Dzieci starosty chodzą do teatru

Dzieci starosty chodzą do teatru
fot. Krzysztof Gwizdała Uczniowie szkół powiatowych po czterech latach nagle przestali uczestniczyć w edukacji filmowej w BOK-MCC. Dlaczego? Może warto to młodzieży wyjaśnić?
istotne.pl kino, starostwo, edukacja

Przez cztery lata uczniowie z bolesławieckich szkół miejskich i powiatowych razem uczestniczyli w edukacji filmowej organizowanej w około 30 miastach Polski przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej

W 2012 roku, czyli wtedy, kiedy starosta uratował Teatr Stary, powiatowe szkoły wykruszyły się z projektu. Ze 316 uczniów uczestniczących przez cztery lata w edukacji filmowej, w piątym roku zapisała się do projektu tylko jedna trzecia. Aż w końcu na prelekcję i film w kwietniu tego roku nie przyszedł nikt.

Projekt jest lubiany przez uczniów i zachwalany przez nauczycieli. Tej niesztampowej i nowatorskiej formie nauki patronuje Minister Edukacji Narodowej i Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projekt rekomenduje kilku wojewódzkich kuratorów oświaty. Popierają go również uznani reżyserzy i aktorzy: Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi i Jerzy Stuhr.

Projekt ma też prostą formułę. Uczniowie mają lekcje w kinie. Oglądają tam ambitne filmy, nauczyciele otrzymują materiały do prowadzenia tematycznych zajęć po seansie. Stowarzyszenie zatrudnia wykładowców, którzy mają prelekcje przed filmem. Jest też tanio. Uczeń wydaje od 6 do 8 złotych w miesiącu. Tyle kosztują promocyjne bilety.

Wiosną 2012 roku nauczyciele powiatowych szkół ponadgimnazjalnych zaczęli narzekać, że dostali od dyrektorów zakaz uczestniczenia w projekcie realizowanym w kinie miejskim. Dariusz Kwaśniewski (członek Zarządu Powiatu) zdecydowanie temu zaprzeczył. Oświadczył wówczas:

[…] nikt niczego nikomu nie zabraniał! Informacja, jakoby „pozbawia się naszą młodzież” uczestnictwa w projekcie […] jest po prostu nieprawdziwa. Podkreślam, że nasi dyrektorzy podejmują decyzje autonomicznie i za swoje decyzje ponoszą odpowiedzialność […]

W wypowiedzi Kwaśniewskiego pojawiła się też sugestia, co do ewentualnych powodów absencji uczniów powiatu na projekcie w miejskim kinie oraz ciekawy wtręt na temat zajęć w kolejnej miejskiej instytucji – parku wodnym „Orka”:

Inna sprawa, że nie uważam za najlepszy pomysł chodzenia do kina w czasie lekcji. Lekcje matematyki, fizyki, angielskiego czy języka polskiego są i muszą być najważniejsze. […] Podobnie z wyjściami na basen miejski. Teza, że nasi uczniowie nie mogą korzystać z basenu jest… laniem wody.

Sprawę nie posyłania uczniów szkół powiatowych na „Orkę” poruszył również Cezariusz Rudyk, tak jak Kwaśniewski pracujący dla powiatu. W marcu tego roku napisał na swoim blogu Bobrzanie:

Obecnie basen utrzymuje w dużej mierze edukacja bolesławiecka. To bardzo dobrze, że dzieci uczą się pływać ale nie można mieć pretensji do innych samorządów, że nie decydują się na naukę pływania – bo to kosztuje. […] Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych naukę pływania mieli w klasach młodszych i trudno się dziwić, że zamiast finansować godziny pływania w „Orce” realizują inne projekty unijne rozwijające uczniów i dające mierzalne efekty w postaci zdawalności matur i egzaminów zawodowych.

Te wypowiedzi rzucają nieco światła na motywy postępowania samorządowców. Pytanie, czy uczniom coś ubędzie? Uważam, że nie. Teatr czy film, obie formy edukacji są dobre, chociaż Teatr Stary nie ma tak bogatej formuły edukacyjnej jak Forum. Nikomu też nie zaszkodzi, że zobaczy kilka spektakli więcej i kilka seansów mniej lub, zamiast pływania, pouczy się matematyki.

Tu chodzi jednak o coś innego. O nieuczciwe postępowanie samorządowców i o przedmiotowe traktowanie młodzieży. Oraz o to, że uczniowie nie należą ani do powiatu, ani do miasta. A ich edukacja nie powinna zależeć od politycznych zagrywek. Kwaśniewski w swej wypowiedzi, choć owijając w bawełnę, podobne zarzuty wysuwa w stosunku do miasta:

Inna rzecz, że na naszą propozycję współpracy nauczycieli i dyrektorów szkół powiatowych i miejskich […] prezydent Roman powiedział „nie”. Gdy zapytałem o motywy odmowy, dodał: „Nie, bo NIE!”. I dodał: „To… polityka!

Gdyby samorządowcy chcieli podejść do sytuacji poważnie, odpowiedzialnie i dojrzale, to powinni spotkać się z młodzieżą liceów i techników oraz szkół zawodowych i powiedzieć im uczciwie, dlaczego nie ma w tym roku zajęć w Forum. Na przykład w takiej formie:

Walczymy z prezydentem o nasze miejsca pracy i o władzę. W tej walce jest wiele emocji. Jesteśmy na siebie źli, mścimy się, robimy sobie złośliwości, blokujemy projekty, utrudniamy nawzajem działania i przeszkadzamy ile się da. Bo na tym to polega. Jesteśmy szefami dyrektorów waszych szkół, a wy jesteście w tej walce zakładnikami i jesteście traktowani przedmiotowo.

Nie możecie w czasie lekcji szkolnych zadecydować sami, czy wolicie teatr, czy film, i czy macie mieć naukę pływania, czy nie. My decydujemy za was. Robimy to tylko w jednym celu, by pokazać środkowy palec naszym wrogom.

Uczniowie, którzy od czterech lat brali udział w projekcie edukacji filmowej zrozumieją. Właśnie tego się tam uczą: jak pojąć mechanizmy rządzące ludzkimi decyzjami. Nawet tymi najbardziej nieuczciwymi i dziwacznymi.

Grażyna Hanaf