Czy radny Mucha utrąci prezesa Bakalarza?

Czy radny Mucha utrąci prezesa Bakalarza?
fot. Krzysztof Gwizdała Z zainteresowaniem przyglądam się nieustającym atakom radnego Dariusza Muchy na miejską spółkę MZGK i jej szefa Władysława Bakalarza. I powiem tak: wytrwałość radnego jest godna uwagi.
istotne.pl mzgk bolesławiec, dariusz mucha, władysław bakalarz

Jako widz coraz bardziej dostrzegam, że to może się udać i Władysław Bakalarz może stracić stanowisko. Nie tylko doceniam upór Dariusza Muchy i misyjność jego postępowania, ale również dobór aktorów, jakich angażuje do swojej sztuki pod tytułem „Cmentarne historie, czyli jak żywcem pochować prezesa spółki na komunalnym cmentarzu”.

Trochę mnie drażnił na początku prostacki wątek i papierowe postacie w tej sztuce. Spółka była zła, a radny to dobry, wnikliwy bohater. Akt pierwszy był zawiły i nudny. Mówił o nielegalnym wysypisku śmieci na działce przy cmentarzu komunalnym. Działkę odkrył radny. Ale efekt był niezły, bo ustalono, że MZGK nie miał prawa składować odpadów na działce. Można powiedzieć, że radny zebrał brawa.

Akt drugi był ciekawszy i miał rewelacyjne nagłówki typu: „MZGK pochował ludzi na zwykłej drodze”. Tematem zainteresowały się media ogólnopolskie. Chyba Fakt, czy Express, ale wrażenie było.

W antrakcie pozbyto się radnego Muchy z klubu radnych Forum, do którego należał, co było zabawną krotochwilą przed aktem trzecim.

Do trzeciego aktu zaangażowano gwiazdę: Piotra Żaka, kandydata PO na prezydenta w 2014 roku, byłego „architekta miejskiego” i obecnego Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Piotr Żak wystąpił w roli Wielkiego Kontrolera: kontrolował punkty poboru wody, czyli inwestycję MZGK na cmentarzu komunalnym. Ta sztuka jest tak nieskomplikowana, że można się szybko domyślić, że zaangażowany przez radnego Muchę aktor wykazał nieścisłości. Tym razem chodzi o trzy punkty czerpania wody, które wybudowano nie po tej stronie drogi, po której je zaplanowano. Według Wielkiego Kontrolera sprawa powinna trafić do prokuratury. I zapewne trafi.

Mucha w ostatnich minutach sztuki deklamuje przemowę potępiającą Władysława Bakalarza jako szefa oraz jednym tchem wymienia wszystkie wpadki spółki. I tu robi się grubo: nielegalne składowisko odpadów pod cmentarzem, groby na drodze, nielegalne pobieranie opłat za groby murowane. Na końcu mowy pogrzebowej dla Bakalarza jest sugestia, by sam odszedł z stanowiska jakie zajmuje.

Czy sztuka jest ciekawa dla mieszkańców? Czy przyniesie nam realne zmiany?

Nie mogę się dopatrzeć jakiegoś działania dla dobra mieszkańców, ale wiadomo, jestem zaślepiona miłością do ratusza. Widzę jednak realnie, że działanie radnego mogą być efektywne. I zdeterminowany Dariusz Mucha zagraża teraz realnie prezesowi miejskiej spółki. Nikomu nie kibicuję, obserwuję. I coraz bardziej mnie ta historia wciąga.

Grażyna Hanaf