Radny Małkowski kasę bierze, ale na dyżurze go nie ma

Radny Małkowski kasę bierze, ale na dyżurze go nie ma
fot. Krzysztof Gwizdała Wybraliśmy się dziś do radnego Macieja Małkowskiego na dyżur radnego. Ma jeden w miesiącu. Niestety, biuro było zamknięte a po radnym ani śladu.
istotne.pl maciej małkowski, powiat bolesławiecki

Jak radny Maciej Małkowski wypełnia swoje obowiązki radnego? Postanowiliśmy sprawdzić, czy zgodnie z deklaracją, pełni dyżur i przyjmuje mieszkańców w budynku starostwa. Dyżury radnych trwają godzinę, wypadają raz w miesiącu w poniedziałek, są zaplanowane z półrocznym wyprzedzeniem.

Niestety, radnego na dyżurze nie było. Żadnej informacji, żadnych przeprosin. Urzędniczki powiedziały, że radny nie zgłaszał nieobecności. Każdy więc, kto dziś przyszedł do radnego, pocałował klamkę. Chcieliśmy zapytać radnego Małkowskiego o powód nieobecności, ale nie odebrał od nas telefonu i nie oddzwonił.

Jakiś czas temu radny mocno bił pianę w temacie zakorkowanego Bolesławca. Napisał nawet interpelację. Faktycznie, w pisaniu radny jest mocny. Gdy jednak przyszło do konkretów, a w mieście pojawili się ludzie odpowiedzialni za światła na skrzyżowaniach, radnego na spotkaniu nie było, choć go zaproszono. W naszej opinii radny nie dopilnował tej sprawy. Efekt taki, że ludzie od świateł uznali, że wszystko jest OK.

W 2015 r. Maciej Małkowski za pełnienie funkcji radnego otrzymał 13 680 zł (czyli 1140 miesięcznie). Radny Ziemi Bolesławieckiej często krytykuje działania samorządowców z miasta i powiatu. (Protestował – wraz z radnymi klubów PiS i PSL – przeciwko nowej powiatowej koalicji). Ostatnio „zasłynął” tym, że złożył interpelację w sprawie Rozkraczonej Gołej Baby na portalu istotne.pl.

Co sądzicie o takiej pracy radnego?