W BOK wyświetlano niezależne produkcje

W BOK wyświetlano niezależne produkcje
fot. Wrofilm II Dolnośląski Przegląd Filmów Niezależnych trwał dwa dni. Stowarzyszenie Filmowe Wrofilm razem z Bolesławieckim Ośrodkiem Kultury i pod patronatem Boleslawiec.org zorganizowali święto filmów niezależnych i offowych w naszym mieście już po raz drugi.
istotne.pl film, wrofilm, trzecia, fala

W piątkowym, trwającym blisko 5 godzin, bloku programowym zaprezentowano szereg filmów różnorakiej formy, treści, długości i jakości. Począwszy od krótkometrażowych kilkunastominutowych komedii, posiłkujących się konwencją parodii i absurdalnego humoru ("Film pod tytułem", "Strefa 18", "Spid"), poprzez króciutkie realizowane we flashu komputerowe animacje Radar Group ("Matryca", "Karate", "Budka" i inne), a na społecznie zaangażowanych filmach dokumentalnych kończąc (np. krótkometrażowy "Przyjaciele").

Mimo swego offowego czy amatorskiego rodowodu spora część produkcji sprawia wrażenie filmów zrealizowanych rzetelnie i profesjonalnie. Oczywiście, co jest rzeczą jak najbardziej powszednią, nie ustrzegają się one licznych błędów, wynikających z konstrukcji scenariusza, doboru aktorów czy spraw powiązanych z techniczną realizacją.

Spora rzesza filmowców-amatorów traktuje swe obrazy jako zabawę, żart czy wręcz wygłup, czego przykładem jest momentami śmieszna, a w przeważającej części wyjątkowo głupia i opierająca się na humorze kloaczno-fekalnym "Strefa 18" (czyli kupa śmiechu z przewagą kupy). Grupa Filmowa Była Tu 15 Minut Temu potrafiła rozśmieszyć w sposób nieco bardziej inteligentny. Ich "Film pod tytułem" to swego rodzaju próba demaskacji mechanizmów tworzenia filmów, przy równoczesnym obnażaniu i naśmiewaniu się z wielu konwencji gatunkowych (kryminał, filmy walki, kino gangsterskie) i odnoszeniu się do innych filmów ("Kill Billa" czy "Matrixa"). Filmowi oczywiście daleko do doskonałości, ale ogląda się go naprawdę przyjemnie.

Prawdziwą rewelacją pierwszego dnia przeglądu był jednak "Spętany eros" – godzinny dokument w reżyserii Magdy Furman-Turowskiej, poruszający problem seksualności osób niepełnosprawnych. Obraz sprawia wrażenie wyjątkowo realistycznego i prawdziwego. Pary współżyjących ze sobą osób niepełnosprawnych, opowiadające o sobie, swoim związku, mimo obecności obiektywu kamery, wypowiadają się wyjątkowo szczerze i otwarcie. Twórczyni "Spętanego erosa" nie ingeruje w filmową rzeczywistość, nie stara się jej modyfikować – wszystko pozostawia swym bohaterom. I w tym tkwi siła obrazu.

Na zakończenie piątkowego programu pokazano komedię "O rety, moja babcia ma chłopaka" Witolda Świętnickiego, znanego bolesławieckiej publiczności z ubiegłego roku, kiedy to, będąc gościem przeglądu zaprezentował swój głośny i kontrowersyjny obraz "Golasy".

Dzień drugi to kontynuacja projekcji amatorskich krótkometrażówek o charakterze komediowym (np. "Fachowcy", "Ziew", "Skleroza nie boli"). Pewną odmianę stanowiły jednak pracochłonne animacje Roberta Turło ("Wysokie loty", "Księżniczka", "Kawiarnia"). W sobotę pokazano również znany już bolesławieckiej publiczności "Koniec Muru" Przemka Filipowicza – film wyprodukowany przez Boleslawiec.org.

Ciekawą wizję współczesności zaprezentowały obrazy laureatów Festiwalu Kina Niezależnego "Publicystyka 2004" odbywającego się w Kędzierzynie Koźlu. Po półtoragodzinnym pokazie wyświetlono kolejne 2 filmy: "Dyskusję" wspomnianego Witolda Świętnickiego i dokument, który ukazywał od kuchni proces powstawania tego filmu.

Zobacz także

Strona filmu "Koniec muru"