Księdzu Zdzisławowi Lecowi do sztambucha

Księdzu Zdzisławowi Lecowi do sztambucha
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Do interesującego tekstu Ks. Z. Leca o powojennych dziejach bolesławieckiej parafii pod wezwaniem NMP chcę dorzucić kilka słów. Od czerwca 1945 roku gdy stanął w Bolesławcu garnizonem pułk polski, w każdą niedzielę kościół zapełniały pododziały wojska. Na placu koszarowym przed poranną mszą św. odbywała się zbiórka całego pułku. Żołnierze i oficerowie maszerowali przez miasto w szyku zwartym i często z orkiestrą wojskową lub z gromkim śpiewem. Połowę wiernych przybyłych na nabożeństwo stanowiło wojsko. Powrót do koszar odbywał się w ten sam sposób. Tak było do przysłania nam z Moskwy marszałka K. Rokossowskiego. Wprawdzie Ks. Z. Lec napisał o uczestnictwie żołnierzy w nabożeństwach, ale ja chciałem pokazać jak to uczestnictwo odbywało się
Od maja aż do jesieni 1945 roku w każdą niedzielę, a także i w dni powszednie odbywały się nasze święte w kościele NMP odprawiane przez kapelanów wojskowych armii włoskiej. Śpiew i kazania odbywały się po włosku. Nieliczni Polacy mieszkający wówczas w naszym grodzie chętnie uczestniczyli w tych mszach. Woleli msze odprawiane przez duchownych włoskich, niż niemieckich.
Przypomnijmy, że aż do jesieni 1945 roku przebywała w naszym mieście wielotysięczna męska społeczność włoska. Byli to żołnierze armii włoskiej, którzy do lata 1943 roku jako sojusznicy Niemiec bili się na froncie włoskim, a potem odmówili posłuszeństwa i zostali rozbrojeni i osadzeni w obozach jenieckich. Jeden z tych obozów znajdował się na terenie powojennego POM, w dziesiątkach nieistniejących baraków. Część cmentarza, ta najnowsza od strony POM, znajduje się na obszarze byłego obozu. Wielu jeńców zmarło. Grzebano ich w grobach masowych, w miejscu, gdzie dziś stoi rząd topoli włoskich, widocznych z cmentarza. W latach siedemdziesiątych nastąpiła ekshumacja grobów i zabranie prochów żołnierzy włoskich na cmentarz włoski pod Warszawą. Nie stwierdzono, że byli rozstrzeliwani. Prochy kilku z nich spoczywają przed kaplicą cmentarną (po prawej stronie). Zostały tam przeniesione w czasie likwidacji starego cmentarza przy ul. Lubańskiej (dawniej 22 lipca). I uwaga ostatnia. W czasie zimowych ferii szkolnych dzieci i młodzież szkolna wystawiała na scenie sali parafialnej liczne spektakle jasełkowe. Salka ta mieści się dziś nad sklepem "Veritasu". Kamienica ta stanowiła wówczas własność parafii. Również szkoły u siebie organizowały widowiska jasełkowe. Jasełka powróciły jeszcze w czasie tzw. październikowej odnowy w latach 1957-58. W salce nad "Veritasem", w katastrofalnym już stanie technicznym znów odbywały się spektakle jasełkowe. Kamienicę wyjednał od władz miejskich dla PAXu poseł Bolesław Piasecki i odbudował ją. Warto to wszystko odnotować w kronice parafialnej.