Wrócą kolejowe połączenia dalekobieżne z Bolesławca?

Wrócą kolejowe połączenia dalekobieżne z Bolesławca?
fot. Gerard Augustyn W poniedziałek 27 lipca w sali konferencyjnej Bolesławieckiego Ośrodka Kultury-Międzynarodowego Centrum Ceramiki odbyło się spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Grzegorzem Schetyną.

W spotkaniu uczestniczyli samorządowcy i przedstawiciele dwóch euroregionów, m.in. szef Euroregionu Nysa Piotr Roman, prezes Euroregionu Glacensis Czesław Kręcichwost, a także burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz i Kinga Hartmann-Wóycicka z Saksońskiej Agencji Oświatowej.

K. Hartmann-Wóycicka mówiła współpracy w zakresie edukacji między Saksonią a Dolnym Śląskiem: – Dużo zostało zrobione, ale dużo jest też do zrobienia. Potrzeba instytucji, które kształcą nauczycieli. Potrzebujemy również ekspertów w dziedzinie edukacji, szkolnictwa wyższego i kształcenia nauczycieli. Wyższa Szkoła w Zittau nie spełnia tych zadań.

Kwestię połączeń kolejowych – a raczej ich braku – poruszył Tomasz Gabrysiak z bolesławieckiego magistratu. Naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji Miasta Bolesławiec przypomniał o unikalnym na skalę Europy projekcie, czyli transgranicznym bilecie za 25 zł, z którego mogą korzystać mieszkańcy przygranicznego obszaru Polski, Czech i Niemiec. – Mogą się oni przez dobę poruszać wszystkimi środkami komunikacji publicznej na obszarze trzech państw – podkreślił. – W to włączeni są operatorzy linii kolejowych i połączeń autobusowych i dysponenci autobusów miejskich na obszarze transgranicznym. Ten projekt nam się udał.

I wspomniał o modernizacji trasy kolejowej E 30 [przebiegającej od granicy z Niemcami (m.in. przez Bolesławiec, Wrocław, Opole, Katowice, Kraków, Przemyśl) do granicy z Ukrainą – przyp. „ii”]: – Przed modernizacją z Bolesławca można było dojechać do Warszawy, do Krakowa, do Drezna, Berlina, Hamburga. Mimo przeprowadzenia tak kosztownej inwestycji ta linia straciła na znaczeniu jako połączenie pasażerskie między Polską a Niemcami.

Zdaniem T. Gabrysiaka, jednym z powodów takiego stanu rzeczy może być brak tzw. umowy kolejowej Polska–Niemcy. Co więcej, kwestie połączeń kolejowych między Polską a Czechami reguluje umowa z… 1962 r.

Prowadzi to do wielu absurdów. – Linia kolejowa przebiegająca przez Zawidów wykorzystywana jest jedynie jako połączenie kargo, a codziennie setki, jeśli nie tysiące Polaków jeżdżą do Czech do pracy. Takie połączenie na pewno jest potrzebne i z pewnością byłoby obłożone – podkreślił urzędnik.

I podsumował: – Włożyliśmy wiele pieniędzy z funduszy europejskich w modernizację tej linii kolejowej, a stan połączeń międzynarodowych jest gorszy niż 10 lat temu.

W podobnym tonie wypowiedział się P. Roman: – Najmniej połączeń kolejowych w granicach Polski jest z Niemcami, w zasadzie to ich po prostu nie ma, poza Szczecinem i Warszawą. Trochę wstyd, bo jak tu ludziom wytłumaczyć, że zakończyła się największa inwestycja kolejowa w Polsce i po niej zlikwidowano tak ważne połączenia?!

Głos zabrał min. Grzegorz Schetyna: – To, co jest tutaj problematyczne, nie dotyczy mojego resortu, ale czuję się współmieszkańcem czy sąsiadem; osobą, która mając tę wiedzę, może uczulać, uwrażliwiać czy egzekwować aktywność innych ministrów.

I podkreślił: – Kluczowy wariant to połączenie Węgliniec–Zgorzelec. Pieniędzy na kolej jest sporo, chodzi o to, żeby dolnośląskie podania były odpowiednio wysoko na kupce.

Szef MSZ zapewnił, że przedstawi postulaty przedstawicieli euroregionów Marii Wasiak, szefowej resortu infrastruktury i rozwoju. Dodał też, że ponownie spotka się z dolnośląskimi samorządowcami we wrześniu lub październiku: – Żebyśmy przynajmniej na koniec kadencji tego sejmu i rządu powiedzieli sobie o jakichś datach. Tempo działań musi być utrzymane, bez względu na kampanie wyborcze i wynik wyborów.