Pobyt w Leśnym Potoku przerwany. Pieniędzy nie oddano

Pobyt w Leśnym Potoku przerwany. Pieniędzy nie oddano
fot. Krzysztof Gwizdała O nagłośnienie sprawy poprosiła nasza Czytelniczka.
istotne.pl burza, mosir bolesławiec, zbigniew kowalczyk, leśny potok

Czytelniczka via Facebook napisała do nas:

Chciałam opisać zaistniałą dziś [w sobotę 22 lipca – przyp. red.] sytuację, która przydarzyła się na basenie Leśny Potok na ulicy Jeleniogórskiej w Bolesławcu. Wraz z dziećmi chcieliśmy skorzystać z tejże rekreacji, płacąc za wejście 27 zł. Nie byliśmy nawet 30 minut, ponieważ kasjerka nie poinformowała nas o możliwości wywieszenia czerwonej flagi i natychmiastowym opuszczeniu kąpieliska. Uprzejmie zadzwoniła do kierownika, poinformowała o zaistniałej sytuacji, po czym kierownik odmówił zwrotu gotówki i możliwości uzyskania wejściówki w innym terminie.

I dodała: – Zostaliśmy zbyci i, moim zdaniem, niesłusznie zapłaciliśmy za wstęp.

Skontaktowaliśmy się z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Zbigniewem Kowalczykiem. Szef MOSiR-u poinformował nas, że kąpielisko zamknięto w sobotę z powodu burzy. Dyrektor podkreślił też, że nie było go przy tej sytuacji, ale od swoich pracowników usłyszał, że kierownik Leśnego Potoku zapraszał mężczyznę, z którym Czytelniczka była na basenie, do biura w poniedziałek 24 lipca. (Chciał załatwić tę sprawę). Z relacji pracowników kąpieliska wynika również, że protestujący mężczyzna nie był zainteresowany przebukowaniem biletu na inny termin.

Napisaliśmy do Czytelniczki. Odpowiedziała: „Nie, nie. Tak nie było. Ja byłam przy rozmowie, bo była na głośniku. To my zaproponowaliśmy zmianę terminu, a nam odmówiono”.

Mamy więc do czynienia z klasyczną sytuacją „słowo przeciw słowu”. Czy Wam się przydarzyło coś podobnego w Leśnym Potoku? Zapraszamy do dyskusji.