Nie odkładaj macierzyństwa, Maria urodziła przed osiemnastką!

Nie odkładaj macierzyństwa, Maria urodziła przed osiemnastką!
fot. youtube.com FundacjaMamyiTaty Kampania Fundacji Mamy i Taty pod hasłem „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” rozpaliła internautów. Też obejrzałam ponury film, w którym przestrzega się kobiety przed opóźnianiem decyzji o posiadaniu pierwszego dziecka.
istotne.pl kościół, fundacja mamy i taty, kampania społeczna, macierzyństwo

Samotna, bogata babka, w szklanym domu (tak odjechanym dizajnersko, że mnie zazdrość zżarła od razu) słyszy głosy dziecięcych duchów. Horror. Miała czas wozić dupsko do Paryża i Tokio, ale go nie zdążyła, czy nie chciała, wypiąć… no właśnie komu? Bo mi tam brakuje faceta. Jakiegoś chłopa obok tej baby, co by choć pod krzyżem zawieszonym na ścianie, bo to chyba polski dom pokazują, głowę obejmował dłońmi w geście rozpaczy.

Zastanawiałam się, dlaczego nie ma tam mężczyzny. I mnie olśniło. Przecież ten film odwołuje się do szlachetnej i mającej dwa tysiące lat tradycji. Maria nie potrzebowała mężczyzny, by zajść w ciążę, i była wtedy w bardzo młodym wieku. Czternaście lub piętnaście lat miała. I teraz po prostu katolicka Fundacja lansuje tę nowotestamentową modę i styl życia w XXI wieku. Brakuje mi tylko osiołków, żłobków, stajenek i tego tam, Heroda-mordercy, ale pewnie w kolejnej kampanii przyjdzie czas i na to.

Nie wiem, jak walczyć z tym świętym obrazem współczesnej ladacznicy babilońskiej, co se fruwa bez konsekwencji po świecie, zamiast pieluchy prać (nie wiem, czy wypada pisać o pampersach w tej konwencji). I nie wiem, jak miałaby wyglądać kontrkampania.

Może trzeba by było pokazać jakąś walącą się chałupę i babkę w łachmanach (znaczy się w skromnym przyodziewku), bezrobotną, na garnuszku MOPS-u, śmiejącą się radośnie do kamery bezzębnymi ustami, bo dentysta drogi, jak jeden wyjazd do Paryża tej zadbanej bizneswomen bez dzieci.

Nic nie mam do kobiet, co mają i nie mają dzieci. Wszystkie są fajne. Mam jednak prośbę do pomysłodawców kampanii. Czy drodzy mędrcy i mędrczynie od dusz i religii wszelkich mogliby zająć się czymś produktywnym i celowym, zamiast wbijać w poczucie winy zadbane, samodzielnie myślące, niezależne i radzące sobie na rynku pracy kobiety w Polsce?

Grażyna Hanaf