Małe i kwaśne waśnie

Małe i kwaśne waśnie
fot. Krzysztof Gwizdała Maciej Małkowski i Dariusz Kwaśniewski wzięli się za łby. Nawet zakładając podsłuch nie dowiedzielibyśmy się o nich tego, co sami napisali publicznie, jeden na drugiego.
istotne.pl dariusz kwaśniewski, maciej małkowski, spór

Zaczęło się od wpisu Dariusza Kwaśniewskiego na fejsbuku. Kwaśniewski napisał o staraniach Powiatu, by wprowadzić korzystne dla nas zmiany w projekcie Strategii Rozwoju Województwa Dolnośląskiego (chodzi m.in. o przydział pieniędzy unijnych dla poszczególnych regionów w województwie).

Kwaśniewski przyznał, że Strategia nie uwzględnia m.in. ważnych powiatowych inwestycji drogowych oraz nie stworzono w niej proponowanego obszaru o nazwie „Bory Dolnośląskie”. Maciej Małkowski, były wiceprezydent a obecny radny powiatowy, na swoim blogu (Bobrzanie) odniósł się krytycznie do starań Powiatu w zdobywaniu pieniędzy unijnych. I tu kończy się nudny temat, a zaczyna smakowite łupu cupu w wykonaniu byłego urzędnika miejskiego i obecnego urzędnika powiatowego.

Kwaśniewski w odpowiedzi na krytykę nazwał radnego „ekspertem od liczebności klas w szkołach miejskich i liczby czworonożnych przyjaciół”. Potem wypomniał Małkowskiemu, że kiedy ten był wiceprezydentem to „zdecydował (a może współdecydował?)”, by gmina miejska nie promowała Borów Dolnośląskich.

Małkowski nie pozostał mu dłużny i na wstępie swojego komentarza nazwał Kwaśniewskiego „lokalnym członkiem etatowym zarządu, wysuniętym z ramienia na czoło” oraz „ekspertem od (…) czynności, które z powodzeniem mógłby wykonywać urzędnik średniego szczebla” i wypomniał mu wysokie uposażenie, pisząc, że pobiera „wynagrodzenie podobne burmistrzowi czy wicestaroście.”

Na tym nie skończył. Dodał, że bolesławieccy członkowie Platformy nie są zbyt poważnie traktowani przez wyżej postawionych kolegów, czego dowodem dla Małkowskiego była m.in. odległa pozycja Kwaśniewskiego na listach wyborczych w wyborach parlamentarnych.

Radny powiatu miał też dużo do powiedzenia o stylu pracy Dariusza Kwaśniewskiego. Zarzucił mu, że koncentruje się jedynie na sobie, nie umie wspierać i chwalić pracowników, a partnerów odwiedzał tylko z okazji wyborów „prosząc z wdzięcznym uśmiechem o wsparcie”. Były wiceprezydent zalecił Kwaśniewskiemu, by ten wylogował się z fejsbuka, na którym często wkleja swoje fotki z kotkami siedząc na kanapie i zaczął spotykać się z partnerami na żywo.

Najwyraźniej dotknięty do żywego Kwaśniewski w odpowiedzi napisał:

„A cóżeś, Macieju, jako drugi zastępca prezydenta za swoją (podobną mojej) pensję przez cztery lata dobrego dla lokalnej społeczności stworzył?!?. Nie masz takich osiągnięć. Bo to trudniejsze niż wręczanie – w imieniu prezydenta – kwiatów na rozlicznych imprezach… W tym byłeś dobry. (…) Poziom merytoryczny Twoich wywodów jest żałosny. Ale ludzie to kupują – „wstawił się za naszymi pociechami” – myślą. A przecież trzeba było nad wysokością subwencji popracować, (…), a nie co roku dokładać do oświaty grube miliony z kieszeni bolesławian. Dowaliłeś się do 200.000 zł, które musimy dołożyć do „Orki”. Policzyć Ci, ile za Twojej kadencji mieszkańcy dołożyli do szkół?!? Chyba by Cię przestali kochać…”

W ostatnim akcie tej tragifarsy na scenę wezwano Piotra Romana. Zaczął Kwaśniewski: „Mam od kilkunastu już lat przyjemność współtworzyć jeden z najlepszych systemów powiatowej edukacji w Polsce. Ciebie Twój pracodawca wywalił po jednej kadencji. I nawet powiedział mi… za co. Ty zwalisz na politykę i koalicje. Ale to nie tak było… Chcesz wiedzieć?”

Małkowski zareagował w podobny sposób: „Rzekome rewelacje prezydenta na mój temat, które, jak mówisz, Ci zdradził… Hmmm, wybacz Darku, ale jeśli miałbym wierzyć w jego opowiastki dotyczące Ciebie uśmiechałbym się w Twoim kierunku z politowaniem, znacząco kręcąc głową”.

Następnie były wiceprezydent zakończył walkę pompatyczną maksymą: „Pamiętaj zatem Dariuszu – umiejętności doprowadzą Cię na szczyt. Potrzeba jednak charakteru, by na nim pozostać”. Wiceprezydent Maciej nie ostał się. Komentarze pozostawimy naszym Czytelnikom…

Grażyna Hanaf