Największa, niezakaźna epidemia 21 wieku już do nas dotarła

Największa, niezakaźna epidemia 21 wieku już do nas dotarła
fot. Czytelniczka Tytuł „dotarła do nas cukrzyca typu 1” nikogo by nie zainteresował. Dzisiejsze społeczeństwo żyje wypadkami, aferami itp. Ludzi głodnych sensacji omijają ważne problemy społeczne.
istotne.pl dziecko, cukrzyca

Cukrzyca typu 1 tylko nazwą nawiązuje do znanej potocznie choroby dziadka czy babci. Mało kto wie, że cukrzyca typu 1 największe żniwo zbiera u najmłodszych. Niemowlęta, dzieci przedszkolne, uczniowie, właśnie między nimi notuje się najwięcej zmieniających życie diagnoz.

Czym jest ta cukrzyca typu 1? Z niewykrytych dotychczas przyczyn (poza genetycznymi), układ immunologiczny człowieka działa negatywnie na komórki beta produkujące w trzustce insulinę, niszcząc je nieodwracalnie. Brak insuliny w organizmie nie pozwala na spalanie białka, węglowodanów i tłuszczu co doprowadza do śmierci. Jedno jest na 100% pewne, że cukrzyca typu 1 nie powstaje ze złej diety, nadmiernego spożywania cukru i braku ruchu. Nieświadome społeczeństwo krzywdzi przede wszystkim dzieci i ich rodziców przedstawiając teorie o zachorowaniu oparte na nadużywaniu słodyczy, które wynikają z czystej niewiedzy.

Dziecko, diabetyk typu 1, na pozór nie różni się niczym od swoich rówieśników poza tym, że bez przerwy nosi przy sobie osobistą pompę insulinową, za pomocą której aplikowane są, wyliczone do posiłków dawki insuliny. W ten sam sposób, koryguje się podwyższony stan cukru we krwi (hiperglikemie). Dzieci nieposiadające pompy korzystają z zastrzyków zwanych Penami, za pomocą których wstrzykiwana jest insulina do organizmu. Dziecko przedszkolne lub wczesnoszkolne nie jest w stanie samo przeliczyć posiłku i dopasować prawidłową dawkę insuliny, tę funkcję przejmuje rodzic, opiekun. Spadki cukru (hipoglikemia) u każdego dziecka inaczej się objawiają. Nagła utrata przytomności, zasłabnięcie, zimny pot, apatyczność lub drgawki są najczęstszą wskazówką dla otoczenia, że diabetyk potrzebuje naszej pomocy. Dlatego bardzo ważna jest rola rodziców i opiekunów w terapii cukrzycowej nie tylko w domu ale i w placówkach oświatowych i poza nimi.

Rodzic małego, młodego diabetyka typu 1 jest poza swoją macierzyńską rolą również diabetologiem, pediatrą, pielęgniarką, psychologiem. Robią to bez długoletnich studiów talko po kilkudniowych szkoleniach. To rodzice niosą dzień i noc odpowiedzialność za życie i przeżycie swoich pociech. Cukrzyca typu 1 to choroba całej rodziny. Po diagnozie świat przewraca się do góry nogami.

Od 3 lat prowadzę grupę wsparcia dla rodziców dzieci chorych na cukrzycę typu 1 na portalu społecznościowym Facebook (Cukrzyca typ 1 u dzieci „Pomagajmy sobie”). Obserwuję podziały i różnice robione przez orzeczników względem małych pacjentów przy wydawaniu orzeczeń o niepełnosprawności. Widzę złość i nienawiść społeczeństwa kierowaną do rodziców korzystających z zasiłków pielęgnacyjnych, którzy od diagnozy nieułomnie stoją na cukrzycowej warcie by w potrzebie móc zareagować. Właśnie Ci rodzice, niejednokrotnie samotne matki, których związki rozbiła cukrzyca, nie śpią w nocy by ich pociecha mogła bezpiecznie spać, koczują na korytarzach szkolnych czy przedszkolnych, by ich dzieci mogły korzystać wraz z rówieśnikami z życia. Właśnie ci rodzice przemierzają setki kilometrów by dostać się na badania kontrolne do diabetologa dziecięcego, ponieważ ograniczona ich ilość zmusza do dalekich dojazdów. To tylko kilka przykładów z życia małego diabetyka. Tak niewiele trzeba by skończyć z dyskryminacją i stygmatyzacją tych, którzy nie składali wniosku i nie prosili o tą nieuleczalna (na dzień dzisiejszy) chorobę, ona sama nieoczekiwanie przyszła i została. Cukrzyca typu 1 może dotknąć każdego, bez względu na jego światopogląd, wyznanie czy status społeczny.

Tego nie można przewidzieć, ale można się do tego przygotować, doinformować i służyć pomocą tym, którzy przy wysokich cukrach muszą odpowiadać m.in. na takie pytanie : Mamusiu, mogę jednego żelka ? Nie skarbie, nie możesz bo masz wysoki cukier. Mamusiu, ale tylko polizać...