Kto kradnie elektorat PiS?

Kto kradnie elektorat PiS?
fot. Krzysztof Gwizdała Pamiętacie wizytę Kaczyńskiego w Bolesławcu i tłumy, które wtedy przyszły? Ten elektorat jest do wzięcia. I zostanie wzięty, ale nie przez lokalne PiS. Ta partia już nie liczy się u nas.
istotne.pl wybory, piotr roman, maciej małkowski, prawo i sprawiedliwość

Na spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim we wrześniu 2013 roku Adam Lipiński łajał lokalnych dzialaczy Prawa i Sprawiedliwości. Był niezadowolony, że struktury PiS w Bolesławcu to kilkanaście osób. Mówił o tym, że były tu rozłamy i niesnaski, i że z takimi małymi zasobami ludzi partia wyborów nie wygra. Kilku zwolenników PiS, którzy siedzieli w pierwszych rzędach, mruczało pod nosem, że Lipiński przekręca rzeczywistość. Ale faktem jest, że PiS w Bolesławcu nie ma mocy, a elektorat jest mu sukcesywnie wykradany.

Ten elektorat jest zróżnicowany. To ludzie, którzy mają dość rządów Platformy Obywatelskiej. Niektórzy z nich nazywają jej rządy rządami zdrajców i wrogów narodu. To również osoby, które uważają Lecha Kaczyńskiego za Juliusza Cezara zaszlachtowanego przez rosyjskich pachołków i poddanego im Tuska. To spora liczba osób walczących o „czystość i normalność” polskiej rodziny. To również osoby, którym nie podoba się w nowej, demokratycznej rzeczywistości i potrzebują kogoś, kto wyrazi ich rozczarowanie z większą mocą.

Ci wszyscy ludzie byli do niedawna elektoratem Piotra Romana, który z PiS-em dawno się pożegnał, ale ma prawicowe korzenie. I to do niego garnęli się ludzie, kierowani do urn z kościelnych ambon. Ale ten elektora się podzielił i odpadła od niego radykalna grupa (bliższa poglądom ultraprawicowego Korwina-Mikkego). Piotr Roman, umiarkowany konserwatysta, już im nie wystarcza.

O tę grupę idącą w marszach narodowców i w obronie rodziny polskiej przed homoseksualnymi związkami zawalczy ktoś inny: Maciej Małkowski. Ten kandydat maszerował niedawno w „marszu dla życia i rodziny”, kiedy jego uczestnikom rozdawano gazetki, w których był wywiad z nowym kandydatem na prezydenta. W internecie z kolei Małkowski prezentował już stanowisko w sprawie złego dżendera. Jest bardziej radykalny w swych poglądach od Romana i ma apetyt na elektorat, który do urn chodzi obowiązkowo, bo zmotywowany jest walką z liberalnym złem na świecie.

Piotrowi Romanowi zostaną ci, których fanatyzm nie pociąga. Zostaną mu osoby, które będą chciały ukarać Platformę Obywatelską oraz pozbawić ją rządów i wpływów. I jeśli pójdą na wybory, i zagłosują na Romana i jego ludzi, to akurat w Bolesławcu mogą realnie z rządami Platformy skończyć.

Grażyna Hanaf