Cała prawda o pomówieniach pod tekstem o I LO

Cała prawda o pomówieniach pod tekstem o I LO
fot. Krzysztof Gwizdała Przez kilka miesięcy dziennikarz Istotne.pl miał problem z ustaleniem, kto go pomówił. W końcu do wpisów przyznał się mąż wicedyrektorki I LO.
istotne.pl katarzyna żak, i lo, piotr żak

Do zdarzenia doszło wiosną 2013 roku. Dyrektor I Liceum Cezary Czernatowicz 16 maja 2013 napisał na bolesławieckich portalach, że niektóre media wycinają nazwę jego szkoły z różnych informacji. Jako przykład podał tekst z portalu Istotne.pl z 3 maja 2013. Był to materiał o nauczycielce, która za pieniądze rządu USA pojechała na szkolenie. Czernatowicz oczekiwał, że w tekście o prywatnym wyjeździe kobiety, na który musiała wziąć bezpłatny urlop, będziemy podawać nazwę I LO. Sam Czernatowicz nie wspomniał jednak o jej wyjeździe na stronie internetowej szkoły czy na facebooku. Dyrektor malując obraz złych mediów pominął jednocześnie naszą informację z 13 maja 2013, gdy pisaliśmy o uczniach I LO i nazwa szkoły pojawiła się w tekście pięć razy.

W innym akapicie tekstu Cezary Czernatowicz zapewniał z kolei, że nie mógł i nie może podjąć decyzji o rezygnacji z wspierania rozwoju uczniów na rzecz „finansowego wspierania prywatnego portalu”. Nie zająknął się jednak ani słowem o tym, że miesiąc wcześniej jego liceum reklamowało się za pieniądze w prywatnej gazecie.

Pod tekstem Czernatowicza pojawiły się komentarze, w których ktoś anonimowo, broniąc pierwszego liceum, pisał, że Krzysztof Gwizdała, wydawca portalu Istotne.pl, szantażuje szkoły i wyłudza od nich pieniądze. To zupełna nieprawda.

Sprawą zajął się prokurator. Ustalił, że adres IP, z którego opublikowano wpisy, przypisany był do komputera małżeństwa Żaków. Jak wiadomo, Katarzyna Żak jest na co dzień wicedyrektorem właśnie w I Liceum Ogólnokształcącym. Oboje zostali przesłuchani w prokuraturze. Nie potwierdzili, że napisali te pomówienia. We wrześniu zakończono postępowanie i prokuratura umorzyła dochodzenie. Tego typu sprawy, po ustaleniu osób publikujących wpisy, są umarzane, bo takie przestępstwa są ścigane z oskarżenia prywatnego. Prokurator udostępnia dane i osoba prywatna może rozpocząć proces karny.

Fragment postanowienia prokuratoraFragment postanowienia prokuratorafot. Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu

– Byłem zaskoczony, że nazwisko Żaków wypłynęło w tej sprawie. To byli moi znajomi – mówi Krzysztof Gwizdała, szef portalu Istotne.pl.

Trzeciego grudnia 2013 roku Krzysztof Gwizdała napisał do Katarzyny Żak, że proponuje ugodowe załatwienie sprawy. Później, tego samego dnia przypadkowo spotkał jej męża, byłego architekta miejskiego, Piotra Żaka w hipermarkecie. Ten wciąż zaprzeczał, że on i jego żona są autorami wpisów. Gdy Krzysztof Gwizdała przedstawił konsekwencje, które grożą wicedyrektorce I LO w przypadku udowodnienia winy i skazania, tzn. utrata pracy, wtedy Piotr Żak powiedział, że być może „weźmie to na siebie” i żeby wysłać jemu i jego żonie maila. W kilka dni po tym spotkaniu Żak, nie informując Krzysztofa Gwizdały, złożył w prokuraturze pismo, w którym oświadczył:

(data wpływu 6 grudnia 2013)

Potwierdzam, że zamieściłem wpisy na portalu internetowym opisane w powyższej sprawie za pomocą telefonu komórkowego. Ponieważ pytanie zadane w trakcie przesłuchania sugerowało realizację wpisów internetowych na portalu za pomocą komputera stacjonarnego, wprowadziło mnie w błąd. Wpisu dokonałem poprzez urządzenie mobilne.

Złożone przez Żaka pismo jednak niczym nie skutkowało, ponieważ postępowanie zostało zakończone kilka miesięcy wcześniej. Wpięto je na sam koniec akt, a prokurator nawet nie poinformował Krzysztofa Gwizdały o liście Żaka.

Sprawa przyznania się męża wicedyrektorki pewnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie opublikowany w marcu tego roku tekst na portalu Istotne.pl. Kilka dni po emisji materiału Żak napisał list otwarty, w którym stwierdził, że to on umieścił wpisy.

Właściwości dokumentu przesłanego przez Piotra ŻakaWłaściwości dokumentu przesłanego przez Piotra Żaka

Co ciekawe, w liście otwartym, który wysłał Piotr Żak, jest informacja, że autorem dokumentu jest Katarzyna Żak, a zapisany został on przez „architekta Piotra Żaka”. Dokument mógł być więc edytowany przez dwie osoby.

– Skoro Piotr Żak twierdzi, że to on pisał, to jemu zostanie postawiony zarzut. Sprawa niebawem trafi do sądu – zapowiada Krzysztof Gwizdała, szef portalu Istotne.pl.

(informacja: ii)