Potworny odór na Zabobrzu. Śmietnisko na prywatnej działce?

Potworny odór na Zabobrzu. Śmietnisko na prywatnej działce?
fot. Wojciech Kasprzyk Sprawa może mieć swój finał w sądzie.

– To jest nie do pomyślenia – mówi serwisowi istotne.pl Adam Biesiadecki, radny Rady Miasta Bolesławiec. Sprawa, jak wyjaśnił nam rajca Romanowego Forum, wygląda tak: przedsiębiorca kupił działkę na Zabobrzu. Zwoził tam gruz, bo chciał podwyższyć teren. To jeszcze nikomu nie przeszkadzało. Potem jednak – dzięki lex Szyszko – wyciął drzewa i... zaczął składować śmieci. – Kwiaty, plastiki, liście, trawę, nawet części samochodowe – wylicza radny z klubu Forum. Efekt? Potworny odór, na który ciągle uskarżają się okoliczni mieszkańcy.

W sprawę mocno zaangażowali się dwaj miejscy radni z Zabobrza: były, czyli Andrzej Czeczutka z PO, i obecny: Adam Biesiadecki. Ten ostatni powiadomił o śmietnisku magistrackich urzędników (była wizja lokalna) i straż miejską. Ta zaś wlepiła właścicielowi 500-zł mandat za składowanie odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym.

Tyle że, zdaniem A. Biesiadeckiego, niewiele to dało. Bo jak zapewnił nas dzisiaj radny Forum, śmieci do tej pory nie zostały wywiezione. Przysypano je tylko i przyklepano koparką. Radny Czeczutka ma skierować sprawę do sądu.

Aktualizacja 2017-05-30 14:50

Maciej Jagielski, szef firmy Ogrody Jagielski, właściciel wspomnianej działki: – Wysypiskiem to nie było, nie będzie i nie jest. Pod koniec ubiegłego tygodnia uporządkowałem teren. Byłem tam przedwczoraj, nie czuję już odoru. Rzeczywiście, zaniedbałem sprawę, bo trzeba było na bieżąco przykrywać biomasę warstwą humusu. Za utrudnienia serdecznie przepraszam sąsiadów i mieszkańców Zabobrza. To nie powinno mieć miejsca.

Właściciel nieruchomości tłumaczy, że na jego działkę ktoś podrzucił odpady, które powinny trafić do PSZOK-u. – Znalazłem rozbity żyrandol, fotele i części samochodowe – mówi M. Jagielski. – To jest mój teren, więc będę musiał te śmieci wywieźć. Z powodu braku czasu przyjąłem mandat od straży miejskiej.

Szef firmy w rozmowie z portalem istotne.pl zaznaczył również, że dziwi się, że nikt nie próbował się z nim skontaktować w sprawie odoru. Poinformowaliśmy naszego rozmówcę, że od radnego Biesiadeckiego usłyszeliśmy, że informował o tym przedsiębiorcę. – To kłamstwo przez duże K – mówi właściciel działki. – Nie kontaktował się, nie dzwonił, nie rozmawiał, od razu postawił sprawę na ostrzu noża. Cała historia jest niepotrzebnie rozdmuchana, wystarczyłaby komunikacja i tematu by nie było. Pan Biesiadecki jest radnym wszystkich mieszkańców Zabobrza, a zadziałał na ich niekorzyść. Mógł zareagować znacznie szybciej. Mam dalekosiężne plany związane z tą działką. Ma tam powstać szkółka roślin ozdobnych, a za kilka lat będę chciał się tam osiedlić. Po co miałbym smrodzić swoim sąsiadom?

Do tematu wrócimy.