Medialna aferka ws. komendanta Straży Miejskiej

Medialna aferka ws. komendanta Straży Miejskiej
fot. Gerard Augustyn Telewizja TTV zrobiła reportaż o Emilu Zającu. Jest mowa o konflikcie interesów. Jak jest w istocie?
istotne.pl bernard łętowski, emil zając, ttv

Reporterka telewizji TTV próbowała ustalić, czy etyczne i zgodne z prawem jest to, że Emil Zając jest komendantem, a po godzinach pracy świadczy usługi doradztwa prawnego.

Jej pierwszy ekspert, adwokat Krzysztof Budnik tłumaczył, co może, a czego nie może komendant. Stwierdził m.in., że dodatkowa praca komendanta nie może powodować „podejrzenia braku stronniczości”. Ekspertowi chodziło chyba o coś dokładnie przeciwnego – dodatkowe zajęcia Zająca nie mogą powodować „podejrzenia o stronniczość”, a nie brak stronniczości.

Drugi ekspert, adwokat Jacek Kondracki stwierdził, że sytuacja jest chora. Wiceprezes Krajowej Rady Raców Prawnych, Zbigniew Pawlak mówił, że działanie komendanta jest wątpliwe.

Trzecim ekspertem był Bernard Łętowski, były dziennikarz, który niedawno chciał zostać… radnym. Startował w tegorocznych wyborach, ale bez powodzenia. Co ciekawe wspierał komitet, który był przeciwny prezydentowi Piotrowi Romanowi, zwierzchnikowi Emila Zająca. Dodatkowo fragment wywiadu, który został zacytowany przez TTV, pochodził ze stacji, w której kiedyś pracował Łętowski, a teraz pracuje żona głównego przeciwnika wyborczego prezydenta Romana.

Emil Zając twierdzi, że to, co robi po pracy, to jego prywatna sprawa. I że w tym konkretnym przypadku obie funkcje, które sprawuje, nie kolidują ze sobą.

Sekretarz miasta Jerzy Zieliński zapewnia z kolei, że urząd nie ma nic przeciwko łączeniu przez Emila Zająca obu funkcji: komendanta i radcy prawnego.

Reporterka ostatecznie sama nie udzieliła odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie, choć z materiału wynika, że działania bolesławieckiego komendanta są zgodne z prawem.

Materiał telewizji TTV o komendancie Emilu Zającu