Mec. Kasprzyk pomaga ojcu, chroniącemu syna przed niedoszłą zabójczynią dziecka

Mec. Kasprzyk pomaga ojcu, chroniącemu syna przed niedoszłą zabójczynią dziecka
fot. Krzysztof Gwizdała Matka, która mało nie zabiła nożem swojego dziecka, będzie teraz mogła się z nim widywać. Ojciec jest przerażony. Sprawą zajął się radca prawny Wojciech Kasprzyk, który broni też Dominika z Bolesławca.
istotne.pl matka, tragedia, wojciech kasprzyk, ul. opitza

Cztery lata temu matka raniła swojego synka w brzuszek. Zadała mu kilka ran poważnie zagrażających jego życiu. Sobie podcięła żyły. Bolesławieccy lekarze uratowali oboje.

Matka nie została skazana, bo sąd stwierdził, że była niepoczytalna. Spędziła dwa lata w szpitalu psychiatrycznym. Niedawno wystąpiła z wnioskiem o widzenie dzieci. Sąd w Bolesławcu zdecydował, że może widywać potomstwo, ale tylko w obecności ojca i kuratora. Sąd okręgowy w Jeleniej Górze zmienił postanowienie i teraz matka może widywać dzieci u siebie, bez ojca, tylko w obecności kuratora.

– Uważam, że sąd w Bolesławcu podszedł do tematu bardzo profesjonalnie – mówi dla istotne.pl Wojciech Kasprzyk. – Natomiast sąd w Jeleniej Górze nie dość, że nie przyłożył się do szczegółowej analizy materiału, to jeszcze wydał nieprecyzyjny wyrok, bo trudno w nim ustalić czas, miejsce i sposób pracy kuratora. Będziemy walczyć o zmianę tego wyroku. Ojciec nie sprzeciwia się kontaktom matki z dziećmi. Chce, tylko by odbywały się w jego obecności. Zgadza się na to, by matka nawiązała na nowo więź z synami. Nie chce tylko zostawić matki z dziećmi sam na sam. Bo cztery lata temu skończyło się to zamiarem zabicia dziecka przez matkę – dodaje radca prawny.

Radca prawny Wojciech Kasprzyk wraz z adwokatem Małgorzatą Gruszecką są obrońcami w głośniej sprawie Dominika, który w październiku 2017 roku zranił nożem pijaną matkę i zabił jej 36-letniego konkubenta.

Seweryn i Joanna

Seweryn i Joanna mają dwoje dzieci: Julian urodził się w 2011 roku, Emil w 2012 roku. Seweryn znalazł pracę za granicą, wyjechał, wracał do domu co dwa trzy tygodnie na siedem dni. Joanna sama wychowywała dwu i trzyletniego syna. Mąż nie wiedział, że Joanna jest chora psychicznie, twierdzi, że żona ukrywała przed nim kłopoty ze zdrowiem.

Do tragedii doszło w 1 kwietnia 2014 roku. Joanna była sama w domu z młodszym niespełna dwuletnim synkiem. Najpierw zadała śpiącemu Emilowi kilka ran nożem w brzuch, potem zraniła sama siebie. Kobiecie i dziecku przyszła na pomoc sąsiadka, która kiedyś pracowała na bloku operacyjnym. Dzięki jej opanowaniu poszkodowani nie wykrwawili się przed przyjazdem pogotowia.

Emil miał głęboką ranę ciętą nadgarstka z uszkodzeniami ścięgien oraz pięć ran jamy brzusznej. Matka uszkodziła mu nożem jelito cienkie i grube oraz żołądek, na skutek ran dziecko doznało wstrząsu krwotocznego i niewydolności oddechowej, co bezpośrednio zagrażało jego życiu. Po tym, jak groźne były to rany i jak wiele było cięć i pchnięć można dojść do wniosku, że Joanna chciała syna zabić.

Emil miał głęboką ranę ciętą nadgarstka z uszkodzeniami ścięgien oraz pięć ran jamy brzusznej.Emil miał głęboką ranę ciętą nadgarstka z uszkodzeniami ścięgien oraz pięć ran jamy brzusznej.fot. arch. Rodziny

Bolesławieccy lekarze przez kilka godzin walczyli o życie dziecka. Zespołu lekarzy i pielęgniarek, którzy uratowali maluszka to m.in.: chirurg Paweł Remiszewski, anestezjolog Grzegorz Szocińki, pielęgniarka operacyjna Edyta Babiasz, chirurg Krzysztof Mildner, pielęgniarka operacyjna Barbara Fraś, ordynator SOR Nikolaj Lambrinow.

Dlaczego chciała zabić dziecko?

To choroba psychiczna matki – zdaniem biegłych – miała być przyczyną ataku agresji w stosunku do dziecka, jak i siebie samej. Biegli zeznali, że Joanna od wielu lat cierpiała na chorobę psychiczną.

Pomimo ustalenia przez sąd, że Joanna działała w zamiarze pozbawienia życia synka, uznano również, że kobieta dopuściła się tego czynu, nie mając jego świadomości (miała zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem).

Kara

Sąd wydał wyrok umieszczenia matki w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Joanna wyszła ze szpitala po dwóch latach z diagnozą ustąpienia choroby, a lekarz psychiatra zaopiniował, że jej stan jest stabilny i dobry, musi tylko zażywać leki i być pod kontrolą psychiatry.

Sąd Rejonowy z obawy o dzieci wyznaczył matce na początek tylko dwa spotkania w roku w obecności ojca i kuratora sądowego w miejscu zamieszkania dzieci i ojca. W ocenie sądu Joanna z racji choroby psychicznej nie powinna spotykać się z dziećmi sama. Pozwolił też matce na kontakt telefoniczny i przez komunikatory internetowe.

Joanna odwołała się od tej decyzji i sąd w Jeleniej Górze przyznał matce prawo do osobistego kontaktu z synami raz w miesiącu (np. zabranie ich na spacer pod nadzorem kuratora). Sąd Rejonowy uznał, że choroba psychiczna nie może pozbawić matki możliwości odbudowania więzi emocjonalnej z dziećmi.

Emilian i Julian w tej chwili mieszkają z tatą oraz z jego partnerką Niną i z jej dziećmi. Oboje Nina i Seweryn stworzyli dzieciom stabilny dom.

Nina i Seweryn tworzą teraz nowy dom dla Emila i JulianaNina i Seweryn tworzą teraz nowy dom dla Emila i Julianafot. Grażyna Hanaf