Miecugow przyjechałby na Gliniadę

Miecugow przyjechałby na Gliniadę
fot. Krzysztof Gwizdała Znany dziennikarz przyjechałby z ekipą do Bolesławca na kolejną Gliniadę, jeśli organizatorzy wykupiliby w TVN pogodę, czyli zapłacili za reklamę.
istotne.pl media, gliniada, grzegorz miecugow

Grzegorz Miecugow na spotkaniu w Bibliotece Publicznej w Bolesławcu mówił m. in. o tym, że mediami rządzi jedna siła: oglądalność. Tylko ona przynosi mediom zysk.

Dziennikarz bez owijania w bawełnę odpowiedział na pytanie uczestnika spotkania, czy „Szkło kontaktowe” przyjedzie na kolejną Gliniadę, tak jak w tym roku zrobił to Marek Niedźwiecki z „Listą przebojów”.

– Trzeba się w tej sprawie skontaktować z naszym działem sprzedaży – powiedział dziennikarz. – Osobiście bardzo chętnie jeżdżę na takie spotkania, ale jesteśmy w permanentnym kryzysie i nasz przyjazd łączyłby się m.in. z wykupieniem w TVN pogody z Bolesławca, tylko wtedy dostajemy wóz transmisyjny.

Halina Majewska (Miejska Biblioteka Publiczna w Bolesławcu) i Grzegorz Miecugow (TVN24)Halina Majewska (Miejska Biblioteka Publiczna w Bolesławcu) i Grzegorz Miecugow (TVN24)fot. Krzysztof Gwizdała

Miecugow nie ukrywał, że to, co jest pokazywane w telewizji, zależy tylko od oglądalności, a widzowie żądają głównie rozrywki.

– Trochę się zżymałem, kiedy Monika Olejnik zapraszała do studia Nelly Rokitę czy Andrzeja Leppera – mówił twórca „Szkła kontaktowego”. – Ale wiedziałem, że wtedy będzie oglądalność. Dwa razy w historii Internetu w wyszukiwarkach na pierwszym miejscu było coś innego niż seks: przez kilka tygodni po 11 września 2001 roku był to Osama bin Laden, a kilka lat później AH1N1, czyli świńska grypa. Tylko strach odciąga widza od rozrywki w mediach – dodał dziennikarz.

Grzegorz Miecugow, choć nie ma najlepszego zdania o poziomie programów telewizyjnych stacji publicznych i prywatnych, uważa jednak, że przy ich rozmaitości i przy ilości dostępnych programów z całego świata, każdy widz znajdzie coś dla siebie. On sam odkrył w telewizji program z USA pokazujący wschody słońca.

– Genialna rzecz – dziennikarz cieszył się z odkrycia programu. – Przez kilkadziesiąt minut absolutnie nic się nie dzieje na ekranie, byłem tym zachwycony. I na nowo zacząłem oglądać telewizję.

(informacja: Grażyna Hanaf)