Listy do redakcji. Niemiłe wrażenia emeryta z poczty

Listy do redakcji. Niemiłe wrażenia emeryta z poczty
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Poniedziałek, 10 sierpnia. Żar leje się z nieba.
W Urzędzie Pocztowym w Bolesławcu przy ul. Kaszubskiej od wczesnych godzin rannych ustawiła się przed okienkiem wypłacającym emerytury i renty długa kolejka: kilkadziesiąt starych i schorowanych ludzi. Są tylko dwa krzesełka. Emeryci zmieniają się, siedzą po kilkanaście minut na zmianę. Duchota straszna. Wszystkie okna zamknięte, brak wentylacji. Duchota daje się też we znaki pracownikom poczty. Tu, w pomieszczeniu wypłat to młode kobiety.
Czynne jest tylko jedno okienko. Młoda kobieta wypłacająca emerytury dwoi się i troi, jak tylko może. Stara się nawet uśmiechać do każdego, jakby współczując emerytom, że w tak dusznym pomieszczeniu muszą długo wystawać. Stoję w kolejce i czekam ponad godzinę. Pot się ze mnie leje. Koszula, dowód osobisty są mokre od potu. Wachluję się dowodem susząc go jednocześnie.
Później wyszła z korytarza dostępnego dla pracowników Urzędu Pocztowego młoda dama w malinowym sweterku. Miała w ręku kilka przekazów pocztowych, które zaraz wpłaciła, a przy okazji pobrała kilka emerytur. Kasjerka wypłacająca emerytom kolejkowym musiała przerwać na ten czas wypłaty. Wśród emerytów zawrzało, atmosfera stała się napięta. Ktoś pani Kontroler i tej damie w malinowej bluzce zwrócił uwagę, że tak nie wolno postępować. Z oczu pani Kontroler i pani w malinowej bluzce posypały się błyskawice. Gdyby wzrok mógł razić, byłoby to z pewnością rażenie piorunem.
Gdy po okresie półtorej godziny dotarłem do okienka okazało się, że moją emeryturę pół godziny temu zabrał listonosz. Dotrze do mnie przed wieczorem, a jeśli się miniemy - będę miał okazję ponownie postać w kolejce. Komu miałem się poskarżyć? Dyrektorowi na górze? Chyba zna sytuację - ludzie skarżą się nie od dziś.
Mija godzina, potem kwadrans. Obok, w okienku po prawej stronie urzęduje młoda kobieta - kontroler o nazwisku brzmiącym jakoś z niemiecka. Stojący w kolejce mimo woli ją obserwują. Nie ma wiele roboty. Czuje na sobie wzrok kilkudziesięciu oczu, więc stwarza pozory zapracowanej. Ja i jeszcze ktoś, po godzinie wyczekiwania prosimy panią kontroler:
- Proszę sprawdzić czy emerytura moja nadeszła i będzie mi wypłacona, czy może zabrał ją już listonosz. Dwa dni temu minął termin przyjścia mojej emerytury.
Zbliżała się bowiem godzina, kiedy listonosze z listami i pieniędzmi wyruszają w obchód.
- Nic nie będę sprawdzać, trzeba stać w kolejce - odburknęła pani Kontroler.
Po chwili podeszła do nieczynnego okienka młoda kobieta, aby - jak się okazało - pobrać emerytury dla swoich rodziców. Nie stanęła w kolejce i musiała dobrze znać panią Kontroler, bo obie panie uśmiechnęły się do siebie i dały sobie znak wzrokiem. Do nieczynnego okienka podeszła pani Kontroler, wyciągnęła przed tym przekaz ze sterty przekazów emerytalnych (nawet nie pytała o nazwisko. I wypłaciła pieniądze. Tak na oczach stojących, oblanych potem starych ludzi.
I co? I nic. Albo nie umie, albo nie chce lepiej zorganizować pracy i uporządkować tych spraw. Niech stoją dziadki. To, o czym napisałem, nie wyssałem z palca. Stało dużo znajomych, mogą potwierdzić.
Kończąc, zmuszony jestem życzyć, aby wspomniane panie z Urzędu Pocztowego oraz ich Szanowna, pozbawiona fantazji, dobrej woli i serca dla starych ludzi Dyrekcja - znaleźli się kiedyś w sytuacji nas, emerytów.
Może wtedy dopiero nauczą się z jednej strony szacunku do ludzi, a z drugiej do wykonywanej przez siebie pracy. Tekst ten podpisuję inicjałami. Mam obawę, że ten szczery i pisany z żalem list będzie ktoś odkładał na kilka dni wypłatę mojej nędznej emerytury.
SWK (nazwisko i adres do wiadomości redakcji)
Od redakcji:
W podobnej sprawie otrzymaliśmy kilka telefonów. Ludzie sygnalizują brak dobrej organizacji pracy na poczcie, zwłaszcza w okresie wypłat rent i emerytur, i to nie tylko w miesiącach urlopowych.