Zamknięty układ, czyli to, co w bolcu istotne

Zamknięty układ, czyli to, co w bolcu istotne
fot. Krzysztof Gwizdała Pan kandydat od słoni obiecuje, że zlikwiduje zamknięty układ, a zapomina, że przyroda – w tym polityka – nie znoszą próżni. Na plakatach miłośników słoni widzimy: przyjaźń, wolność, braterstwo, ale prawdziwy komunikat brzmi inaczej: zdemontujemy zamknięty układ władzy i zamontujemy własny.
istotne.pl maciej małkowski, to co w bolcu istotne

Ja się nie bulwersuję tą potrzebą zmiany układu z cudzego na swój jak pan od słoni swego czasu rozkraczoną babą na naszym portalu. Uważam, że to jest ludzka potrzeba i w normach rozgrywek politycznych się mieści. Uważam tylko, że trzeba ludziom jednak jasno powiedzieć o co chodzi. To byłoby – że użyję poetyki z plakatów wyborczych pana od słoni – przyjazne.

Rozumiem, dlaczego ta prawda nie jest eksponowana na bilbordach. Hasło „Teraz ku...wa my!” nie wygląda najlepiej na wyborczym plakacie.

Głupio tak pisać na fejsie: mamy już dość, że nie możemy zostać prezesami miejskich spółek, że nie możemy mieć atrakcyjnych płacowo miejsc w radach nadzorczych i nie możemy zostać dyrektorami fajnych miejskich instytucji oraz oni się już nabyli, a my byśmy się chcieli nabyć.

Dlaczego ja tak cynicznie patrzę na tych nowych samorządowców o czystych rękach i sercach gorących oraz nieskalanych ideałach? No nie wiem? Może dlatego, że pan od słoni już był w układzie zamkniętym i mogło mu się w nim tak podobać, że gdy go z niego wyproszono to wciąż tęskni i cierpi? I ta udręka popycha do zmian. 

Bo kiedy zarabiał prawie 90 tysięcy rocznie jako m. in. wiceprezydent miasta, ani razu nie krytykował publicznie spraw związanych z Bolesławcem. Kiedy był młodym wiceprezydentem Piotra Romana twierdził, że „będzie realizować wizję prezydenta, miasto i jednostki działają dobrze, nic nie wymaga rewolucji”. A kiedy stracił stanowisko wszystko zaczęło być źle i od ośmiu lat wynajduje nowe niedociągnięcie prezydenta. A jaką ma chęć na zmiany!

A może nie wierzę w te wzniosłe ideały, kiedy widzę panią konferansjerkę na konwencji, która też nie przebiła się w ośrodku kultury przez układ zamknięty i teraz próbuje wejść tam inaczej, torując sobie drogę słoniami?

Układ zamknięty istnieje i jest realny panie i panowie od słoni. Macie rację. Zmiany są OK. Uważam, że wasza strategia trzyma się kupy i na pewno wiecie, po co idziecie. Ale proszę, powiedzcie to ludziom szczerze.

Powiedzcie im: chcemy władzy dla siebie, chcemy stanowisk dla siebie, chcemy, żeby naszym było lepiej, bo nas już nogi bolą stać w tej kolejce po fajne pensje z zamkniętego dla nas układu. Stary układ zlikwidujemy i zastąpimy go całkiem nowym, świeżym, ale dostępnym tylko dla tych, co się wykażą w walce ze starą władzą. Cała reszta mieszkańców dostanie słonie z żywopłotu na skwerku, bo to jedyna z wyborczych obietnic, w którą wierzę, że zostanie po wygranej spełniona.

Przecież już rozdzieliliście stanowiska i wyborczy tort, tylko smakowite kąski są jeszcze za szybką i nie wy je konsumujecie, a ślinka cieknie.

Co mogę powiedzieć? Mówię wam: tak. Dzięki wam demokracja działa. Jak nie zwyciężycie, to przynajmniej wpłyniecie na to, że układ zamknięty się nie rozleniwi i pozostanie czujny, a to jest już coś. Pamiętajcie, słonie trąbami do góry, ustawione w stronę okna przynoszą szczęście. I pokażcie na co was stać