Ludzie naszego miasta. Józef Dolecki – Jozo

Ludzie naszego miasta. Józef Dolecki – Jozo
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Inauguracji tegorocznych DNI BOLESŁAWCA towarzyszył hejnał z wieży ratuszowej wykonywany przez trębaczy z orkiestry polfowskiej. Miła ta ceremonia zaniechana została przez ostatnie lata i chwała organizatorom DNI 94 za to, że wrócili do tradycji.
Hejnał ratuszowy był, jest i będzie zawsze ozdobą miejskich imprez, a wykonywany w dawnych latach wzbudzał duże zainteresowanie i uznanie mieszkańców miasta oraz gości.
Młodym Czytelnikom "Głosu", a także wszystkim zainteresowanym chcielibyśmy przybliżyć postać autora bolesławieckiego hejnału i przy tej okazji napisać parę zdań o okolicznościach towarzyszących narodzinom tego hejnału.
Józef Dolecki (dla znajomych JOZO) przyjechał do Bolesławca z dużą grupą reemigrantów z Jugosławii jesienią 1946 roku. W roku 1947 z grupy tej reaktywował się zespół pieśni, muzyki i tańca "Jutrzenka" (w Jugosławii zespół ten kultywował polski folklor i nazywał się DANICA, co znaczyło właśnie "Jutrzenka"). Zespół reaktywował Ignacy Kunecki przy współudziale Filipa Zielonki i Józefa Doleckiego (kapela). Jozo był początkującym, uzdolnionym muzykiem – amatorem. "Szlify" dojrzałego muzyka – instruktora zdobył kilka lat później kształcąc się w Szkole Instruktorów Muzycznych w Łodzi, gdzie pobierał lekcje u samych mistrzów (Lasocki, Skorupka, Skinder, Kolasiński, Straszyński, Sielski i inni znani muzycy, którzy byli wykładowcami uczelni). Po ukończeniu szkoły Dolecki tworzy w Nowogrodźcu i w Bolesławcu chóry, zespoły wokalno-instrumentalne i kapele.
W Bolesławcu funkcjonowała wtedy dęta orkiestra kolejowa prowadzona przez Andrzeja Pajdę. Po rozbudowie Zakładów Chemicznych "Wizów", wokół których skoncentrowało się ówczesne życie kulturalne, utworzyła się duża orkiestra dęta w "Wizowie" właśnie. Wchłonęła ona muzykujących kolejarzy i byłych muzyków wojskowych, a kapelmistrzostwo tej orkiestry powierzono instruktorowi Doleckiemu.
Pracą w "Wizowie" rozpoczął Józef Dolecki najdłuższy i najbardziej znaczący rozdział swojego życia. Rozdział ten to 30 lat upowszechniania różnych form kultury i sztuki, najpierw w Klubie Fabrycznym mieszczącym się w budynku dzisiejszego Sądu Rejonowego (był tam internat szkoły chemicznej ze świetlicą-klubem), a później w zakładowym domu kultury przy ul. Nowotki, obecnie Mikołaja Brody.
Tysiące dzieci, młodzieży i dorosłych inspirowanych przez Doleckiego śpiewało, tańczyło, grało na instrumentach, fotografowało, filmowało, uczyło się języków obcych i uczestniczyło w setkach imprez kulturalnych i rozrywkowych.
W wizowskim domu kultury powstała m.in. pierwsza i jedyna w mieście sekcja filmowa, której członkowie utrwalali na taśmie ważniejsze wydarzenia i imprezy miejskie. Taśmy te Jozo przechowuje do dziś i materiał z całą pewnością zasługuje na uwagę historyków opracowujących monografię miasta.
A z hejnałem ratuszowym to było tak: pod koniec lat pięćdziesiątych zaczęto organizować regionalne dni kultury (coś w rodzaju DNI BOLESŁAWCA). Ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej mgr Michał Skoczeń oraz kierownik referatu kultury Stanisława Szwabowska ogłosili konkurs otwarty na hejnał ratuszowy. Na konkurs wpłynęło kilka prac, w tym utwór Józefa Doleckiego. Jury wybrało ten właśnie utwór. Odtąd (od roku 1961) hejnał ten rozbrzmiewał z wieży ratusza przez cały czas majowych dni kultury Bolesławca, a wykonywali go trębacze z orkiestry wojskowej. Dzięki staraniom opiekuna zegara ratuszowego Pana Adama Kowalskiego hejnał był w późniejszych latach odtwarzany z taśmy magnetofonowej codziennie, w południe, po wybiciu godziny dwunastej. Po kilku latach, kiedy zegar poszedł do remontu, hejnał przestał rozbrzmiewać.
Józef Dolecki jest dziś emerytem i inwalidą wojskowym. Powierzono mu społeczną funkcję Prezesa bolesławieckiego oddziału Związku Inwalidów Wojennych RP.
Z muzyką nie potrafił się rozstać. Po przejściu na emeryturę już ponad 10 lat uczy dzieci i młodzież w Państwowej Szkole Muzycznej, jako nauczyciel w klasie wiolonczeli. Jego była uczennica i absolwentka PSM Dorota Straburzyńska kontynuuje naukę w Akademii Muzycznej w Poznaniu, zasilając w miarę potrzeby słynną orkiestrę Zbigniewa Górnego. Inni absolwenci kształcą się w różnych miastach kraju. Józef Dolecki prowadzi także w PSM 31. osobową orkiestrę szkolną, zespół wiolonczelowy i męski kwartet wokalny. Ze swoimi podopiecznymi występuje we wszystkich imprezach organizowanych przez PSM.
W szkole i w gronie kolegów Jozo ceniony i szanowany jest za skromność, koleżeństwo, fachowość i najczęściej bezinteresowną pracowitość.