Nie wszystko świeci w PKO...

Nie wszystko świeci w PKO...
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Z uwagą i zainteresowaniem przeczytałem artykuł sławiący urodę bolesławieckiego Oddziału PKO. Ogarnęły mnie jednak po tej lekturze tzw. mieszane uczucia, bo jeszcze raz potwierdza się stara zasada: "nie wszystko złoto, co się świeci".
Tak naprawdę – to świecą tutaj tylko mar­mury i posadzki. Dalej obowiązuje bałagan organizacyjny: nierównomierne rozdzielenie zadań między urzędniczki kasowe, kolejki do różnie obciążonych okienek, opryskliwość wobec pokornych i onieśmielonych luksusem wyposażenia petentów. Piszę o tym z autopsji, nie mając żadnych osobistych urazów czy animozji. Ale jeśli chcemy być na serio w Europie – to trzeba nie tylko zmieniać wygląd banku, ustawić komputery i nowoczesne meble. Trzeba przede wszystkim przeorać zgnuśniałą i leniwą świadomość urodziwych pań urzędniczek, które muszą wreszcie zrozumieć, że są do dyspozycji tzw. usługobiorców, że stojący pod okienkiem klient – to ich pan. Tak jest na całym świecie, a sporo już w swoim życiu podróżowałem i widziałem.
Proszę nie posądzać mnie o złośliwość – piszę te słowa z nadzieją na zmiany na lepsze w moim mieście, bo czuję się z nim związany emocjonalnie i współodpowiedzialny za poziom kultury i szeroko rozumianego życia społecz­nego lokalnej wspólnoty.
J.K.
nauczyciel
(nazwisko do wiadomości redakcji)