Jaka kultura jacy ludzie. Cz. I

Jaka kultura jacy ludzie. Cz. I
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Artykuły P. Janowicza i P. Danuty Maślnickiej (G. B. nr. 9/93) wywołały zainteresowanie Czytelników, którzy w nawiązaniu do wypowiedzi wymienionych autorów przesłali własne uwagi i refleksje. Bardzo jednak długie, co nie wszyscy (mniej zainteresowani tematem) Czytelnicy akceptują. Dlatego – w uzgodnieniu z autorami dziś zamieszczamy te wypowiedzi w odcinkach.
Bardzo istotne i ważne artykuły Jerzego Janowicza i Danuty Maślickiej (G.B. 9/93) skłaniają do głębszego namysłu nad oświatą i kulturą "tu i teraz" – u nas.
Szkołę zwykliśmy traktować jako swego rodzaju instytucję świadczącą usługi dla ludności.
Ma ona wyposażyć ucznia w określony zasób wiedzy umożliwiający mu zdanie egzaminu i podjęcie nauki w szkole wyższego stopnia. Dobrze, jeżeli po drodze zostanie laureatem konkursów przedmiotowych, co znacznie ułatwi mu to zadanie. Zredukowaną do tej roli szkoła znajdzie się gdzieś na peryferiach zainteresowań, sprawującego nad nią pieczę samorządu lokalnego. W centrum będą sprawy pozornie o wiele ważniejsze.
Jednak mimo wszystko, tak podświadomie, wyczuwamy, że szkoła powinna być czymś zupełnie innym niż zwykłą instytucją usługową.
Nauczyciel zaś – jak zgodził się z tym na jednym z zebrań przedwyborczych Wójt Gminy Bolesławiec Kazimierz Gawron – to nie tylko urzędnik państwowy, ślepo realizujący odgórne zadania. Jego rola jest znacznie bardziej skomplikowana i wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Musimy radykalnie zmienić nasze "patrzenie na szkołę".
Nasze bo każdy jest ze szkołą prawie całe życie związany. Chodził do niej, jest rodzicem ucznia, dziadkiem ucznia. A my, nauczyciele spędzamy w niej całe uczniowskie i zawodowe życie.
W jednym ze swoich kazań ksiądz dziekan Władysław Rączka pięknie powiedział ,że seminarium duchowne, kształcące przyszłych księży, to serce diecezji.
Czy my potrafimy myśleć o szkole jako o sercu wsi, osiedla, czy miasta? Dostrzegamy je najczęściej wówczas, jak coś nie tak pracuje.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku olbrzymią rolę w jej odbudowie i odnowie odegrali nauczyciele. Ówczesne władze też wyraźnie doceniały rolę nauczyciela i jego "niezastępowalność". Po 1945 roku rozwijano z szerokim rozmachem oświatę, ale nauczyciel został zredukowany (nie wiem, świadomie, czy nie) do roli bardzo podrzędnej rangi urzędnika państwowego.
Co bardziej światłe umysły zaczynają dostrzegać też i teraz, czym jest szkoła.
"...A przecież prawdziwa bitwa o Polskę w minimalnym jedynie stopniu toczy się na parlamentarnej arenie, na giełdowym parkiecie, czy redakcyjnych odprawach, a także w ministerialnych gabinetach, czy jak sądzą niektórzy – w archiwach MSW. Tę bitwę wygrywa się lub przegrywa każdego dnia w szkolnej klasie..." Tak twierdzi znany wrocławski fizyk, dzisiaj już dominikanin, autor kilku książek i wielu znaczących artykułów Maciej Zięba – wnikliwie i ze znastwem opisujący naszą rzeczywistość. My, nauczyciele, ale też i my, rodzice, my radni, my politycy, musimy odnaleźć swoją tożsamość. My nauczyciele wiemy, że nie przyjdzie to łatwo i bez wysiłku. Liczymy, że Stowarzyszenie Nauczycieli Twórczych jest dobrym początkiem, gdzie już nie my, ale każdy z nas będzie mógł rozwijać swoje indywidualne, nauczycielskie "ja".
Andrzej Ostrowski nauczyciel w Ocicach