Pod znakiem orkiestry serc...

Pod znakiem orkiestry serc...
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

To był wyjątkowy zimny ranek. Tylko zakopać się w ciepłym "wyrku" i spać. Spać do samego wieczora. Ale nic z tego. Piąty stycznia był wyjątkowo gorącym dniem dla większości Polaków. To właśnie tego dnia Wielka Orkiestra Świateczniej Pomocy ruszyła w rytm swojego piątego Finału! Dochód z tegorocznej akcji miał być, podobnie jak ten z pierwszego Finału, przeznaczony na pomoc dla dzieciaków z chorobami serca.
Jak zwykle nasz sztab znalazł schronienie i pomoc w Bo­lesławieckim Ośrodku Kultury. Już od najwcześniejszych niedzielnych godzin dziesiątki wolontariuszy krzątały się wesoło po holu kina "Forum". Każdy chciał, żeby jego punkt wypadł jak najlepiej, a co za tym idzie – przyniósł jak najwięcej pieniędzy. Bo w naszym mieście poza kwestą istnieje zwyczaj zarabiania pieniędzy. Pomysłów na zarabianie było sporo. Dwie loterie, kawiarenka, gry komputerowe, zabawy rekreacyjne, punkt mierzenia ciśnienia czy śpiewające telegramy. Nawet najwybredniejszy gość mógł sobie wybrać coś ciekawego dla siebie. Aby mijający czas był bardziej kolorowy i radosny na małej scence wiąż się coś działo. Były "Jasełka", mini-koncerty instrumentalne, śpiewacze, pokaz ratownictwa sanitarnego, mały rockowy "Show" i przepiękne nastrojowe ballady (szczególnie te wykonywane przez pewnego uroczego studenta). W przerwach między kolejnymi wykonawcami Pani Jana Trawniczek swoim ciepłym głosem "zaszczekiwała" kolejno przedmioty wystawione do licytacji. A było tego trochę. Plakaty, balony, biżuteria, a nawet jedna śliczna laleczka...
W czasie, gdy my pracowaliśmy, na konto WOŚP w budynku BOK – Agencja Turystyczno-lmpresaryjna "PERFECT" wraz z MOSiR zorganizowała szereg atrakcji na białym śniegu w mroźnym powietrzu. Para koni i sanki... łyżwy... konkursy... zgromadziły wiele osób, a dochód z imprez również zasilił konto Orkiestry.
Przez cały czas nasze poczynania bacznie śledziły lokalne media. Wielki ukłon należy się telewizji lokalnej, która na bieżąco nadawała relacje z przebiegu miejskiego Finału. Było to dla nas nowe przeżycie, bo co chwilę ktoś wpadał do nas i mówił: "Wiesz, widziałem cię w telewizji", albo "Zobaczyłem was i przyszedłem"...
Kiedy my w pocie czoła zarabialiśmy kolejne miliony, na górze w małej pracowni trwało pilne liczenie gotówki, a tym "sztabem" dowodziła Agnieszka Piasecka, która przyjechała z Wrocławia, gdzie studiuje. Przyjechała, by być z nami, by nam pomóc i chwała Jej za to, a my cieszyliśmy się, że była i pomogła.
"Światełko do nieba" zaskoczyło nas o godzinie 20-tej. Całe tłumy wyległy przed "Forum", aby zobaczyć pokaz ogni sztucznych i właśnie w ten sposób V Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dobiegł końca.
Nasz sztab zebrał ogółem około 165.000.000 (starych milionów)!!! I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że zainteresowanie WOŚP maleje. Coraz mniej sponsorów chce nas wspierać, coraz mniej młodzieży się nami interesuje... a szkoda, bo jest to jedna z bardzo ważnych akcji... i bardzo potrzebnych... Pozostaję jednak w jak najlepszej myśli, że za rok będzie lepiej... Siema!!!