„Honorowi dawcy nerek” irytują mieszkańców

„Honorowi dawcy nerek” irytują mieszkańców
fot. freeimages.com (sulaco229) Problem na pierwszej czerwcowej sesji Rady Miasta Bolesławiec poruszył radny Zdzisław Abramowicz z Ziemi Bolesławieckiej.

Radny poruszył kwestię „terroryzowania okolicy ulicy Willowej przez motocyklistów”. – Motocykliści urządzają sobie tam jazdy na jednym kole, gonią z prędkością 160 km/h. Zdesperowani rodzice pytają, czy naprawdę czekamy na pierwszy wypadek śmiertelny – powiedział Zdzisław Abramowicz. I dodał: – Czy ten ryk, który wydobywają ci jeźdźcy z motocykli, nie podlega żadnym ograniczeniom? Takie bandyckie zachowania nie powinny być tak długo tolerowane.

Prezydent Piotr Roman odparł, że magistrat informował już o tym policję. – To przede wszystkim policja może tzw. honorowych dawców nerek zatrzymać – stwierdził. – To rzeczywiście jest problem. Mieszkam niedaleko, więc słyszę te motocykle. Jeżdżą nie tylko na Willowej, ale i na Lubańskiej. Zazwyczaj dzwonię na policję, ale – jak widać – jest to mało skuteczne. Może należy się zastanowić nad zrobieniem tam łagodnego garbu, który uniemożliwia przejazd ze zwiększoną prędkością?

– Jeszcze parę lat temu – kontynuował prezydent – w ten sposób jeżdżono po ulicy Komuny Paryskiej. Postawienie garbów spowodowało to, że motocyklistów już tam nie ma, mimo że paru z nich tam mieszka. Nie rozpędzają się na tym odcinku i nie ma takiego hałasu.

Motocykliści mogą się rozpędzać
ale nie w strefach zamieszkania
80.87
gdzie tylko chcą
15.30
nie interesuje mnie to
3.83

P. Roman dodał też, że można byłoby w okolicach Willowej postawić radar: – Ale my jesteśmy przeciwnikami, przynajmniej na razie, tego rozwiązania. Są gminy, które osiągają dzięki temu pokaźne zyski. My jednak nie wyposażaliśmy Straży Miejskiej w radary, bo uważamy, że powinna ona zajmować się czymś innym.

Radny Abramowicz zripostował, że dopiero co widział na Komuny Paryskiej motocyklistę jadącego na jednym kole. – Pamiętam czasy, kiedy Komuny Paryskiej była ulicą bez garbów i to był tor wyścigowy – odpowiedział Piotr Roman. – Te garby spowodowały, że nie ma tam tego typu wyścigów.

Temat powrócił zresztą pod koniec środowego posiedzenia Rady Miasta Bolesławiec. Piotr Roman: – To chore państwo. Państwo, które jak mówił klasyk Sienkiewicz, składa się z paru elementów. Nawet minister spraw wewnętrznych zdaje sobie sprawę, że oprzyrządowanie prawne, instytucje, które z tego prawa powinny korzystać, nie mogą tego zrobić. Widziałem kilka razy akcję policji w Niemczech. Jeśli ktoś narusza porządek, reakcja policji jest bezwzględna jak na amerykańskich filmach gangsterskich. U nas z kolei – od złapania do ukarania jest długa droga i często kończy się umorzeniem ze względu na niską szkodliwość społeczną. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie informowali o aktach wandalizmu, i, proszę mi wierzyć, w większości przypadków kończy się to umorzeniem. Wandalizm jest jednym z trzech najpoważniejszych problemów w naszym mieście.

Prezydent mówił też o jednym z placów zabaw. – Czterech osiłków – widać, że chodzą na siłownię – wieczorem próbuje wyrwać malutkie urządzenie zabawowe. Nie ma siły, żeby tego nie wyrwali – stwierdził P. Roman. – I nic się nie zmieni bez pomocy państwa, parlamentu, bez zmian prawa, które nie będzie tak liberalne. Ono może być liberalne, ale dla ludzi porządnych, nie dla tych, którzy nie szanują dobra wspólnego.

Prezydent wspomniał też o tym, że był na spotkaniu z Rudolphem Giulianim, legendarnym burmistrzem Nowego Jorku. – Dzięki niemu to miasto z najbardziej niebezpiecznego w Stanach Zjednoczonych awansowało do grona jednego z najbezpieczniejszych – podkreślił P. Roman. – Ale tam podstawowym hasłem był brak tolerancji na nawet najmniejsze przekroczenie prawa.

W czasie sesji okazało się też, że sprawą motocyklistów, którzy jeżdżą na Willowej i Lubańskiej, zajmuje się już Komisja Infrastruktury, Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa Rady Miasta Bolesławiec. Do tematu wrócimy.