Nakarmić głodnych

Nakarmić głodnych
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Bieda, choroba i samotność wśród ludzi – to powszechne patologie współczesnej cywilizacji, także w naszym, nadbobrzańskim grodzie, wiele ludzi samo życie skrzywdziło, skrzywiło i wypaczyło ich charaktery. Niektórzy wyciągniętą pomocną dłoń po prostu odtrącają, inni są wdzięczni za okazaną zwyczajną ludzką życzliwość, za chwilę rozmowy, za uśmiech i ciepłe słowo. "Głodnych nakarmić" mówi Pismo św. Bo potrzeb biologicznych człowieka nie da się oszukać. Ewangelizacja łączy się integralnie z wyższym poziomem ludzkiej świadomości.
Kto tu przychodzi? Bezdomni, którzy śpią nawet na dworcu czy w jakichś ruderach bez ogrzewania. Renciści, którzy po opłaceniu mieszkania i kosztów energii nie wystarcza na trzy posiłki dziennie, a najwięcej kosztuje przecież ciepły obiad. Ludzie samotni mieszkający kątem u krewnych, bezrobotni, inwalidzi, starzy i bezbronni, którzy nie mogą liczyć na pomoc swoich bliskich krewnych. Także nałogowi alkoholicy, ludzie, którzy stracili wszelką nadzieję na poprawę własnego losu, po prostu biernie czekający na śmierć, wyizolowani ze środowiska, czasami nawet ciężko chorzy i świadomi swojej bezmyślności i samotności w obojętnym na ich los tłumie. Osoby szukające zwykłego kontaktu z innym człowiekiem, pragnący otwarcia na świat, otoczenie. Stąd ich nikt nie wypędza, ma swoje "pięć minut" na wyżalenie się porównanie własnego losu z losem innych ludzi. Bo przecież w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy istotami społecznymi i lgniemy do otoczenia, chociaż bywa ono złe, zdziczałe, zdesperowane, obojętne...
Dlatego bezinteresownie i juz bardzo długo pomagam w gotowaniu obiadów w parafialnej stołówce dla ubogich ks. Edwarda Bobera. Porwała mnie idea i społeczno-charytatywne posłannictwo.
M.K. (nazwisko do wiadomości Redakcji)