A można było tak, jak w Żaganiu

A można było tak, jak w Żaganiu
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Już ponad stu absolwentów PSM, utalentowanych muzycznie córek i synów Bolesławca "błąka się po świecie" i szuka schronienia poza naszym "macoszym" miastem.
Aż wierzyć się nie chce, że radni, w tym nauczyciele i pedagodzy (?) pozostają głusi i nieczuli na ten subtelny problem. Podobno ktoś z tego "pedagogicznego" grona przedstawił na komisji projekt, aby w zamian za szkołę ufundować absolwentom PSM I stopnia coś w rodzaju stypendium na kontynuowanie nauki w innych miastach. Oznacza to, że niech inne miasta korzystają z talentów naszych dzieci, bo w naszym mieście chyba uzdolnieni ludzie są niepotrzebni. Takie mniej więcej jest stanowisko radnych. Władze miasta natomiast bronią się argumentem, że szkoły w ogóle to nie jest sprawa miasta. Miasto może, ale nie musi łożyć na szkolnictwo.
Ponad rok temu, w styczniowym numerze "Głosu Bolesławca" (w artykule "Ta szkoła musi zaistnieć") apelowałem m.in. głosami muzyków – pedagogów o życzliwość i zrozumienie. Pani mgr Dorota Pińczuk, Dyrektor PSM mówiła: "... ci, którzy tego problemu nie znają, nawet nie wiedzą, jaką stratę ponosi miasto tracąc tak uzdolnionych ludzi... Przecież ci ludzie mogliby tu, na miejscu tworzyć wokół siebie życie muzyczne, tworzyć orkiestry, zespoły, wchodzić w szkoły podstawowe i średnie, gdzie muzyka jest już wspomnieniem... Po prostu musimy uruchomić tę szkołę..."
Chodzi cały czas o szkolę muzyczną 11 stopnia, która – przypominam – "buduje się" już jedenasty rok, a której gotowy prawie obiekt wciąż straszy pustostanem. Jeszcze parę lat i diabli zaczną brać włożone w ten obiekt miliardy złotych.
Zainteresowani sprawą mieszkańcy Bolesławca pokładali w pewnym okresie nadzieje w swoim ?własnym" Pośle i w swoim (także "własnym") Senatorze, a później błagalnym wzrokiem spoglądali na Radnych i Ojców miasta. Niestety, bezskutecznie. ... A w tym samym czasie z podobnymi problemami borykał się dużo mniejszy od Bolesławca Żagań (też miasto nad Bobrem). Stał tam również nieczynny obiekt na PSM II stopnia i też nie było pieniędzy na jego uruchomienie. Byli tam ludzie z nieco subtelniejszym "słuchem" i bardziej życzliwym podejściem do "tematu".
Radni miejscy i Zarząd podjęli (wspólnie ze stacjonującym tam wojskiem) odpowiednią decyzję i działania i w ten oto sposób (uwaga Czytelnicy, bo takie wydarzenie zasługuje w kronice miasta na złotą czcionkę !) ŻAGAŃ MA JUŻ WŁASNĄ samorządową SZKOŁĘ MUZYCZNĄ II STOPNIA. Takich Radnych i Ojców miasta można tylko Żaganiowi pozazdrościć ! Utrzymanie szkoły kosztuje miasto nie tak znów wiele, bo około pól miliarda złotych. (Miasto poza tym dofinansowuje Społeczne Ognisko Muzyczne w kwocie 260 mln złotych i w pełni finasuje zakup instrumentów oraz ponosi koszta utrzymania orkiestry szkolnej, która niedawno koncertowała m.in. w naszym mieście.
Przypomnijmy, że budżet naszego miasta wynosił około 75 miliardów złotych. Czy naprawdę nie można było "odpalić" (a może pożyczyć ?) np. jednego miliarda złotych czekającej przez tyle lat na swoje "poczęcie" szkole artystycznej ?
Wkrótce kończy się kadencja Samorządu i Rady, która nie znalazła "sposobu" lub środków ani na szkołę muzyczną II stopnia, ani na halę sportowo-widowiskową, ani nawet na lokalną gazetę, gdzie można było od czasu do czasu zawiedzionym wyborcom wytłumaczyć przyczyny niemożności. Zaczyna się okres "kokietowania" potencjalnych wyborców przez różne ugrupowania polityczne i społeczne dla zdobycia władzy samorządowej. Publicznie oświadczam, że nie opowiem się za programem, który pominie problem szkoły muzycznej II stopnia.