Smutny felieton poświąteczny. Szaro i smętnie

Smutny felieton poświąteczny. Szaro i smętnie
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Swięta Bożego Narodzenia i szaleństwa sylwestrowe mamy już za sobą. Na całym świecie, a także w wielu miastach Polski okres świąteczno-sylwestrowy wyróżnia się na ulicach baśniowym nastrojem, fantastycznością dekoracji, efektami muzycznymi i świetlnymi itp.
Wydawało mi się, że po wizytach "na zachodzie" (np. w Siegburgu) przedstawicieli miasta ktoś zechce przeszczepić na nasz grunt jakiś okruch inności. Ba, w Siegburgu (a wcześniej zdaje się na tzw. szerszym świecie) był m.in. Pan Prezes Stowarzyszenia Kupców Bolesławieckich.
Można było spodziewać się, że w tym roku, mając statutowe i finansowe możliwości zachęci naszych kupców jakimś na przykład konkursem na efektowną wystawą świąteczną, dekoracją, czy barwny kiermasz handlowy, aby pokazali nasi, że jednak jesteśmy warci współpracy z handlowcami zachodnimi i że do tej Europy my też (choć może na czworakach) zdążamy.
Tak się jednak nie stało. Zamiast dekoracyjności i feerii świateł mieliśmy ubożuchną jak stajenka betlejemska choinką w rynku, rozkopaną starówką i ciemne ulice. To był prezent od miasta. Natomiast prezentem Stowarzyszenia były zalepiające (zamiast dekoracji) wystawy plakaty w złym guście i dezorientującej treści zaczynające się słowami "Z okazji Świąt Kupuj Taniej Szanowny P.T. Kliencie z Bolesławca".
Cóż, łatwiej jest czasami wykonać zręczną populistyczną woltę, niż zrobić coś na miarę czasu...
Świąteczny, a właściwie to i przedświąteczny i poświąteczny, nastrój bardzo hucznie podkreślały dzieci. Obdarowywane przez bogatych i kochających rodziców wybuchowymi prezentami od wczesnych godzin rannych do późnych godzin nocnych, bez względu na miejsce i bez względu na porę kalendarzową waliły z petard, ile wlezie. To nic, że ktoś mógł być w jakimś mieszkaniu chory na serce, albo chciał pospać po ciężkim dniu.
Petardy eksplodowały z hukiem wyolbrzymionym ciszą nocną, a rodzice petardowców, zadowoleni z siebie i swoich pociech oglądali telewizję satelitarną. Również i Pan Dzielnicowy nie widział w tej głośnej zabawie nic niewłaściwego, nawet wtedy, kiedy na ulicy Starzyńskiego dziecko wystraszone rzuconą pod nogi petardą padło twarzą na beton tracąc zęby i kalecząc twarz.
Co jeszcze było godne odnotowania w okresie świątecznym? Sporo brudnych, nieumytych nawet na święta klatek schodowych. Prezent administracji SM i MZGM. Szkoda, że chociaż w okresie przedświątecznym nie wyczulono odpowiedzialnych za sprzątanie na sprawy higieny, porządku i czystości. Po raz kolejny część mieszkańców została "poniżona" (jak słusznie pisał ktoś do "Głosu Bolesławca") i zlekceważona przez brudasów i tych, co nad nimi.
Może by jednak ktoś z radnych poruszył sprawy czystości na którejś Sesji. Bo do szefów SM i MZGM głos ludu jakoś nie dociera. Temat chyba nie mniej ważny niż słup milowy do Europy. Zwłaszcza, że brudasów cywilizowana Europa niechętnie wpuszcza.
I to na razie tyle.
Cześć! (Bolesławiec wita wieś - albo na odwrót).