Awantura na konferencji, Nowak czepiał się miasta o kasę

Awantura na konferencji, Nowak czepiał się miasta o kasę
fot. Grażyna Hanaf Na konferencji dotyczącej Święta Ceramiki Bogusław Nowak wybuchł i wyrzucił z siebie wszystkie żale. Również to, że nie on w tym roku organizuje Gliniadę za 45 tys. zł, które chciał dostać z miejskiej kasy.

Bogusław Nowak w specyficzny dla siebie sposób, bardzo emocjonalnie i nie przebierając w słowach zaatakował prezydenta, dyrektorkę BOK-MCC oraz szefa Via Sutetica. Nazwał prezydenta tchórzem i zarzucił im wszystkim, że nie wspomnieli na konferencji o braku Gliniady podczas tegorocznego święta. Prezydentowi powiedział, że w białych rękawiczkach i z powodów polityczych likwiduje Gliniadę, a pracownicy i dyrektorka BOK-MCC nie potrafią Święta Ceramiki zorganizować z klasą. Sam jednak nie zająknął się nawet, że odrzucił ofertę Ewy Lijewskiej-Małachowskiej, ktorą prosił o sfinasowanie swojego przedsięwzięcia.

Bogusław Nowak w tym roku chciał od miasta 45 tys. zł na organizację trwającej około półtorej godziny parady. Po złożeniu oferty nie odezwał się, kiedy zaoferowano mu 15 tysięcy, czyli o 30 tysięcy mniej niż sobie życzył. Na konferencji sam przyznał, że jego zachowanie było interpretowane jako „strzelenie focha”, z czym się oczywiście nie zgodził.

Zarzuty Nowaka Ewa Lijewska-Małachowska nazwała nieprawdą. Prezydent Piotr Roman w odpowiedzi na nie, zaprosił Bogusława Nowaka do wspólnej parady ponad granicami. Wyjaśnił też oponentowi w bardzo elegancki sposób, że firmy, które startują w przetargach na obsługę święta (catering, wesołe miasteczko itd.), pytają nie o Gliniadę, a o zespoły, które zagrają na święcie. To one przyciągają najwięcej zwiedzających przez kilka dni, a nie tylko w jeden dzień na niecałe dwie godziny.

Najmniej miał do powiedzenia Mariusz Lickiewicz, szef Via Sudetica. To on w tym roku podczas sobotniej parady chce zorganizować pochód osób umalowanych gliną, tylko nie nazwie tego Gliniadą, bo Bogusław Nowak zastrzegł nazwę imprezy i podczas konferencji straszył warszawskimi parwnikami, którzy mieliby roznieść każdego, kto zechce kopiować jego imprezę.

Ewa Lijewska-Małachowska i Mariusz Lickiewicz podczas konferencjiEwa Lijewska-Małachowska i Mariusz Lickiewicz podczas konferencjifot. Grażyna Hanaf