy. Zniszczyli Polacy. Kto personalnie wydał takie decyzje? Czy dziś można to ustalić? Może ten ktoś jest wśród nas? Nikt w Bolesławcu nie zachował fotografii cmentarza. Dzisiaj jest tu skwerek, przez który prowadzi ścieżka - chodnik...
Inna bulwersująca sprawa. Na ulicy Polnej (odcinek pomiędzy ulicami Ogrodowa - Słowackiego i Chrobrego) biegnie wzdłuż chodnika mur oporowy. Wysokość około 1,5 m. Jest - jak widać - zbudowany z płyt nagrobnych niemieckiego, ewangelickiego cmentarza położonego w Bolesławcu, gdzie dziś utworzono park miejski. Zadrzewienie parku to stan pozostały po cmentarzu. Mam tak prawo sądzić. W murku bowiem przy ulicy Polnej można z łatwością znaleźć szczątki płyt nagrobnych z tekstami w języku niemieckim pisanymi gotykiem. Gdyby chociaż fragmenty tych szczątków odwrócono do środka. Może nie było by sprawy, co?
Kolejna irytująca sprawa. Na starym, nieczynnym już cmentarzu katolickim przy ulicy 22 Lipca znajdowało się dwadzieścia kilka mogił żołnierskich polskich, głównie z II armii WP, która przechodziła przez nasze miasto wiosną 1945 roku. Żołnierze ci nie zginęli w walce z wrogiem niemieckim. Zginęli w innych równie tragicznych okolicznościach. Jak wiadomo nabita broń "sama strzela". Mówią, że raz w roku, tylko nie wiadomo kiedy... W którym dniu i godzinie.
Ginęli też w czasie służby patrolowej, niekiedy postrzeleni przez patrole sowieckie. Współżycie żołnierzy polskich i sowieckich nie było zawsze tak sielankowe, jak to przedstawiały filmy podobne "Czterem pancernym". W Bolesławcu, tuż po wojnie armia sowiecka urządziła obozy. Za drutami umieszczono wszystkich Rosjan, których wojska sowieckie zastały na ziemiach zajętych przez armię sowiecką. Wszystkich z bolesławieckiego obozu wywieziono wkrótce w głąb ZSRR: tam sprawdzano i wyławiano zdrajców - głównie własowców. Ci, którzy trafiali do obozu bolesławieckiego uciekali i organizowali się w bandy. W walce z nimi ginęli żołnierze polscy i policjanci. Przepraszam, milicjanci.
Mogiły tych żołnierzy na cmentarzu przy ul. 22 Lipca były pojedyncze. Z tradycyjnymi krzyżami brzozowymi i tabliczkami, na których wypisano ich imiona, nazwiska, miejsca i daty urodzenia. Postawili je towarzysze broni. Na niektórych krzyżach były małe fotografie poległych, umieszczone za szkiełkiem, w otworku wyciętym scyzorykiem przez kolegę. Pożółkłe ze starości, spłukane przez deszcze, ale jeszcze możliwe do rozpoznania. Tabliczki i krzyże MPGK co kilka lat zmieniało. To dobrze. Bolesławiec miał więc swój cmentarzyk wojskowy. Polski. Obok cmentarza sowieckiego. Tu w Dzień Umarłych społeczeństwo zapalało setki lampek, świec, składało kwiaty. Odczytywano nazwiska i miejsca urodzenia. Przypominano tych, którzy poszli na wojnę i byli zabierani do obozów i łagrów, z których nie powrócili. W każdej rodzinie był KTOŚ TAKI.
W latach siedemdziesiątych cmentarz przy ulicy 22 Lipca zlikwidowano. Odkopano mogiły żołnierskie. Szczątki poległych przewieziono na cmentarz przy ulicy Śluzowej i złożono w jednej zbiorowej mogile na początku Alei Zasłużonych, może słusznie, że dziś już nie funkcjonującej. Może i dobrze, że w mogile zbiorowej. Tylko, że na płycie nagrobnej napisano: 22 NIEZNANYCH ŻOŁNIERZY POLSKICH... Na Boga, to nie byli żołnierze nieznani!
Nie wyryto nazwisk i imion na płycie, bowiem... wszystkie krzyże brzozowe z tabliczkami, po otwarciu mogił złożono na stos, podlano olejem napędowym i... podpalono. Nikt z władz cmentarnych, nikt z dyrekcji ówczesnej MPGK nie pomyślał, aby nazwiska zapisać. Nie ma też śladu nazwisk i imion tych żołnierzy w ewidencji zarządu cmentarza.
Kto imiennie kazał spalić krzyże i tabliczki? Dobrze by było wiedzieć.
I jeszcze ostatnia sprawa. Na tymże cmentarzu przy ulicy 22 Lipca znajdowało się kilka grobów żołnierzy włoskich, zmarłych w Bolesławcu tuż po wojnie. Niemcy osadzili ich w obozie jenieckim w Bolesławcu. Po wyzwoleniu opuścili obóz i zamieszkali, gdzie popadło. Zanim jesienią powrócili do słonecznej Italii, kilku z nich zmarło. Mogiły żołnierzy z cmentarza przy ulicy 22 Lipca też ekshumowano i przeniesiono na cmentarz przy ul. Śluzowej. Wraz z kamiennymi małymi krzyżami na których koledzy wyryli nazwiska, imiona i jakieś słowa po włosku. Krzyże te ustawiono obok siebie. na małej, zbiorowej mogile u podnóża kaplicy cmentarnej: po prawej stronie idąc od bramy.
Tylko zapomniano ustawić choćby małą płytę lub tabliczkę, która wyjaśniałaby co to za mogiły i co to za krzyże...
KWS
(imię i nazwisko znane redakcji)