Zabiegani w ratuszu i starostwie

Zabiegani w ratuszu i starostwie
fot. Krzysztof Gwizdała W ramach akcji Polska Biega w Bolesławcu jednego dnia biegamy z powiatem, drugiego z miastem. W ten sposób unikamy pewnie niebezpiecznej rywalizacji miejskich i powiatowych biegaczy.
istotne.pl powiat, bieg, miasto

Najbliższy weekend samorządowcy zaplanowali nam na sportowo. W ramach akcji „Polska Biega” w Bolesławcu w sobotę będziemy mogli zrobić RUNdkę z Powiatem, a w niedzielę pobiec w Europejskich Biegach Ulicznych, organizowanych przez miasto.

Impreza powiatowa jest dla ambitnych biegaczy. Sto dwa kilometry po Borach Dolnośląskich w sztafecie. Prawie dziesięć godzin biegania przez sześć gmin. W myśl: nawet jak biegniemy, to powiat promujemy. Powiat „randkuje” z przedsiębiorcami. Z roku na rok większymi. Rok temu robiono rundkę spod lokalnej restauracji, w tym roku powiatowi biegacze wystartują spod nowej galerii Bolesławiec City Center.

Miejskie bieganie zaczyna się, jak zawsze, spod Ratusza. Trasa główna jest dziesięć razy krótsza. Jest też kilka innych tras, w myśl zasady: dla każdego coś krótszego. Na przykład przedszkolaki i mamy mają do pokonania 300 metrów, a starsze dzieci 600 metrów.

W programie imprezy miejskiej intrygujące wydają się dwa biegi. Pierwszy to bieg VIP-ów. Ciekawe, kto w nim pobiegnie? I czy będzie VIP biegł, czy będzie siedział na plecach kogoś, kto biegnie, a może będzie to bieg z VIP-ami w lektykach? Drugi to „Najszybsza firma – Bolesławiecki Bieg Biznesu”. Jak uważają niektórzy, prywatne firmy z Bolesławca uciekają. Może ten bieg to jakiś podstęp, by tę ucieczkę firm zapętlić? A może tylko w Ratuszu ustalają, jak biznesmeni są w stanie szybko uciec? I czy byłby ktoś w urzędzie, kto biega szybciej i jest w stanie takiego uciekiniera dogonić?

Bieganie powiatowe i miejskie wydaje się niezwykle atrakcyjne. Miejskie, choć ma krótsze trasy, będzie bardziej widoczne. Biegacze będą po Bolesławcu biegać w kółko. Powiatowe bieganie jest zorganizowane z rozmachem, ale jak biegacze wbiegną w bory, niewielu mieszkańców powiatu ich dojrzy, a co za tym idzie – wielu tej imprezy może nie dostrzec wcale.

Pytanie jednak brzmi: dlaczego zawodnicy nie biegają razem? Powiat i miasto nie biega razem dla zdrowia. Psychicznego kibiców i fizycznego biegnących.

Wyobraźmy sobie, że we wspólnych biegach startują ze sobą prezydent i starosta, wicestarosta i zastępca prezydenta miasta, dyrektor MDK i dyrektorka BOK-MCC lub naczelnicy wydziałów oświaty czy promocji. I wyobraźmy sobie, że zawodnicy wbiegają w jakiś zakręt, gdzie nikt ich nie widzi? Kto z tego zaułka wybiega, a kto w nim zostaje, nie nadając się już do uprawiania żadnych sportów?

Strach pomyśleć o takim scenariuszu biegów. A tak, zamiast jednej agresywnej imprezy w klimacie „Igrzysk śmierci”, mamy dwa dni biegania w pokoju i pełnej akceptacji samych siebie.

Grażyna Hanaf