Zamiast jubileuszowego szampana

Zamiast jubileuszowego szampana
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Drodzy czytelnicy! Minął rok od startu "Głosu Bolesławca" – pisma lokalnego wydanego z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Bolesławca. W jubileuszowych sytuacjach otwiera się zwykle szampana, ale w przypadku naszego pisma trzeba będzie odstąpić od tej miłej tradycji, bo stosowniejszy byłby tu przysłowiowy kielich goryczy. I to nie tylko z powodu braku pieniędzy. Rozgoryczenie wynika z faktu, że zupełnie niepotrzebnie upada pismo wydawane przez autentycznych entuzjastów, bardzo tanim kosztem, i to w czasach, kiedy każde działanie na rzecz miasta powinno być uszanowane.
W artykule wstępnym pierwszego numeru "Głosu Bolesławca" pisaliśmy: "...Gazetę swoją wydają m.in. Gryfów ŚL, Lwówek, Lubomierz... . Bolesławiec jakoś nie miał szczęścia do swojej gazety..."
Nie ma tego szczęścia nadal. Wprawdzie udało się- przy pomocy Czytelników- dobrnąć do dwunastego numeru, ale każdy wydawany numer /"chudy" i skromny graficznie z powodu braku środków/ funkcjonował za "ostatnie" pieniądze, zdobywane na tzw. styk z miesiąca na miesiąc. Pamiętacie nasze artykuły "Kto kocha miasto?" Publikowaliśmy tam długie listy Waszych nazwisk -ofiarodawców i sponsorów. Dziękujemy Wam jeszcze raz!
Liczyliśmy na to, że naszą inicjatywę wydawniczą poprze po jakimś okresie /wzorem miast i miasteczek w całym kraju, a także za przykładem Samorządu Gminy Bolesławiec, który pomaga gazecie już od drugiego numeru w zamian za stronę/ Zarząd i Samorząd Miasta. Tak się jednak nie stało.
Najpierw argumentowano, że pieniądze na rok 1992 są już co do grosza rozdzielone i może od nowego roku... "Kuśtykaliśmy" więc do nowego roku.
Po nowym roku sprawa odwlekła się do decydującej sesji 23 marca, na której, co prawda, większością głosów radnych przegłosowano wniosek o wsparcie pisma wykupem trzech stron, ale też zaraz realizację tego postanowienia zawieszono, nie troszcząc się o to, że cykl wydawania i finansowania gazety ma swoje terminowe prawa.
Przyczyną wstrzymania środków dla gazety było oprotestowanie postanowienia Rady Miejskiej przez grupę opozycyjną wobec pisma.
Nie chcieliśmy ujawniać szczegółów tej ważnej dla losów "Głosu Bolesławca" Sesji Rady Miejskiej, ale ponieważ sprawa przybrała niekorzystny obrót dla gazety, a gazeta jest źródłem informacji dla kronikarzy i historyków – pozwalamy sobie na ujawnienie kilka szczegółów z sesji, która m.in. z powodu "Głosu Bolesławca" trwała ponad 10 godzin.
Za udzieleniem pomocy gazecie miejskiej głosowało 15 radnych, przeciw 7, a 5 (w tym Prezydent Miasta) wstrzymało się od głosu.
Przed głosowaniem za "Głosem Bolesławca" opowiedzieli się radni: Jan Hałubiec, Marian Kostecki, Henryk Nawrot, Janina Piestrak-Babijczuk, Ewa Niewodniczańska, Joachim Sygula, Danuta Maślicka, Jan Prystupa, Sławomir Kahl, Stanisław Szypulski, Longin Łukawski i Edward Gałka.
Argumentacja była następująca:
- "Głos Bolesławca" jest jedynym pismem miasta i mogą do niego pisać wszyscy,
- gazeta może dotrzeć do większej liczby mieszkańców niż telewizja lokalna, której przecież wszyscy nie maja.
- gazeta zawsze pozostawia trwały ślad archiwalny, jest kroniką naszych czasów,
- trzeba uszanować bezinteresowny wkład pracy piszących o mieście i dla miasta ludzi,
- gazeta ma już wielu czytelników i sympatyków, w tym prenumeratorów, -gazetę mają już wszystkie miasta, a nawet niektóre gminy,
-"Głos Bolesławca" prowadzi pożyteczną akcję zbierania pieniędzy na zakup ultrasonografu dla szpitala (zebrano już 300 mln)
Przeciwko gazecie wystąpili ra-ni: Emilia Jankowska, Bogusław Juda, Wiktoria Wachnowska, Maria Długoszewska, Henryk Jeliński i Wiesław Ogrodnik.
Argumentacja (również z dyskusji na poprzednia sesji) była następująca:
- nie ma co popierać gazety, której nikt nie czyta...
- miastu wystarczy telewizja lokalna,
- miasto nie ma pieniędzy, a jeżeli, to niech da 100 milionów na obiekty sportowe... -po co miastu gazeta? Jak ktoś będzie chciał się dowiedzieć, która apteka ma dyżur, albo co grają w kinie może kupić "Słowo Polskie". A jeżeli kłoś chce sobie pisać, to niech pisze i wysyła do innych gazet, a nie na nasz koszt...
- jak ja wyborcom spojrzę w oczy, jeśli oddam głos za finansowaniem takiej gazety...
- dofinansowanie "Głosu Bolesławca" przez miasto, byłoby utrzymywaniem działalności gospodarczej TMB...
- nie można wspierać gazety, za którą kryją się siły postkomunistyczne, aby (za jej pomocą) przejąć władzę...(!)
Kiedy większością głosów wniosek na korzyść gazety przeszedł, radny Wiesław Ogrodnik pomówił głośno i obraźliwie głosujących "za", że nie są żadną Radą, ale towarzystwem wzajemnej adoracji", zaś Panu Prezydentowi Miasta zarzucił manipulowanie całą sprawą.
Dalej to było tak: w przekonaniu, że możemy już wydawać gazetę bez obawy o jej niepełną samowystarczalność (odzyskujemy ze sprzedaży i reklamy nieco ponad porowe kosztów – w sąsiednich miastach dla porównania odzyskuje się 1/3 kosz-tów) zleciliśmy druk gazety w nowej szacie. A kiedy gazeta była gotowa, i trzeba było za nią zapłacić, okazało się, że środki na "wykupienie tych stron" zostały wstrzymane i wcale nie jest pewne, czy następna sesja rozstrzygnie sprawę na korzyść gazety. Gazetę oddajemy do druku 23.IV: Sesja 27.IV. O decyzji wstrzymującej dopływ pieniędzy na wsparcie gazety Zarząd Miasta nie był jednak uprzejmy poinformować Towarzystwo oficjalnie i w porę, co postawiło (po fakcie) wydawców w bardzo niezręcznej sytuacji.
Jak na ironię- w tym samym czasie- członek Zarządu Miasta zamieścił na łamach "Słowa Polskiego" informację, że "Zarząd Miasta pomaga i ratuje bankrutującą gazetę..."(Przystoi to powadze Urzędu tak traktować lojalnego partnera?) A co do "ratowania" – niech Czytelnicy osądzą sami, czy to nie TMB i grupa bezinteresownie piszących ludzi (a także życzliwych sponsorów) ratowała niejako honor miasta przez cały rok, biorąc na siebie ciężar utrzymywania miejskiej, jedynej i podobno wcale nie najgorszej w województwie gazety?
Wypada tylko podziękować przy okazji jubileuszowego, i najprawdopodobniej ostatniego, wydania "Głosu Bolesławca" tym wszystkim ludziom i wyrazić im głęboki szacunek. A osobne słowa wdzięczności kierujemy do tych Czytelników i sympatyków, którzy pomogli nam w wydaniu niniejszego, jubileuszowego numeru.