Gmina Osiecznica. W innym świecie

Gmina Osiecznica. W innym świecie
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Byliśmy w innym świecie. Ten świat to posesja państwa Bancewiczów w Przejęsławiu pod numerem 63. Tam czas płynie znacznie wolniej, niż w naszych rozbieganych gospodarstwach. Tworzy je dwoje przemiłych ludzi: Teresa i Jan Bancewiczowie. Obydwoje są plastykami, obydwoje ukończyli to samo Liceum Plastyczne we Wrocławiu w 1995 r.. Razem pojechali pracować i mieszkać do Cieplic i tam spędzili przeszło 30 lat.
Co sprowadziło ich w ustronny zakątek Przejęsławia? Pan Jan wyjaśnia, że poszukiwanie spokoju i przypadek. Został zaproszony na plener malarski do Kliczkowa i... zapragnął tu zamieszkać. W Kliczkowie nie znalazł nic, za to w Przejęsławiu udało mu się kupić stare, chylące się ku upadkowi gospodarstwo i wspólnie z żoną postanowili je odremontować. Zamieszkali w nim w 1986 r.
Weszliśmy do środka i zaniemówiliśmy. Inny świat! Jest pięknie, choć zapewne nie wszystkim przypadłoby do gustu, to jednak każdy musi przyznać, ze wnętrza te robią wrażenie. Prawie wszystko w tym domu, łącznie z meblami zostało wykonane własnoręcznie i ten fakt – wydaje się -zdecydował o odmienności od tego, z czym spotykamy się w naszych domach. Wystarczy powiedzieć, że drewniany wystrój został dosłownie wystrugany scyzorykiem przez Pana Jana. "Tworzyć osobiście własne otoczenie" – oto dewiza gospodarzy i ze świadectwem takiego podejścia do życia stykamy się na każdym kroku.
W tych oryginalnych wnętrzach rozmieszczone są prace plastyczne państwa Bancewiczów – obrazy, tkaniny, rzeźby. Swoje tkaniny artystyczne Pani Teresa wykonuje ze ścinków materiałów, włóczek, etc. wg własnej, wymyślonej przez autorkę techniki. Są bardzo duże, efektowne i delikatne w barwach i przydają otoczeniu miękkie kobiece ciepło.
Równie delikatne są małe płaskorzeźby, do złudzenia przypominające swoim efektem ceramikę. Pan Jan z kolei rzeźbi, maluje, rysuje. W tej ostatniej technice wypowiada się chyba obecnie najchętniej. Zamek w Kliczkowie, to ostatnio zdecydowanie najczęstszy temat prac artysty. Pan Jan podkreśla, że jest to największa atrakcja naszej gminy i pragnie zarówno twórczo wyrazić swoją fascynację nim, jak również przy okazji reklamować " nasz" zabytek. Swoją drogą szkoda, że kliczkowski zamek ma pecha do właścicieli. Kompleks, który mógłby być atrakcją gminy, być może miejscem pracy dla wielu tutejszych mieszkańców, tymczasem wciąż stoi pusty i niedostępny -jednym słowem martwy.
Przy okazji jeszcze jedna dygresja. Pan Bancewicz jest autorem udanego kalendarza za rok 1994, wydanego przez Towarzystwo Przyjaciół Bolesławca. Może to jest pomysł dla naszej gminy? Wróćmy jednak do Przejęsławia. Koniecznie muszę wspomnieć o jeszcze jednym pomyśle państwa Bancewiczów- o Domu Twórcy. Ma powstać, a właściwie już powstaje ze starej rozpadającej się stodoły, którą nabyli wraz z domem. To oczko w głowie Pani Teresy. Sama pracuje przy remoncie, zabawiając się w murarza – lepi ściany niczym jaskółka. Tym razem powód jest prozaiczny – brak pieniędzy. Kto jej pomoże? Pragnie, by wyeksponowane zostały tutaj prace nie tylko ich własne, lecz przede wszystkim wszelkie wytwory sztuki ludowej naszego terenu. Bowiem w wyniku powojennego zasiedlenia mieszkający tu ludzie reprezentują różne regiony, różne kultury i warto zachować, wręcz uratować pozostałe ślady tychże kultur, by nie zniknęły bezpowrotnie.
Przedstawiłem tu pobieżnie, czym pasjonują się państwo Bancewiczowie. Jest jeszcze jednak tzw. proza życia – z czego się utrzymują? Żyją bardzo skromnie. Niestety ogólny kryzys na rynku pracy nie ominął również zawodu artysty plastyka. Nie sposób utrzymać się ze sporadycznej sprzedaży dzieł artystycznych. Dlatego Pan Jan pracuje jako stróż w Jednostce Wojskowej w Kliczkowie, Pani Teresa już jest na emeryturze.
Wielka szkoda, że nie znaleźli zatrudnienia w swoim zawodzie.