Obrońcy księdza kulturysty, napiszcie list do biskupa

Obrońcy księdza kulturysty, napiszcie list do biskupa
fot. Przemysław Goławski, golawski.net Po upomnieniu proboszcza z Osiecznicy za gorszenie wiernych, w internecie wciąż się o księdzu kulturyście dyskutuje. Wiele osób broni jego występu na zawodach kulturystycznych naprawdę celnymi argumentami. A może warto napisać list do biskupa. I poinformować go, co chcą wierni?
istotne.pl ksiądz, kulturystyka, artur kaproń

Proboszcz Artur Kaproń wystąpił w październiku w kulturystycznych zawodach. W programie dowolnym ksiądz Artur zaprezentował się w choreografii do piosenki „Sweet like cola”. Za to wideo został skarcony, nie za swoją pasję. Internauci nie kryli oburzenia kanonicznym upomnieniem od biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego. Najczęściej zarzucali innym, grubym księżom, że zazdroszczą wyglądu wysportowanemu proboszczowi. W choreografii księdza nie widzieli nic zdrożnego.

Poniżej kilka anonimowych wypowiedzi.

„Nic gorszącego w tym nie widziałem, to jest sport, ksiądz też jest człowiekiem, lepiej niech uprawia sport, jakby miał zajmować się innymi, niepotrzebnymi rzeczami”.

„Dobrze, że banda,zacofanych grubasów nie kazała księdza na stosie spalić! Może niech oni przeproszą wiernych, że opływają w luksusach”.

"Dobrze, że ksiądz wystąpił w zawodach. Trzeba mieć w sobie pasję. Pokażcie zdjęcie tego biskupa. Chciałbym zobaczyć, jaki jest fit”.

„Ja się nie czuję zgorszona. Fajnie, że ma taką pasję. Czy przez to jest gorszym księdzem?”

Były też inne, bardziej konstruktywne wypowiedzi. To właśnie te proponujemy wiernym zawrzeć w liście do biskupa. By wiedział, że wierni aprobują nowy sposób życia duchownych, że na dużo im pozwalają w strefie obyczajów. Więcej, cenią sobie bardziej takich kapłanów niż tych nijakich. Tylko tak, pisząc bezpośrednio do władz, możecie coś zmienić w waszym przecież Kościele. Zamiast frustrować się w internecie, weźcie sprawę w swoje ręce i poinformujcie biskupa, jaki Kościół wam odpowiada i jakich chcecie kapłanów. Poniżej  kilka wypowiedzi, które są przekonywujące, może dadzą do myślenia biskupowi i innym hierarchom Kościoła Katolickiego.

„[Kościół] nie potrafi takich rodzynków wykorzystać na swoją korzyść. Co z tego, że pokolenie +70 czuję się zgorszone? I tak pójdą do kościoła, a niedługo (za przeproszeniem) kopną w kalendarz, a młodych coraz mniej i nawet nie próbuje się ich zachęcić”.

„Takich jak on jest nie wielu. Tacy jak on poszerzają wiernych i wiarę. We mnie wzbudza on zachwyt”.

„Ciało księdza Artura to dzieło sztuki. Wyrzeźbione przez lata ciężkiej pracy, determinacji i nie raz bólu. I do tego z młodymi ludźmi potrafi się tym dzielić, uczyć jak mają ćwiczyć, żeby sobie krzywdy nie zrobić”.

„Dajcie ludzie spokój. Do czego to wszystko prowadzi? To lepiej, żeby jakiś ksiądz ukrywał swoje dzieci i kochanki, a za błahostkę potrafią zdeptać pasje? Ja ogólnie uważam, że ksiądz też człowiek i powinien mieć normalnie rodzinę jak pastor”.

„Naprawdę szkoda, że głosy jakiś nawiedzonych ludzi wpłynęły na ukaranie człowieka, któremu pasja pewnie w żaden sposób nie kolidowała z pełnieniem funkcji księdza. Lepiej niech ksiądz się kojarzy z opasłym facetem, który kosi kasę w ramach pogrzebów, ślubów, ewentualnie czasem z jakimiś skandalami i tyle. Kościelni mogliby wykorzystać tę popularność pozytywnie, ale po co? Lepiej dowalić komuś, kto ma pasję, odnosi sukcesy i mógłby być wzorem dla wielu”.