Dublin. Krótka historia Guinnessa

Dublin. Krótka historia Guinnessa
fot. Paweł Skiersinis Okres wakacyjny dobiega powoli końca. Kończą się wycieczki bliższe i dalsze. Wielu z nas odwiedziło ciekawe zakątki naszego kraju. Niektórzy zapewne wybrali się za granicę.
istotne.pl muzeum, historia, paweł skiersinis, browar, guiness

Ja nie tak dawno wybrałem się, po sąsiedzku, do Irlandii. Zielona Wyspa zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Faktycznie: jest zielono, klimat łagodny, a ludzie naprawdę przyjaźnie nastawieni.

Odwiedziłem dwa niezwykle ciekawe miejsca. Hrabstwo Wexford oraz Dublin. Irlandzka stolica jest punktem obowiązkowym, jeśli wybieramy się do tego malowniczego kraju.

Największą atrakcją Dublina jest Guinness Storehouse, muzeum jednego z najbardziej rozpoznawalnych piw na świecie. Ten siedmiopiętrowy browar prezentuje ciekawą historię niezwykłego portera.

Założycielem browaru był nie kto inny, ale Arthur Guinness. To od jego nazwiska powstała słynna na całym świecie Księga Guinnessa. Jej powstanie zawdzięczamy byłemu dyrektorowi generalnemu – Hugh Beaverowi. Jest on ojcem, pomysłodawcą tej niepowtarzalnej księgi.

Storehouse zlokalizowany jest w centralnej części browaru St. James’s Gate. Od 2000 roku muzeum odwiedziło ponad 9 milionów turystów. Na poszczególnych kondygnacjach zapoznajemy się z technologią warzenia piwa Guinness. Na pierwszym piętrze omawiana jest historia zakładu. Eksponowane są maszyny i urządzenia wykorzystywane dawniej przy zbiórce chmielu i jęczmienia. Poznajemy składniki słynnego portera oraz proces jego warzenia.

Jednym z ciekawszych eksponatów jest oryginalna umowa najmu, podpisana przez Arthura Guinnessa w roku 1759. Została zawarta na okres... 9 000 lat. Dokument znajduje się na parterze budynku, pod szklaną podłogą. Na kolejnych piętrach odnajdziemy beczki, w których przechowywano piwo, a także modele statków, którymi transportowano je do pobliskiej Anglii, Europy i Ameryki Północnej. Na ostatnim piętrze ulokowano pub. Stanowi on najlepszy punkt widokowy na Dublin. Duże szklane szyby ukazują piękną panoramę. Ustawione wzdłuż nich stoliki zachęcają do skosztowania „czarnego złota” i podziwiania widoku starego miasta.

Osobliwym eksponatem jest też ryba na rowerze... Instalacja jest ruchoma i robi niepowtarzalne wrażenie. Do tego podpisana jest w taki oto sposób: „Kobiecie mężczyzna potrzebny jest jak rybie rower”. Cóż, humor w iście starym stylu…

 

Gdy już zakończymy zwiedzanie, możemy zejść na parter. Znajduje się tam dość spory sklep z pamiątkami. Asortyment jest ogromny. Można kupić T-shirty, czapki i szaliki z logo browarniczej marki. Największy wybór stanowią kufle do piwa. Ceny pamiątek są jednak dość wysokie. Dla przykładu: oryginalny kufel Guinnessa kosztuje 14 €; ceny koszulek zaczynają się od 20, 25 €. Jednak znaleźć można także małe drobiazgi, takie jak breloczki, otwieracze i słodycze. One też pewnie ucieszą i będą ciekawą pamiątką.

Sam wstęp do muzeum również nie jest tani. Koszt dla osoby dorosłej to 20 €, dla studenta o 2 € mniej, bilet rodzinny (czyli rodzice plus dwoje dzieci poniżej 18 roku życia) to koszt 46,50 €. Senior zapłaci 16 €. Mimo to muzeum browaru cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Nawet w niedzielny poranek są tłumy zwiedzających.

Warto też wspomnieć o samym piwie. Guinness to piwo typu stout, zawiera od 2,8 do 7,1 % akoholu. To piwo tzw. górnej fermentacji. Jest rodzajem popularnego na Wyspach piwa ale. Według niektórych znawców, Guinness wywodzi się bezpośrednio od portera.

Guinness jest najpopularniejszym piwem sprzedawanym w Irlandii. Już w roku 1833 był największym irlandzkim browarem. Pod koniec XIX w. produkował ponad milion beczek rocznie. Obecnie marka należy do brytyjskiego koncernu Diageo.

Ten rodzaj piwa charakteryzuje się przede wszystkim bardzo ciemną barwą. To porter o charakterystycznym słodko-gorzkim smaku. Uwagę zwraca także ciemniejsza, kremowa i gęsta piana. Jeśli kiedykolwiek kupiliście Guinnessa w puszce lub butelce, to Waszą uwagę przykuła zapewne plastikowa kulka umieszczona w środku. To dzięki niej, po otwarciu piwa, piana jest gęsta. Efekt ten osiąga się dzięki ciekłemu azotowi, który wraz z piwem przedostaje się przez maleńki otwór do kulki (profesjonalnie zwanej widgetem). Jej ruchy dodatkowo spieniają piwo, a po jego otwarciu ciekły azot ulatnia się. Po nalaniu „czarnego złota” można delektować się jego smakiem i gęstą pianą.

Jak się okazuje, piwa typu porter mają podobne właściwości do aspiryny. Zapobiegają zakrzepom, a tym samym zawałom serca. Ponadto ciemne piwo jest mniej kaloryczne od jasnego. Jedna pinta Guinnessa to zaledwie 190 kcal. Piwo jasne ma ich 252.

Pinta, czyli półkwarta, to miara po dziś dzień stosowana przez browary. Mowa tu o pincie imperialnej równej 586 ml. Do dziś można kupić piwo o pojemności równej jednej pincie, i to również w Polsce.

Charakterystycznym symbolem Guinnessa jest złota harfa. To także godło Irlandii. Ma ona podkreślać irlandzki rodowód i charakter produkowanego piwa, zwłaszcza że w momencie powstania i rozkwitu marki Irlandia wchodziła w skład Imperium Brytyjskiego.

Zarówno Dublin, jak i Irlandia to miejsca pewnych skrajności. Ciekawostką jest fakt, że Dublin posiada cmentarz, na którym pochowanych jest więcej mieszkańców, niż mieszka obecnie w samym mieście. Na cmentarzu Glasnevin pochowanych jest ponad milion dublińczyków. Cmentarz rozrósł się z 9 akrów do 120. Obecnie stolica liczy sobie niewiele ponad pół miliona mieszkańców.

Język irlandzki również nie zalicza się do popularnych. Choć na Zielonej Wyspie wszędzie widoczne są napisy dwujęzyczne: po irlandzku i angielsku, to językiem irlandzkim biegle posługuje się zaledwie 5% ludności. Drugą najliczniejszą populacją na wyspie są Polacy, którzy prześcignęli demograficznie nawet Brytyjczyków. Widać to po okolicznych szyldach niektórych sklepów.

Irlandczycy dość sprawnie poradzili sobie ze śladami brytyjskiej dominacji. W centrum Dublina do lat 60. stał pomnik admirała Nelsona. Obecnie na jego miejscu podziwiać można nowy symbol miasta – Iglicę Dublina (The Spire of Dublin). Metalowy monument o wysokości 120 metrów został postawiony z okazji nowego tysiąclecia.

Myślę, że warto odwiedzić stary browar przy St. James’s Gate, poczuć niepowtarzalną atmosferę Dublina i wspaniały aromat znakomitego piwa, warzonego z pasją przez ponad 250 lat.

Na koniec pragnę gorąco podziękować Panu Piotrowi za pokazanie tego wspaniałego miejsca i zdradzenie niektórych ciekawostek.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.

Więcej na blogu Pawła Skiersinisa.