Dzieciom – w dniu ich święta

Dzieciom – w dniu ich święta
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

"Szkoło – ilekroć Cię wspominam, oczy mam pełne łez..."
Julian Tuwim
Wprowadzenie młodych w obiektywnie istniejącą rzeczywistość kulturową, społeczną i ekonomiczną to oczywista powinność dorosłego pokolenia. Obowiązek rodziców, nauczycieli, księży, polityków, ludzi dobrej woli. Także państwa i profesjonalnych instytucji przez nie powołanych.
Szczególną rolę w procesie edukacji i wychowania spełnia przyjazna dzieciom szkoła. Tu upływa dzieciństwo i młodość, modeluje się charakter, zdobywa wiedzę, kształtuje poglądy. Czy są jeszcze szkoły wypełnione po brzegi miłością do dzieci, których wspomnienie po latach wyciska z oczu łzę wzruszenia? Czy w skomplikowanym świecie przemian i transformacji ustrojowej stanowią one oazę autentycznego spokoju – jeśli nie szczęśliwości, w której uczeń czuje się bezpiecznie i dobrze? Czy wypisane przed wieloma laty przy wejściu do jednej z bolesławieckich placówek oświatowych hasło: "Uśmiechnij się – jesteś wśród przyjaciół" ma jeszcze moc sprawczą, znaczy coś więcej, niż akcent dekoracyjny w ornamencie ściennego fresku? Czy zgodna triada wychowawcza – jak w czasach przedwojennych: rodzina – szkoła -kościół nie ma rys i pęknięć, przynosi zamierzone cele? Czy refleksja pedagogiczna wzbija się na wyżyny intelektualnego lotu, zyskuje powszechne i pełne prawo obywatelstwa w demokratycznym kraju?
Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na tak postawione pytania. Fakty zdają się przeczyć optymizmowi niezbędnemu w pedagogicznym działaniu. Reforma systemu oświaty i wychowania na miarę wyzwań nowego wieku XXI wciąż pozostaje daleka od ideału. Kosmetyczne zabiegi wokół Karty Nauczyciela to nie to. Zdewaluowało się pojęcie dobra dziecka jako wartości najwyższej, ubywa też Korczaków i Siłaczek. Szaro-bura siermiężność zadłużonych szkół zastąpiła bogactwo kolorów tak lubianych przez dzieci. Szarość i nijakość zabija radość życia, entuzjazm, niweczy postęp, prowadzi do marazmu. Dzieci nie maja głosu decyzyjnego, a przecież nie można im odbierać praw nobilitowanych nawet rezolucją ONZ. To autentyczne prawa człowieka, to prawdziwe wolności obywatelskie, które trzeba honorować i szanować. Nie cytujmy wszystkich – to dokument wyjątkowo obszerny. Wspomnijmy o prawie do miłości, szacunku, swobody wypowiedzi, bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego.
Tymczasem dzieci osaczone są przez lęki, niszczący psychikę strach, stresy szkolne. Narażone są na agresję środowiska rówieśniczego, negatywną edukację telewizyjną wg wzorca kultu siły, przemocy i gwałtu, samotność w świecie ludzi dorosłych, którzy nie mają dla nich czasu. Brak przyjaźni, serdeczności, gamy ciepłych uczuć, zwyczajnego zainteresowania dla wielkich problemów małych ludzi mści się okrutnie i okalecza. Czyhające wokół pokusy stanowią barierę łatwą do przekroczenia. Czasem nie ma już drogi powrotnej do swoich najbliższych: mechanizm wykolejania się prowadzi do straszliwych, niewiarygodnych wręcz spustoszeń. Warto to sobie uświadomić, rozważyć, przeanalizować w kręgu rodzinnym w tym pięknym, słonecznym i uroczystym dniu, kiedy wszystkie dzieci uznajemy za ważne, nasze, kochane. Kiedy tulimy je do siebie w Międzynarodowym Dniu Dziecka. Kochajmy je zawsze i nie wstydźmy się okazywać na co dzień tego wspaniałego i jakże potrzebnego dzieciom uczucia. Także w naszych samorządowych szkołach
Stary pedagod Kawaler dziecięcego "Orderu Uśmiechu"
P.S. Poniżej podaję dramatyczne skutki braku opieki wychowawczej nad dziećmi ze strony ludzi dorosłych. Za ten ponury obraz polskiej współczesności ponosimy współodpowiedzialność my wszyscy – ludzie dorośli. To wyjątkowo groźne ostrzeżenie: może być jeszcze gorzej.
Czyny karalne popełnione przez nieletnich
Policyjna statytyka
W 1995 r. nieletni popełnili:
26 zabójstw,
166 zgwałceń,
1104 bójki i pobicia,
2205 uszkodzeń ciała,
7790 rozbojów,
25413 kradzieży, -28810 włamań.
Dane GUS
Według Głównego Urzędu Statystycznego,
20 września ub. roku obowiązku szkolnego nie wypełniało. 11345 dzieci. Z tego 9300 nie chodziło do szkoły za zgodą władz oświatowych (odroczenia i zwolnienia). 2064 dzieci opuszczało zajęcia szkolne bez przyczyny.
Zgodnie z ustawą o systemie oświaty z dnia 7 września 1991 r. nauka w zakresie szkoły podstawowej jest obowiązkowa. Dziecko ma obowiązek chodzić do szkoły od 7 roku życia do ukończenia 8 klasy lub do momentu, kiedy osiągnie 17 lat. Dla młodzieży osadzonej w zakładach karnych i poprawczych, schroniskach dla nieletnich oraz placówkach resocjalizacyjnych i opiekuńczo-wychowawczych górna granica wieku szkolnego wynosi 18 lat.
Według art. 18 ustawy, rodzice dziecka muszą zapisać je do szkoły oraz zapewnić mu możliwość regularnego uczęszczania na zajęcia szkolne i przygotowywania się do lekcji.
Ochrona dzieci w szkołach
Od przyszłego roku szkolnego 5,5 tys. bezrobotnych znajdzie pracę przy ochronie szkół podstawowych. Całe przedsięwzięcie mają wspólnie organizować policja, biura pracy i fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych, który ma finansować przeszkolenie przyszłych ochroniarzy. Dzisiejsi bezrobotni od września będą czuwać nad bezpieczeństwem uczniów ponad 3,5 tysiąca szkół podstawowych (IM, PAP)
Skok ku śmierci
2 kwietnia br. "Gazeta Robotnicza" doniosła: "Uczeń piątej klasy wyskoczył wczoraj z okna na I piętrze podczas lekcji matematyki w SP nr 15 przy ul. Chojnowskiej w Legnicy.
-Jak do tego doszło? Wyjaśnialiśmy sprawę wraz z rodzicami przy całej klasie – mówi Ewa Tyrkowska, dyrektor "15". – Podczas przerwy chłopiec mocno kopnął koleżankę. Na początku lekcji dziewczynka płakała. Nauczycielka nakrzyczała na ucznia, po czym wstawiła mu do dziennika uwagę. Gdy zaczęła czytać zadanie z matematyki, w pewnej chwili spojrzała na chłopca. Była zszokowana. Zrobił krok do przodu i spadł na dół.
Zdaniem dyrektorki czyn jedenastolatka nie był adekwatny do kary, jaką otrzymał od nauczycielki. Wczoraj po południu, po skomplikowanej operacji, chłopiec leżał w stanie ciężkim w Szpitalu Chirurgicznym przy ul. Murarskiej, doznał poważnych urazów rąk, nóg i kręgów.
W wieku kilku i kilkunastu lat stopień "jedynka", krzycząca pani i uwaga w dzienniczku są najtragiczniejszymi wydarzeniami w krótkim życiu ucznia. Niektórzy wypłakują się rodzicom, inni zaczynają uciekać ze szkoły, a są w końcu i tacy jak chłopak z Legnicy, którzy nie chcą już żyć. Stres i niesprawiedliwość, jakiej doznał w szkole, brak cierpliwości u rodziców powodują, że młodzi ludzie coraz częściej korzystają z innych form pomocy".