Jeszcze o PKO BP

Jeszcze o PKO BP
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Jestem stałym klientem lub (jak woli Pani M. Tajak) "partnerem" PKO. Kilka razy w miesiącu muszę korzystać z usług Oddziału, bo tam przychodzi moja renta i tam reguluję rachunki.
Przeczytałem kiedyś w GB wypowiedź krytyczną ("Nie wszystko świeci w PKO"). Pomyślałem sobie, że dobrze jest, jeśli ktoś od czasu do czasu ma odwagę upomnieć się o prawa i minimum wygody dla klienta (przepraszam – partnera) i że może po takim artykule kierownictwo Oddziału poprawi coś w swoim funkcjonowaniu, dla poszanowania czasu klienta (partnera).
Niestety, nic takiego się nie stało. Natomiast przeczytałem w następnym numerze "Głosu" energiczną ripostę Pani Dyrektor, która starym, stosowanym w czasach lekceważenia ludzi przez instytucje PRL, zwyczajem, udzieliła reprymendy jedynemu niezadowolonemu z pracy Oddziału klientowi, uznając równocześnie, że wszystko jest cacy.
Otóż, nie uwłaczając ani Pani Dyrektor, ani ofiarnie pracującym ludziom z PKO, ośmielam się zauważyć, że nie tylko od czasu otwarcia odremontowanej i luksusowo urządzonej (za nasze pieniądze) placówki PKO, ale i daleko wcześniej -korzystając z usług PKO, tracę każdorazowo 30-40 minut czasu.
Największe kolejki do nie zawsze czynnych okienek zaobserwować można w okresie wybierania rent i regulowania należności czynszowych i ratalnych. Może Pani Dyrektor zejdzie łaskawie w tym czasie do pomieszczeń obsługi klientów i sama posłucha, co sądzą o funkcjonowaniu Oddziału klienci-partnerzy?
Uruchomienie działalności dewizowej, dystrybucja świadectw udziałowych czy przejęcie klientów upadłego banku spółdzielczego – nie jest uspra­wiedliwieniem. Przeciwnie: powinno to zmobilizować Oddział do zwiększenia okienek lub punktów obsługi.
Nie oczekuję od Pani Dyrektor odpowiedzi, zwłaszcza niegrzecznej. Wolałbym (i chyba nie tylko ja) usprawnienia działalności Oddziału. Parę lat temu osobiście powiedziałem obecnej Pani Dyrektor, że w Oddziale nie jest tak, jak być powinno. Odpowiedziała mi, że jeśli mi się nie podoba, to mogę zrezygnować z usług PKO. Takie reagowanie na skargi czy uwagi klientów-partnerów określa się mianem arogancji.