Powiatowa wojna domowa

Powiatowa wojna domowa
fot. sxc.hu Dom Dziecka i Starostwo w grudniu 2012 roku spierali się o wysokość dotacji należnej placówce. Spór zamienił się w wojnę, w efekcie której powiat może stracić Dom Dziecka.
istotne.pl powiat, dom dziecka, dotacja

Jeśli Starostwo Powiatowe nie dołoży na Dom Dziecka 32 tys. zł, Zakon Sióstr Elżbietanek rozwiąże umowę na prowadzenie placówki. To zapowiedź Zakonu. Tymczasem urzędnicy, zarabiający nawet po 10 tys. zł miesięcznie, liczą bardzo dokładnie każdą wydaną złotówkę na dotację dla Zakonu.

– W imieniu dzieci nie zgadzam się na takie traktowanie – mówi siostra dyrektorka Agnieszka Wieczorek. – Po raz pierwszy od sześciu lat jedno z naszych podopiecznych dostało się na studia. Nie stać nas na opłacenie tej dziewczynce akademika – dodaje siostra nie kryjąc żalu.

Starosta Cezary Przybylski twierdzi, że dotacja jest wystarczająca, a starostwo nie oszczędza na dzieciach, mimo nieuniknionej polityki zaciskania pasa w innych sferach.

– Czujemy się niesłusznie oskarżani i obciążani winą za kłopoty finansowe Domu Dziecka w Bolesławcu – mówi Cezary Przybylski. – Dzieci były zawsze traktowane przez nas z najwyższą troską.

Siostra dyrektorka ubolewa nad takim stawianiem sprawy. Pieniądze z dotacji – według niej – idą bezpośrednio lub pośrednio jedynie na zapewnienie dzieciom dobrej, całościowej opieki.

Zakon pozyskuje dodatkowe środki dla swoich wychowanków od darczyńców. W 2012 roku było to ok. 50 tys. zł – na artykuły żywnościowe, leczenie stomatologiczne, umieszczenie wychowanka z płodowym zespołem alkoholowym w specjalistycznym ośrodku, artykuły gospodarcze i wyposażenie dla Domu Dziecka.

– Nasi wychowankowie w środowisku szkolnym i przedszkolnym nie mogą odstawać od swoich rówieśników – tłumaczy siostra. – Chcemy wysyłać dzieci na płatne zielone szkoły czy na wakacje. Każdego roku zachodzi konieczność przeprowadzania drobnych napraw i remontów pomieszczeń. Wychowawcy opiekujący się dziećmi nie mogą pracować za darmo, potrzebują szkoleń. W 2012 roku nie stać nas było na ich opłacenie – dodaje.

Starostwo uważa, że Zgromadzenie Sióstr dobrowolnie podjęło się zadania opieki nad dziećmi, wiedząc doskonale, jakie pieniądze otrzymają wychowankowie z powiatowego budżetu. Urzędnicy kwoty dotacji nie zmienią. Siostra dyrektorka deklaruje, że jeśli Starosta nie dołoży do dotacji 32 tys. zł, ona za niecałe trzy miesiące rozpocznie procedurę likwidacji placówki.

Do tego czasu Siostry Elżbietanki liczą na porozumienie ze Starostwem Powiatowym, bo uważają, że wszelkie niejasności można wyjaśnić na drodze pokojowego dialogu i życzliwej rozmowy.

Urzędnicy zaczęli tymczasem skrupulatnie liczyć etaty osób pracujących w Domu Dziecka, sumować ich pensje, zastanawiać się nad gospodarnością sióstr. Dzielą i mnożą kwoty przez urzędnicze przeliczniki, podając je w tysiącach i milionach. Robią to rzetelnie i skrupulatnie. I tym sposobem troszczą się o podopiecznych Domu Dziecka.

Czy podatnicy mogą w takim razie liczyć na to, że tak samo oszczędnie urzędnicy starostwa podejdą do swoich etatów i pensji? I czy zalecą sobie tę samą kurację (obniżanie pensji i redukcja etatów), co ludziom opiekującym się poranionymi psychicznie i zaniedbanymi fizycznie dziećmi pozbawionymi rodziny?

Poniżej oświadczenie Zarządu Powiatu Bolesławieckiego w sprawie funkcjonowania Domu Dziecka Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Bolesławcu.

Odnosząc się do rozpowszechnianych nierzetelnych informacji na temat funkcjonowania Domu Dziecka, Zarząd Powiatu Bolesławieckiego informuje:

  1. Zgromadzenie Sióstr Elżbietanek podjęło się prowadzenia domu dziecka i przyjęło dobrowolnie ustalone wspólnie zasady i poziom finansowania, podpisując 30 grudnia 2011 r. stosowną umowę.
  2. Zarząd Powiatu – kierując się troską o utrzymanie domu dziecka w Bolesławcu i na wyraźną prośbę sióstr Elżbietanek – podpisał umowę, która umożliwiła pozostawienie w niej 30 wychowanków, mimo że – zgodnie z przepisami – od 1 stycznia 2012 roku domy dziecka powinny liczyć nie więcej niż 14 wychowanków.
  3. Gdyby nie przychylna decyzja zarządu powiatu, kwota dotacji przekazywanej siostrom wynosiłaby w tym roku 396.984 zł, natomiast obecnie wynosi 850.680 zł.
  4. Istotne, że dotacja tegoroczna jest wyższa od ubiegłorocznej o 22.336,80 zł i w kolejnych latach będzie rosła.
  5. Warto podkreślić, że dotacja na jednego wychowanka domu dziecka wynosi 2.363 zł miesięcznie, natomiast dotacja na dziecko w rodzinie zastępczej wynosi od 600 do 800 zł. Poza dotowaniem wychowanków domu dziecka w Bolesławcu powiat finansuje utrzymanie 236 dzieci przybywających w rodzinach zastępczych oraz innych placówkach, wydając na ten cel 2 mln 399 tys. 432 zł rocznie.
  6. Podkreślamy, że dotacja na bolesławiecki dom dziecka w wysokości 850.680 zł powinna być przeznaczona przede wszystkim na potrzeby dzieci, nie zaś utrzymanie instytucji. Na prowadzenie domu dziecka jego dyrektor zobowiązany jest pozyskiwać dodatkowe pieniądze na działalność.
  7. W Regulaminie Domu Dziecka Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek czytamy: „Środki finansowe na potrzeby związane z Domem Dziecka pozyskuje samodzielnie Siostra Dyrektor, działając w ramach obowiązujących przepisów prawa i kompetencji ustalonych przez Organ Prowadzący. W szczególności źródłem pozyskania środków na działalność Domu Dziecka mogą być dotacje i subwencje udzielane przez organy samorządu terytorialnego, fundacje oraz organizacje pozarządowe, a także darowizny osób prawnych i fizycznych.”

Podsumowując, można by zadać jeszcze pytanie, czy koszty związane z wynagrodzeniami i pochodnymi – ustalonymi przez siostrę dyrektor dla siebie oraz pozostałego personelu – powinny stanowić około 80% przekazywanej przez Powiat Bolesławiecki dotacji? Można się zastanawiać, czy z dotacji konieczne jest pokrywanie pensji aż 17 osób pracujących na rzecz 30 wychowanków?

Mimo zaistniałej sytuacji Zarząd Powiatu Bolesławieckiego podtrzymuje wolę współpracy ze Zgromadzeniem Sióstr Elżbietanek w Bolesławcu. Konflikt nie służy wychowankom bolesławieckiego Domu Dziecka.

(informacja: GH)