Marsz niegodziwości

Marsz niegodziwości
fot. G. Hanaf Chcę powiedzieć ludziom idącym w marszu dla życia i rodziny, który kilka dni temu przeszedł ulicami mojego miasta, że uczą swoje dzieci, jak ranić ludzi i dzielić nas na lepszych i gorszych.
istotne.pl bolesławiec, marsz dla życia i rodziny

Długo zastanawiałam się, czy o tym marszu coś napisać. Ale kiedy obejrzałam zdjęcia z tego wydarzenia, oburzyłam się. Poruszyły mnie mocno hasła, które nieśli ludzie i sama idea marszu. Potem przeczytałam zdanie w książce Jacka Walkiewicza, z którym całkowicie się zgadzam: "Nie ma godziwej metody, czynienia niegodziwości". Chcę tę niegodziwość wskazać i powiedzieć wyraźne, zdecydowane NIE.

Moja znajoma jest utalentowaną, artystyczną duszą. To młoda kobieta, bardzo zaangażowana w swoją rodzinę. W rozmowie ze mną mówi, że jej siostra ostatnio jest bardzo przykra dla mamy. To ją porusza, bo ona mamę bardzo kocha. Przykro jej. Moja znajoma jest lesbijką. Przyznaje mi się do tego, bo jej nie oceniam i jestem na jej inność otwarta. W domu nikt o niej nie wie. Dziewczyna nie potrafi podzielić się z kochaną mamą tym, kim jest.

Szanowni Państwo, idący w tym marszu, mówicie tej właśnie młodej kobiecie: jesteś gorsza, nie chcemy cię, wykluczamy cię, wynoś się z naszego porządnego życia, z naszej świętej rodziny. Nie jesteś godna, by ją mieć. Bronimy się przed tobą i tobie podobnymi nienormalnymi ludźmi. Nigdy nie pozwolimy założyć ci rodziny. Będziemy przeciw tobie protestować do upadłego, z mocą i świętym oburzeniem. Nie obchodzi nas, że będziesz cierpieć, że skazujemy cię na życie w ukryciu i na wyparcie się siebie samej.

Szanowni Państwo, którzy szliście w tym marszu, macie wielki dar: waszą rodzinę. Dajecie przykład, jak można w czasach wolnych wyborów, wybrać trwały związek. I doskonale wiecie, że nie jest to łatwe, trzeba się natrudzić, trzeba dokonać wielu niełatwych wyborów. Nie każdy umie temu podołać. Nie każdy potrafi rodzinę stworzyć i ją utrzymać. Wziąć za nią odpowiedzialność. Dlatego, to godne szacunku i podziwu, kiedy para jest razem ze sobą dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat.

Dajcie innym przykład, podzielcie się waszym darem, ale zróbcie to z miłością. Nie wykluczajcie, nie etykietujcie, nie nazywajcie się jedynymi normalnymi, bo odbieracie sobie coś bardzo wartościowego. Miłość, która nie zna ani norm, ani granic.

Rodzina nigdy nie była, nie jest i nie będzie hermetycznym tworem stworzonym tylko dla wybranych. Ta Święta składała się z wiekowego mężczyzny, młodziutkiej nastoletniej kobiety i adoptowanego dziecka, które tak naprawdę nie należało do swoich ziemskich rodziców. Było inne, było nietypowe, było niekceptowane przez społeczność.

Rodzina to dwoje obcych ludzi, którzy decydują się ze sobą być. Jedni będą mieli dzieci, drudzy nie. Kolejni przygarną psa lub kota i będą go nazywać członkiem rodziny. Codziennie do naszych rodzin przyjmujemy przyjaciół i traktujmy ich jak swoich bliskich. Rodzina to pojemne pojęcie, im więcej ma przyjść do nas miłości, tym bardziej musimy otworzyć rodzinne ramiona.

Nie zaciskajcie dłoni w pięści, nie odwracajcie się plecami, nie upokarzajcie tych, którzy rodziny nie mają, nie mogą lub nie potrafią stworzyć. Nie musicie. Macie i tak bardzo dużo, powiedziałabym: macie więcej. Podzielcie się tym. Pokażcie, że rodzina nie rani, nie wyklucza, ale kocha wszystkich takimi jacy są.

Grażyna Hanaf