Altanka bezdomnego Pana Jurka spłonęła, wcześniej go okradli

Altanka bezdomnego Pana Jurka spłonęła, wcześniej go okradli
fot. Czytelnik Ponad 70-letni Pan Jurek jakoś sobie radził na działkach, każdemu na osiedlu pomagał, ale stała mu się krzywda. Najpierw go okradli, a kiedy ludzie mu pomogli, spłonęła jego altanka.
istotne.pl altanka

O bezdomnym z działki nad Bobrem poinformowała nas Martyna, nasza czytelniczka, na forum opisała kłopoty Pana Jurka.

Witam, chciałabym poprosić o pomoc w imieniu Pana Jurka. Pan Jurek jest starszym, bardzo miłym gościem i mimo że sam ma tak mało, to często pomaga bezinteresownie. Jest bezdomny (mieszka w starej altance na działce ), ale jakoś do tej pory sobie radził. Każdemu na osiedlu pomagał, czy to w pracach na działkach, w drobnych naprawach, wynosił zbędne rzeczy. Niestety jakaś banda [...] okradła mu doszczętnie altankę! Ukradła mu narzędzia, dzięki którym zarabiał parę groszy, butlę gazową i palnik, a nawet pościel ci konserwy. Nie proszę o pieniądze, ale o rzeczy, które być może zalegają Wam w domach, piwnicach i które na pewno pomogą Panu Jurkowi.

Już po trzech godzinach od opublikowania przez Martynę prośby o pomoc na naszym forum, Pan Jurek otrzymał pierwsze wsparcie od dobrych ludzi, którzy pojawili się natychmiast mimo zimna.

Witam, odzew był i jest ogromy. Wrzuciłam ogłoszenie około 20:00, a pierwsza paczka dotarła do Pana Jurka o 23:00. Zgłosiło się do mnie małżeństwo z chęcią pomocy, dogadaliśmy się szybko i przyjechali od razu do Bolesławca z Lubania. Ludzie ci przywieźli koce, ubrania, buty, jedzenie i parę innych rzeczy. Przyjechali naprawdę szybko mimo nocy, złej pogody i nawet zabrali dziecko ze sobą. Ogólnie ilość wiadomości, jakie dostałam była tak duża, że nie nadążałam z odpisywaniem. Skończyłam odpisywanie około 1:00 w nocy, a od 7:00 rano już ostawałam nowe. Drugą paczkę Pan Jurek dostał od małżeństwa z Bolesławic. Pan Jurek jest tak zadowolony że brak słów.

Niestety, altanka spłonęła dziś późnym popołudniem. Tak opisała to Czytelniczka.

Tak to ta altanka. O 14:00 byliśmy z kolegą i parą z Bolesławic wyładować rzeczy dla Pana Jurka. Czekaliśmy piętnaście minut na niego, bo wracał od kolegi. W tym czasie kręciło się parę osób, widziało, jak wypakowujemy rzeczy. A parę godzin później ta altanka płonie jak pochodnia..."

Pani Martyna z mamą nie składają broni. Można się z nimi kontaktować wysyłając sms pod nr: 533 632 210 lub 881 721 975.