O kłopotach i nadziejach lokalnego sportu

O kłopotach i nadziejach lokalnego sportu
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

(ROZMOWA Z PRZEWODNICZĄCYM KOMISJI KULTURY FIZYCZNEJ, RADNYM STANISŁAWEM SZYPULSKIM)
- Co Pan sobie i mieszkańcom obiecywał kandydując na radnego?
- Kandydowałem z Klubu Komitetu Obywatelskiego przy Pośle. Nie miałem swojego specjalnego indywidualnego programu, a jeśli idzie o Klub to z ważniejszych celów, jakie sobie stawiał było m.in. utworzenie w Bolesławcu Lokalnej Telewizji Kablowej, doprowadzenie do stanu - nazwijmy to - reprezentacyjnego naszej starówki i z rynkiem i ratuszem, remonty dróg na Osiedlu Kwiatowym, remont ul. Staszica, czy budowa oczyszczalni ścieków. Niektóre z tych zadań zostały już zrealizowane, inne są w trakcie realizacji.
Jeśli idzie o mnie - zgłosiłem po wyborze na radnego swój akces działalności w Komisji Oświaty, Kultury i Kultury Fizycznej. Później została wyodrębniona Komisja Kultury Fizycznej, a ja zostałem jej przewodniczącym.
- Może w takim razie porozmawiamy o problemach sportu w Bolesławcu. Co może cieszyć, a co niepokoi?
- Więcej jest niestety spraw, które niepokoją. Sytuacja gospodarcza kraju i trudna sytuacja zakładów pracy w szczególności nie pozostają bez wpływu na całą sferę ruchu sportowego i działań w tym zakresie. Dawniej zakłady pracy były mocnym punktem oparcia dla sportu zwłaszcza wyczynowego. Kiedyś boks, a jeszcze nie tak dawno piłka nożna - patronowane dla przykładu przez Zakłady Górnicze "Konrad" i inne zakłady mogły egzystować i przynosić chlubę miastu bez poczucia zagrożenia.
Dziś boks i sukcesy Ryszarda Tomczyka pozostały dalekim wspomnieniem, a piłkarze musieli pożegnać się z III ligą. Aktualnie sport bolesławiecki oparty jest głównie o szkolny sport młodzieżowy. Mam tu na myśli szeroki wachlarz różnych dyscyplin, zwłaszcza LA. Po osiągnięciu pierwszych sukcesów utalentowana sportowo młodzież odchodzi jednak na studia i jedynym pocieszeniem jest to, że odnosi sukcesy sportowe na terenie kraju. Bywa też tak, że wychowankowie powracają po jakimś czasie do Bolesławca jako nauczyciele sportu.
- Powróćmy jeszcze do piłkarzy BKS. Czy naprawdę nie mógł utrzymać się w III lidze ten jedyny reprezentant województwa jeleniogórskiego? Czy była jakaś pomoc ze strony miasta?
- Technikum Górnicze udostępniało nieodpłatnie salę na zimowe treningi Piłkarze mogli też nieodpłatnie korzystać ze stadionu. Z budżetu miasta można było wygospodarować 400 mln złotych, ale niestety, do podziału dla wszystkich klubów, sekcji i towarzystw. Pieniądze trzeba było rozdzielić pomiędzy BKS, Miejski Klub Tenisowy, MKS "Bolesłavia", Bolesławiecki Klub Żeglarski TKKF, na dofinansowanie akcji letniej ZHP i organizację imprez dla młodzieży. Wymienione wyżej kluby, czy towarzystwa z całą pewnością zasługują na wsparcie, wykazując dużą żywotność i samodzielność. Myślę, że o działalności poszczególnych klubów warto kiedyś napisać osobno, bo każdy ma spore osiągnięcia. Weźmy dla przykładu działalność TKKF "Bolesławianka", a konkretnie ludzi skupionych wokół Siłowni. Własnymi siłami wykonali remont Siłowni, za własne pieniądze kupują sprzęt, urządzenia, elementy wystroju. Podziwu i uznania godna jest aktywność takich ludzi, jak Zbigniew Szermer czy Bolesław Łach.
A wracając do piłkarzy: wielu z nich było (i jest) w ostatnim okresie bez pracy, na zasiłku dla bezrobotnych. Wielokrotnie wyjeżdżali na spotkania ligowe, albo kupowali sprzęt za własne lub pożyczone pieniądze. Trzeba to zrozumieć i docenić, tak samo jak wysiłki i zaangażowanie Henryka Kusojcla, Mieczysława Stulina czy Mariana Szewerdy.
A Czy są w Pańskiej dziedzinie działalności sprawy, wobec których mimo, że radny, czuje się Pan bezradny?
- Nie do załatwienia są dziś sprawy większych remontów obiektów sportowych. Poczynając od stadionu MOS przy ul. Spółdzielczej. (obiektu przecież reprezentacyjnego dla miasta) poprzez sale gimnastyczne w szkołach, a na obiektach MOSiR kończąc - prawie wszystko wymaga remontów. Tego bez dużych pieniędzy zrobić się nie da. I to przygnębia tych wszystkich w mieście, którzy chcieliby dla lokalnej kultury fizycznej i sportu uczynić znacznie więcej.
- Czy na zakończenie rozmowy znajdzie Pan parę optymistycznych prognoz dla sportu lub informację o jaśniejszych barwach?
- Cieszy mnie, że przy Prezydencie Miasta funkcjonuje pod przewodnictwem Bogdana Judy Rada Kultury Fizycznej. Skupia ona grupę wypróbowanych, prężnych ludzi i sporo już rzeczy z realizacji programu sportowego udała się zrobić. Cieszy stała współpraca i duża pomoc dla sportu i jego spraw ze strony Dowództwa Jednostki Wojskowej 4355 oraz Dowództwa Pułku. Rozwiązana została i definitywnie załatwiona sprawa lekarza sportowego. Gabinet mieści się w obiekcie krytej pływalni i chwała za to dyrektorowi Samonkowi.
Optymizmem napawa fakt, że w Bolesławcu rozszerza się baza dla sportów halowych. Mają zostać oddane do użytku dwie nowe sale sportowe nie ustępujące sali przy ul. Komuny Paryskiej. Pierwszą to sala sportowo-gimnastyczna Zespołu Szkół Handlowych i Usługowych przy ul. Świerczewskiego, a druga to sala Studium Nauczycielskiego na Dolnych Młynach.
- Dziękuję za rozmowę i trochę optymizmu. Rozm.: FRANCISZEK USCIŃSKI