Na co choruje bolesławiecki SOR?

Na co choruje bolesławiecki SOR?
fot. MZ Poszkodowany kierowca dzień po wypadku zgłosił się na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) w Bolesławcu. Nie został przyjęty. Skierowano go do lekarza rodzinnego, ten wysłał go do poradni chirurgicznej, a chirurg skierował go na badania na... SOR.
istotne.pl szpital, sor

Czy Szpitalnemu Oddziałowi Ratunkowemu dokuczają niepoważni pacjenci, którzy traktują SOR jak lekarza rodzinnego lub istniejące kiedyś izby przyjęć? Czy może chodzi o brak empatii lub nieumiejętność obsługi klienta przez personel szpitala? A może chory jest system, który ogranicza pacjentom dotarcie do specjalisty?

Rozporządzenie ministra zdrowia jasno określa główne zadanie SOR-u:

Szpitalny oddział ratunkowy, [...] udziela świadczeń opieki zdrowotnej, polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Faktem jest, że ludzie nie będący w stanie zagrożenia życia szukają na oddziale ratunkowym pomocy, licząc na szybką i kompleksową diagnostykę, na którą musieliby w innym wypadku długo czekać.

Niestety, faktem są także złe opinie na temat traktowania pacjentów w bolesławieckim oddziale ratunkowym. Te opinie pokazują, że obsługa klientów pozostawia dużo do życzenia w publicznych ośrodkach zdrowia (nieadekwatnie nazywanych bezpłatnymi, bo opłacanymi ze składek zdrowotnych pracujących obywateli). Dodajmy, że przez ponad 13 lat działania portalu nie otrzymaliśmy ani jednego zgłoszenia złego funkcjonowania gabinetów prywatnych.

Jedna historia, dwa spojrzenia

Przedstawiamy poniżej dwie relacje, pacjenta i szpitala, opisujące historię z początku tego tygodnia.

Relacja pacjenta Krzysztofa

Przyszedłem na SOR we wtorek 11 lipca o 17:00. Dzień wcześniej miałem wypadek ok. 20:30. Dachowałem, wypadłem z drogi, bo poślizgnąłem się na wylanym na drodze oleju. Tuż po wyciągnięciu mnie z auta przez strażaków nie odczuwałem poważniejszych dolegliwości. Zbadano mi ciśnienie, które było w normie i wróciłem do domu. Byłem senny, długo spałem. Po przebudzeniu we wtorek poczułem się źle i zgłosiłem się na SOR. Liczyłem na specjalistyczny sprzęt, którym można byłoby mnie zbadać.

Na SOR w recepcji powiedziałem, że źle się czuję po wypadku. Pielęgniarka po zasięgnięciu informacji odmówiła mi przyjęcia i bez wyjaśnienia skierowała do lekarza rodzinnego. Byłem w szoku, jak do mnie podeszli na pogotowiu.

Udałem się do lekarza rodzinnego, który skierował mnie do poradni chirurgicznej. Przyszedłem tam w środę, 12 lipca ze wskazaniem: nieokreślone urazy szyi i urazy klatki piersiowej. Na chwilę wyszedłem na dwór, wywoływano mnie, czego nie słyszałem, kiedy wróciłem. Doktor był dla mnie bardzo nieuprzejmy. Podniesionym głosem mówił do mnie bez szacunku i wykrzykiwał przekleństwa. Nikt tego pewnie nie potwierdzi, choć była tam pielęgniarka. Po rozmowie odesłał mnie na SOR i kazał tam czekać około godziny na badania. Nie zamierzałem przebywać dłużej w tym szpitalu. Wieczorem pojechałem do Zgorzelca, gdzie przyjęto mnie i jeszcze jedną kobietę z Bolesławca, też odesłaną z bolesławieckiego oddziału ratunkowego.

Relacja zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Nikolaja Lambrinowa

Wypadek, w którym pacjent był poszkodowany, miał miejsce 10 lipca. Moi ratownicy przejeżdżali akurat przez miejsce wypadku. Widząc, że coś się stało, zatrzymali się i udzielili pomocy poszkodowanemu: kierowca został zbadany przez lekarza, który nie stwierdził poważniejszych urazów. Mężczyzna zgłosił się na SOR we wtorek o godzinie 17:00. Był już diagnozowany w dniu wypadku, z tego powodu nie został przyjęty na SOR. Udał się do lekarza rodzinnego, po czym z kodem „zdarzenie nagłe” w środę [12 lipca] zgłosił się do poradni chirurgicznej. Lekarz dyżurujący doszedł do wniosku, że jeżeli pacjent się skarży, będzie zasadne, żeby go jednak pokierować na SOR i zrobić pełną diagnostykę.

Co myślicie o tej sytuacji? Jakie są wasze doświadczenia z bolesławieckim oddziałem ratunkowym?