...do i od redakcji...

...do i od redakcji...
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Czytelniczka Stefania Wójcik, rozważając sprawy nazw ulic pisze m.in.:
"nikt nigdy dotąd nie wspominał o jednej, tej na skraju miasta, na której panuje wieczna cisza i spokój. To odrażająca nazwa - ul. Śluzowa. Czy nie mają prawa "wszyscy razem" mieć swojej ulicy w naszym mieście - ul. Cmentarnej?"
W sprawie ulic napisała również nasza Czytelniczka Zofia Matyjewicz, przedstawiając własną wersję kilku ulic.
Z uwagi na to, że 22 grudnia radni RM zadecydowali już o zmianach wybranych ulic - sprawa ta chyba na dłuższy czas straciła na aktualności. Szkoda tylko - jak zauważa nasz Czytelnik podpisany inicjałami R. K. - że władze miasta "nie daty ludziom czasu na przedłożenie różnych propozycji i publiczną debatę. Po tzw. wywołaniu tematu w Telewizji Lokalnej i w "Głosie Bolesławca" pospiesznie przyjęto Uchwałę, jak by to była rzecz dla miasta najpilniejsza. Po co więc było zwracać się do ludzi?"
"Czytelnik" (tak podpisał swój anonimowy list) pisze:
"....To pięknie, że są ludzie, którzy mogą wspierać jakąś działalność naszego miasta, choć nie jestem przekonany, że pieniądze te będą służyć naszemu miastu. Dobrze by było, gdyby "Głos Bolesławca" podał, na jakie cele to zostało przeznaczone..."
O tym, na jakie cele zostały przeznaczone pieniądze uzyskane ze składek wspierających napisaliśmy do wszystkich członków wspierających i sponsorów w listach z życzeniami noworocznymi. Przede wszystkim za zebrane pieniądze wydawany był od maja ub. r. "Głos Bolesławca", a także wzbogacony został rynek pamiątkarski wznowionymi tekami grafik artysty M. Żołądzia (jedna z grafik dotarła nawet do rąk Papieża).
Pod koniec roku udało się wydać kalendarz artystyczny na 1993 rok.
Przypominamy przy okazji, że Towarzystwo Miłośników Bolesławca nie otrzymywało żadnych dotacji i swoje cele statutowe realizowało wyłącznie o składki i darowizny. Jeśli idzie o koszty związane z wydawaniem "Głosu Bolesławca" to wynoszą one miesiecznie od 8 do 12 milionów złotych, w zależności od ilości stron (przeciętnie jedna strona kosztuje 1 mln zł - stąd kilka wydań było "chudych", ośmiostronioowych, na więcej stron w danym miesiącu nie było nas po prostu stać).
Przy nakładzie promocyjnym 2.500 sztuk sprzedanie nawet wszystkich egzemplarzy nie zwraca kosztów wydania gazety. Niedobór nieraz uzupełniala reklama. Czy "Głos Bolesławca" służy miastu i czy takie pismo jest miastu potrzebne? Przed wojną (kiedy Bolesławiec iiczył połowę aktualnej liczby mieszkańców miasta) wychodziły w tym mieście trzy czasopisma, w tym jedna gazeta codzienna. Swoje pisma lokalne mają dziś wszystkie prawie miasta i miasteczka, dlaczego wiec kwestionować potrzebę istnienia takiego śródka przekazu i komunikacji w naszym mieście?