List otwarty do proboszcza jednej z bolesławieckich parafii

List otwarty do proboszcza jednej z bolesławieckich parafii
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Nie mam możliwości, by w inny sposób wyrazić swój sprzeciw i nie zgodzić się ze zdaniem Księdza na temat organizatorów i widzów, a zwłaszcza młodzieży, uczestniczących w muzycznej imprezie pn. "Blues nad Bobrem" organizowanej po raz szósty przez Bolesławiecki Ośrodek Kultury.
Podczas kazania w dn. 20.08.95 poświęconego modlitwie "Ojcze nasz" posłużył się Ksiądz negatywnym przykładem dla zilustrowania tezy o zezwierzęceniu młodzieży – jakoby uczestniczący w koncercie finałowym "Blues nad Bobrem" dali przykład takiego zezwierzęcenia narkotyzując się, pijąc alkohol, rozrabiając. Padały jeszcze sugestie, że tuku młodzież "Ojcze nasz" na pewno nie odmawia.
Słowa te ugodziły do żywego organizatorów tego wydarzenia, młodzież zaangażowaną w organizację, ogromną rzeszę osób, instytucji, które wspierały nas finansowo i konkretną pomocą w wielu sprawach.
Zbyt długo byłam nauczycielem, żeby nie wiedzieć, że w taki oto sposób buduje się przepaść między młodym pokoleniem, a światem dorosłych, że rezygnuje się z szansy prawdziwego poznania młodego pokolenia, które oczekuje od nas dorosłych szacunku dla niej samej i jej spraw.
Z korzyścią dla obu stron byłoby; by również księża – katecheci, podobnie jak czyni to wielu nauczycieli naszych szkól, spotykali swoich uczniów na koncertach, wieczorach poetyckich, wernisażach, w kinie. Przekonaliby się, że ci sami młodzi ludzie, którzy lubią bluesa i chodzą na koncerty rockowe, angażują się w inicjatywy charytatywne, na rzecz innych przecież piszą wiersze (a ktoś kiedyś powiedział: "czytajcie poetów, oni wszyscy rozmawiają z Bogiem".), malują, komponują, jednym słowem mówiąc uczestniczą i sami też tworzą współczesne życie kulturalne. A na pewno poszukują swojego miejsca w świecie.
Zadziwieni, że ten brutalny świat potrafi nawet ustami swoich księży zarzucić im zezwierzęcenie tylko za to i tylko dlatego, że. muzyka, którą lubią, jest nieco od niej głośniejsza.
Czy pytamy jakie jest samopoczucie dzisiejszej młodzieży? Czy je w ogóle znamy? A jest ono gorsze niż kiedykolwiek. Bo proszę zważyć: na naszych oczach przestaje istnieć wszelkie tabu, pogubiły się zasady obcowania ludzi ze sobą, dla wielu ludzi runęły autorytety ojca i matki. 1 nauczyciela. I księdza. Wychowanie zastępuje przejściowy autorytet rówieśniczy.
Co zaszło? Co się takiego stało, że na naszych oczach gubi się kolejne pokolenie?
Proszę zważyć również i to, że sami, dorośli, nie potrafimy sprostać trudnym czasom, a tak wiele oczekujemy od młodych. Ciągle pouczamy, grozimy, piętnujemy zamiast dawać przykład, pytać i rozmawiać... czasem pójść na koncert i usłyszeć i zobaczyć i zadać sobie pytanie czym żyje współczesna dziewczyna i chłopiec. Co podziwiają, czy mają jakieś ideały, wzorce. Dlaczego takie. Albo dlaczego nikt nie jest godzien podziwu. Dlaczego tak uciekają od świata rządzonego przez dorosłych?
I wtedy słowa twarde, oskarżające trudniej nam przyjdzie wypowiedzieć.
Przesyłam Księdzu, wraz z tym listem, który kieruję do lokalnej prasy, wycinki z kilku gazet na temat tak negatywnie ocenionej przez Księdza imprezy. Służę ponadto dodatkowymi informacjami również na temat działalności Bolesławieckiego Ośrodka Kultury.
Pomijam, w swojej wypowiedzi próbę opisania odczuć pracowników Bolesławieckiego Ośrodka Kultury, którym po postu, najkrócej mówiąc, jest przykro.
Pozostaję z szacunkiem żywiąc nadzieję, że nasza wspólna troska o młode pokolenie zaowocuje tak potrzebną współpracą
dr Danuta Maślicka dyrektor Bolesławieckiego Ośrodka Kultury