Pożegnaliśmy Ludwika Gadzińskiego

Pożegnaliśmy Ludwika Gadzińskiego
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Zmarł nagle, niespodziewanie dla wszystkich i z całą pewnością zbyt młodo. W sierpniu 1994 r. miałby dopiero 45 lat. Równą połowę swojego życia przepracował zawodowo zaczynając w Radzie Powiatowej Ludowych Zespołów Sportowych. Ludowe Zespoły Sportowe były zresztą obok pracy zawodowej pasją Ludwika, bowiem pełnił tam funkcję sędziego piłki nożnej prawie do końca swoich dni.
W latach 1973-84 pracował w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, a ostatnie dziesięć lat intensywnie przepracował w Bolesławieckim Ośrodku Kultury pełniąc wcale nie łatwą funkcję kierownika administracyjnego.
Najlepiej – jak sam mówił – czuł się w roli organizatora imprez sportowo-rekreacjnych, ale każde powierzone sobie zadanie wykonywał rzetelnie i z pasją.
Tylko najbliżsi z jego otoczenia wiedzieli ile wysiłku trzeba było poświęcić w techniczne i organizacyjne przygotowanie takich imprez, jak Blues nad Bobrem, koncerty w amfiteatrze, rodzinny relaks za kierownicą, festyny, czy inne imprezy plenerowe.
A przecież sama sala "Forum" i obiekt BOK z jego sporym zapleczem wymaga niemałych zabiegów organizacyjnych dla normalnego i sprawnego funkcjonowania. Ludwik Gadziński tym zadaniom odważnie stawił czoła, zbyt mało chyba dbając o własne zdrowie.
Ja miałem możliwość podziwiana Jego organizatorskich umiejętności i dużej ofiarności w czasie kilku "Wiosen Bolesławieckich", a zwłaszcza w czasie pamiętnego, gigantycznego w rozmachu Turnieju Miast Bolesławiec -Sanok w 1986 roku. Wygrana Bolesławca w tym turnieju to też spora cząstka udziału pracy Ludwika Gadzińskicgo. Ludwik był skromny i nie umiał się obrażać. W najtrudniejszych sytuacjach potrafił zdobyć się na humor i "rozbrajał" konfliktowe sytuacje z właściwym sobie taktem. Był koleżeński, a swoją życzliwością starał się służyć wszystkim. Zwłaszcza tym, którzy doceniali jego rzetelność w pracy i osobowość w ogóle.
Umierając nagle, osierocił dwoje dzieci i żonę Bogumiłę, pogrążając rodzinę, podobnie jak wszystkich nas, Jego przyjaciół, w głębokim żalu i smutku. Spoczywaj w pokoju, Drogi Przyjacielu!