Moim zdaniem. Eskalacja szpetoty

Moim zdaniem. Eskalacja szpetoty
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych, ulica Łasicka należała do ładniejszych zakątków Bolesławca. O jej urodzie stanowiły w głównej mierze solidne, i na swój sposób ładne, przedwojenne budynki, oddzielone od jezdni szerokim pasem ukwieconych ogródków przydomowych, które przydawały ulicy dodatkowego uroku.
Nie można też nic zarzucić zbudowanym tutaj w okresie gierkowskiego boomu budowlanego, wypieszczonym przez właścicieli domkom jednorodzinnym, jeśli oczywiście nie brać pod uwagę płaskich dachów, które jednak były w owym czasie, na mocy odpowiednich przepisów obowią-zujące.
Niestety, owa architektoniczna idylla została w pewnym momencie zakłócona. Pierwszą jaskółką nadchodzących dla ulicy złych czasów stanowił "warzywniak" zbudowany przy skrzyżowaniu z ulicą Krótką, którego właściciel mugł się cieszyć jakimiś szczególnymi względami ówczesnych władz miejskich, skoro udało mu się otrzymać znajdujący się pod warzywniakiem grunt w użytkowanie wieczyste, który to przywi-ej przysługiwał w tym czasie wyłącznie osobom budującym domy jednorodzinne.
Po pewnym czasie powstał kolejny, aczkolwiek zupełnie przyzwoity pod względem architektonicznym obiekt handlowy, zbudowany w jednym ze wspomnianych ogródków przydomowych. Potem nastąpiła prawdziwa eskalacja szpetoty w postaci baraku z falistej blachy, ustawionego na trawniku przy skrzyżowaniu z ulicą Kilińskiego oraz kolejnych bud-potworków: jednej - przy skrzyżowaniu z ulicą Zygmunta Augusta oraz dwóch - w ogródkach, co spowodowało, iż cały urok pasa zieleni oddzielającego jezdnię od ciągu zabudowy został zniweczony.
Na razie, odpukać, budowlana inwazja na ulicy Łasickiej została powstrzymana, ale ślady beztroskiej działalności poprzedników obecnego architekta miejskiego pozostały. Największą architektoniczną zakałę stanowi, moim zdaniem, znajdujący się przed frontonem kościoła warzywniak, którego likwidację niżej podpisany już kilkakrotnie postulował, w tym np. na przedostatniej zeszłorocznej sesji Rady Miejskiej. Rzecz jasna, ewentualne spełnienie tego postulatu wiąże się z poniesieniem określonych kosztów (wywłaszczenie wieczystego użytkownika gruntu, odszkodowanie za obiekt itp.). Uważam jednak, że podjęcie jakichś działań w tym kierunku jest nieodzowne, zwłaszcza w sytuacji, kiedy ów szpetny warzywniak osłania budowlę uznaną za najciekawszą realizację 1992 roku przez uczestników odbytego jesienią ubiegłego roku w Jeleniej Górze Karkonoskiego Spotkania Architektów KASA '92.
Myślę takie, iż parafianie uczęszczający do tego pięknego kościoła nie odmówią finansowej pomocy na pokrycie kosztów ewentualnej przeprowadzki warzywniaka na inne, bardziej stosowne miejsce.