To już pewne: będzie strajk w Gerresheimerze

To już pewne: będzie strajk w Gerresheimerze
fot. Marcin Zabawa Wielomiesięczne negocjacje prowadzone przez związkowców NSZZ Solidarność zakończyły się niepowodzeniem – napisał Franciszek Kopeć z „S”.
istotne.pl solidarność, pikieta, strajk, gerresheimer

Otrzymaliśmy dziś pismo od Franciszka Kopcia, szefa jeleniogórskiej Solidarności:

Dnia 11 grudnia 2018 roku pracownicy Gerresheimer Bolesławiec S.A. od godziny 6:00 przystępują do strajku, w związku z lekceważeniem przez pracodawcę postulatów dotyczących podwyżki wynagrodzeń i poprawy warunków pracy. Wielomiesięczne negocjacje prowadzone przez związkowców NSZZ Solidarność zakończyły się niepowodzeniem.

Pracodawca w czasie rozmów nie przedstawił jakiejkolwiek sensownej propozycji rozwiązania przedstawianych przez związek problemów. Zorganizowana przez Pracowników dnia 29 listopada pikieta również nie spowodowała zmiany stanowiska Zarządu Spółki. Organizacja Zakładowa NSZZ Solidarność zorganizowała referendum, w którym wzięło udział około 65% pracowników, z czego ponad 90% głosujących poparło postulaty związkowe i opowiedziało się za udziałem w strajku.

Przewodniczący dodał:

Miejmy nadzieję, że pracodawca zweryfikuje swoje podejście i zamiast eskalacji konfliktu podejmie ze związkowcami dialog, który zakończy się podpisaniem porozumienia.

Co Wy na to? Do tematu wrócimy.

Przypomnijmy. 29 listopada informowaliśmy, że związkowcy NSZZ Solidarność z przedsiębiorstwa Gerresheimer Bolesławiec S.A. (dawna Polfa) zorganizowali pikietę protestacyjną.

W proteście wzięło udział ponad 80 osób. Ludzie chodzili w pobliżu budynku firmy Gerresheimer i wznosili okrzyki „Solidarność!” oraz „Chcemy godnie żyć!”.

– Mamy duży rygor w robocie, pracujemy w wysokich temperaturach. Nie oczekuję, że w tej kwestii coś radykalnie się poprawi. Najważniejsze jest, by godnie zarabiać. Domagamy się zwiększenia zarobków o 500 zł brutto – powiedział Sylwester Gałbiuk z Solidarności.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, ile obecnie zarabiają pracownicy firmy, ale przedstawiciel Solidarności nie chciał dokładnie odpowiedzieć. Powiedział jedynie, że zarobki są nieciekawe.

Pikietujący dodawali wówczas, że mają nadzieję, że ich działanie odniesie skutek.